poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Grad i masa solna

Grad się z nieba dziś rozsypał,
nikt go niczym dziś nie wytarł.
Dziś dzień mija z masą solną,
dziś za oknem wszyscy mokną.
...
Wyszedł zatem klusek śląski
nie za chudy nie za wąski,
potem wyszły nam pierogi,
które miały cztery nogi

(w środku orzech był schowany,
zatem pieróg nadziewany).

A kolejny był jabłecznik
potem placek i naleśnik,
potem wyszła duża babka
ozdobiona z wierzchu, gładka.

Wyszedł chlebek, potem buła,
a do buły cała spóła,
potem były różne szlaczki
koła, węże i ślimaczki.

Aruś cały w solnej masie,
spodnie brudne nawet w pasie :)
Teraz z Tatą już gawędzi,
resztę dnia już z Tatą spędzi :)

Koniec końców są pisanki,
na nich będą malowanki
malowane lakierami,
pisakami i farbkami :)

2 komentarze:

  1. W Szczecinie też spadł, kluski śląskie jadalne, a ciasto nie tylko na spodniach się działo, ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. My chyba dziś się za to weźmiemy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)