czwartek, 19 czerwca 2014

Historia pierwszego dzwonka

Maja wczoraj powiedziała:
"kwiaty znów będę sypała",
tak mi wczoraj oznajmiła
i plan mały wymyśliła,
by Arusia wyposażyć
i dzwoneczkiem Go obdarzyć.

Dzwonek to nie byle jaki,
wszak pokonał spore szlaki,
wprost z Londynu przywędrował,
Ktoś go Komuś podarował,
dawno, dawno, dawno temu,
stał na półce tak samemu

i na dziś dzień tak się nadał,
Aruś dzwonkiem dzisiaj władał
i miał dzwonek wyjątkowy,
bo angielski, pamiątkowy
i Londynem oznaczony,
bardzo dobre nadał tony.

Tony takie dobre były,
że Tomasza pożyczyły
w Jego dłoniach też dźwięczało.
Nasze pierwsze. Boże Ciało.
I Majusi pomysł wielki.
Tu szacunek dla Niej wszelki.

3 komentarze:

  1. fajna sprawa. my sie zastanawialismy, czy Miłosza puścic już z dzwoneczkiem, ale procesja to jeszcze nie na jego możliwości chodziarskie. Jest niestety za wygodny:( Wspaniala robota Arusiu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arek z wózka dzwonił Monia :) ale trzeba przyznać, że Tomaszowi lepiej się dzwoniło :)

      Usuń
    2. oO, a to nowość, u nas się nie dzwoni, tylko dziewuszki kwiaty sypią. Zagapiłam się w tym roku, ale za rok Zosia bankowo będzie sypać :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz :)