czwartek, 26 czerwca 2014

Zupa prosto z kałuży

Choć pogoda
dziś deszczowa
zupa wyszła
wyborowa
własnoręcznie
zamieszana
stąd na wierzchu
zupy- piana.
Wodę Mamcia
zmontowała,
bo z kałuży
zabierała
na łopatkę
i w wiaderka.
Ilość zupy
wyszła wielka.
Syncio
rozbawiony trochę
całkiem niezłą
miał radochę
i kałuże
Jego były
i kalosze
pomoczyły
przejrzystymi
kropelkami
znów. Kolejny
dzień za nami :)


5 komentarzy:

  1. Najpieknieszy chlopczyk na swiecie!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pyszna musiałabyć zupka :) Nawet widziałam z okna jak tą fotę strzelałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następnym razem przyniosę Ci spróbować :P

      Usuń

Dziękuję za komentarz :)