środa, 29 października 2014

Do Ewy C.

Droga Ewo,
chciałam napisać do Ciebie kilka słów, głównie z powodu, że inspirujesz tyle kobiet...tyle zmian ile się dokonało, a to głównie przez Ciebie i Twoje ćwiczenia.

Zacznę jednak od początku. Jestem normalną dziewczyną i nigdy nie miałam problemów z nadwagą. Moja sylwetka jest w miarę proporcjonalna, waga do wzrostu również. W roku 2012 urodziłam Synka. Po pierwszej ciąży zostało mi 2 kg... Ale wbrew pozorom to nie było takie proste. W sumie przytyłam 10 kg.(dziecko 3720, łożysko 1,5 kg i wody płodowe).To nie geny, a moja silna wola. W dwa tygodnie po porodzie założyłam swoje krótkie spodenki sprzed ciąży. Ale ile mnie to kosztowało...? Codziennie odżywiałam się zdrowo. Zero słodyczy (na które na szczęście ochoty nie miałam), zero fast foodów, zero białego pieczywa- nic, dosłownie nic! Codziennie porcja warzyw i owoców. Duża porcja i dodatkowo jedna zasada. Przed każdy posiłkiem szklanka wody, a wiadomo kobieta w ciąży powinna jeść często, ale za to w małych porcjach. Tym samym- piłam dużo. Tak wszystko wyglądało przez 9 miesięcy. Okres karmienia spowodował, że przytyłam 2 kg, bo cały czas wydawało mi się, że mam mało pokarmu, więc podjadałam nawet w nocy- głównie domowego sernika, żeby uzupełniać wapno...Zrzuciłam nadprogramowe 2 kg po kilku miesiącach, kiedy przestałam karmić mojego Maluszka. Wróciłam na siłownię, potem nauczyłam się pływać. Nie jest to poziom nawet zaawansowany, ale sam fakt przepłynięcia basenu samodzielnie powoduje uczucie szczęścia i tego, że jednak potrafię. Teraz jestem w drugiej ciąży. To już ósmy miesiąc. Mam 8 kg na plusie. Odżywiam się zdrowo, nawet bardzo zdrowo. Wiem, że to dla dobra mojego i mojego dziecka. Ilość spożytych przeze mnie owoców, warzyw, kasz przekracza wszelkie granice :) Mąż się śmieje, że nie nadąża robić zakupów. Razem ze mną w tej ciąży przeszedł na dietę i ubyło Mu ok. 8 kg. Śmiejemy się, że przeszło na mnie. Kiedy zaszłam w ciążę polubiłam Twój profil na facebooku. Jesteś dla mnie inspiracją, każdego dnia oglądam przemiany Dziewczyn i gorąco im kibicuję, nie mogąc się doczekać, kiedy sama zacznę. Nawet mój Mąż stwierdził, że może On też powinien ćwiczyć z "tą Chodakowską" :D Do porodu pozostało mi jeszcze ok. 7 tygodni. Codziennie smaruję swoje ciało, przynajmniej dwa razy dziennie, chcąc uniknąć rozstępów. Jeśli się pojawią, to będę miała satysfakcję, że zrobiłam naprawdę wszystko, żeby ich nie było. Chcę Ci podziękować za zdjęcia śniadań, które zamieszczasz, za ćwiczenia, za przemiany Dziewczyn, bo piękne to przemiany! Dokonują niemal cudów...udowadniają, że się da. Pewnie teraz zastanawiasz się, dlaczego to wszystko piszę...? A dlatego, żeby się zobowiązać. Chcę po porodzie zrobić sobie zdjęcie. Chcę zadbać o siebie raz jeszcze. Chcę uzyskać sylwetkę o jakiej zawsze marzyłam, ale tak naprawdę nigdy nie osiągnęłam, bo bycie szczupłym to jeszcze nie wszystko. Pomyślałam sobie, że jeśli do Ciebie napiszę i się zdeklaruje to nie będę miała odwrotu. I żadnej wymówki, że dwójka dzieci na głowie, dom itd. itp. A potem zrobię drugie zdjęcie i będę liczyć na dobre słowo :)
Ja trzymam kciuki za Ciebie. Osiągnęłaś niesamowity sukces motywując tysiące kobiet. Naprawdę szczerze podziwiam :) Oby więcej takich ludzi. Ludzi, którzy potrafią się cieszyć każdym dniem, dla których sukces jest powodem do dumy, którzy potrafią wziąć życie w swoje ręce i którzy się w pełni realizują.
Trzymaj kciuki również za mnie. Termin porodu wypada mi na święta Bożego Narodzenia, a więc od nowego roku mogę zacząć myśleć o tym, żeby zmieniać swoje ciało. I żeby mieć wreszcie upragniony "kaloryfer" na brzuchu. Żeby założyć sukienkę, swobodnie i bez obaw, że coś jest nie tak. W końcu jestem matką, ale przede wszystkim kobietą. Pozdrawiam serdecznie i życzę Ci dalszych sukcesów. 

p.s. ale i tak pierwsze co kupię, to czerwone sandały na szpilce :P

2 komentarze:

  1. Ania! Super sprawa z tym wpisem, mam nadzieje że panna Ch. go przeczyta :) Jeszcze parę tygodni i będziesz mogła dołączyć do naszej akcji Matka Chudnie! - czy też Matka Odzyskuje Linię ;) Będę Ci kibicować i obserwować Twoją przemianę na żywo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że chętnie dołączę :) na razie pozostaje czekać cierpliwie :)))

      Usuń

Dziękuję za komentarz :)