czwartek, 19 września 2013

Manekiny od Lucyny

Wczoraj były urodziny,
ależ było miło,
to Wam powiem w dużym skrócie,
co się wydarzyło.
Był tort czeski i paluszki
z ciasta francuskiego,
były bezy, ostre danie,
a to coś nowego!
Było 100 lat już od progu
i szczere życzenia,
a Solenizantką była
przecież nasza Renia!
Były kwiatki, czekoladki,
książka- nie harlequin,
a najlepsze jest na koniec-
był z nami manekin!
On prosto z Paryża
z nami przywędrował,
stał posłusznie cały wieczór,
nic nie protestował!
Solidnie obszyty
dobrym materiałem
stał dostojnie na swej nodze-
białym piedestale.
Będzie służył do pracowni,
jako rzecz niezbędna,
niebanalna, oryginalna
i wprost nieprzeciętna!
Kto chce w domu
mieć na własność
swego manekina?
Zamówienia wszystkie zbiera-
jakby co- Lucyna :-))))))))

P.S. Za pozwoleniem Twórczyni wrzucam zdjęcie :)


2 komentarze:

Dziękuję za komentarz :)