wtorek, 24 września 2013

Sposób jedzenia delicji

Okrągłe ciastusio
moje ulubione,
jak mały talerzyk-
tylko obrócone.

Może być jak ufo-
latający spodek,
w którym są marsjanie
tam zadomowione.

Z wierzchu czekolada,
zawsze ją zębami
i trochę językiem
od góry podwadzam.

Patrzę na delicję,
czy wszystko zlizałam?
Się tego nie wstydzę,
choć nie jestem mała...

Jak już czekoladki
na delicji nie ma,
to na drugi ogień
idzie galareta.

A to Ci plasterek,
taki maluteńki,
taki kolorowy,
taki gładziusieńki...!

Szybko się rozpuszcza
moja galaretka,
ale w ręku trzymam
dół mego ciasteczka...

Jak zapewne Wiecie
toż to jest biszkopcik,
który w moich ustach
zbyt długo nie gości.

Taką to metodą
zajadam delicję,
jedną..., drugą...,trzecią...,
a może wnet wszystkie....?

3 komentarze:

  1. Podzielam Twój sposób pałaszowania delicji :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzisz! To trzeba przejść do praktyki! Matka Browar ma inna technikę, podpatrzymy, spróbujemy...:)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)