sobota, 14 września 2013

Desperacja



Siedzę w domu jak ta kwoka i pilnuję Syna,
Jeszcze trochę tak posiedzę w końcu Męża nie ma…
Nie ma i nie będzie przez najbliższe dni,
Fajne to to nie jest, mówię wierzcie mi!
A gdzie mój Mężulek? Zaraz się dowiecie,
Z Kondzio i Mirusiem, na rajdach są przecie…
Znowu się wybrali, męski wypad ten
Właśnie na ten weekend im „przydarzył się”.
Kiedy zaś jest babski? Kiedy wypad ten?
Kiedy ja się pytam? No kiedy i gdzie???!!!
Równouprawnienie przecież dzisiaj jest,
A ja w domu siedzę! Nie, nie, nie, nie, nie!
Niech mnie ktoś zabierze, niech zabierze mnie,
Niech nie mówi dokąd lub kiedy i gdzie…
Może ktoś chce jechać? Niechaj zgłosi się,
Taka jestem biedna… ale nosi mnie !!!
Nigdy tak nie będzie, podział musi być !!!
A kimże ja jestem ??? Też chcę piwo pić !!!

Nabuzowana nie idę spać. Koniec, kropka.

3 komentarze:

  1. Ja! Ja jestem chętna! W końcu kiedyś będę mogła piwo pić, a co! A na razie - bezalkoholowe :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha :) Cudownie! To musimy jakieś babskie zorganizować :) Chyba, że jakieś wyjście na miasto :) Bo ja zaczynam się dusić, bleeeee :))) Może by się z nami jeszcze jakaś niewiasta wybrała...

    OdpowiedzUsuń
  3. A kiedyś jak odchowamy te latorośle tooooo (aż się boję napisać ) :))))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)