wtorek, 4 listopada 2014

To już 34 tc.....!

Święta minęły. Dzień Zaduszny również. Pogoda dopisała niesamowicie. Sama przyjemność ze spacerowania po oświetlonych, kolorowych cmentarzach. Jak zwykle w tym roku zostawiliśmy samochód na osiedlu mojej siostry i razem z nimi pojechaliśmy na cmentarz tramwajem. Aruś jechał pierwszy raz.tak na poważnie, bo z zeszłego roku to nic nie pamięta. Był w szoku. Ach Ci chłopcy! Arusia fascynują TYLKO wszelkiego rodzaju pojazdy i kolory, ewentualnie marki owych pojazdów. A tramwaj....jego odgłosy, zamykane drzwi, naciskanie guzika, pasażerowie i przystanki, no coś wspaniałego. w dodatku siedział z Mają i Julcią więc wiadomo... Był brat z Ewą i Mateuszkiem, Kaśka z Nikolą, Mama, My i Piwowarczyki z dziećmi. Przemaszerowaliśmy cały cmentarz, a potem pojechaliśmy na wieś, żeby tam również odwiedzić groby zmarłych. Aruś wyspał się na cmentarzu. Potem obiad u Piwowarczyków, rozmowy o domu, papierach, załatwieniach itd.itp. W dzień zaduszny pojechaliśmy na wieś, gdzie zjechało się prawie całe kuzynostwo. Ilość dzieci z roku na rok rośnie :) Fajnie, że zaczynają się razem bawić, pomimo różnic wiekowych. Było bardzo sympatycznie.
A ja? Rosnę. Cóż wg kalendarza porodu aktualnie jestem w 34 tc. i do rozwiązania pozostało 6 tygodni. Nadal 8 kg na plusie. Jadłabym sernik na śniadanie, obiad i kolację. Jadam bardzo różnorodnie. Nadal codziennie gotuję. Tomasz twierdzi, że moje pomysły na jedzenie zaskakują Go coraz bardziej. Ciążą, ach ta ciąża, niby podobna, ale jednak inna. Czuję ruchy tylko o określonych porach. Delikatne to Dziecię Moje, bo nawet jak się rusza, to wręcz łaskocze, a nie tak jak Aruś- kopniak i po sprawie. Najbardziej rusza się o godzinie 23.00-24.00 bo zwykle wtedy się kładę do łóżka i jestem zmuszona zmieniać pozycję, bo tak mnie łaskocze w brzuchu, że normalnie parskam ze śmiechu. Ciekawe jaki będzie nasz drugi Duduś :) Strzelec, czy już Koziorożec? Oto jest pytanie, bo różnica tych znaków raczej spora...Wyprałam wózek i jego wszystkie akcesoria. Odświeżone i tak lubię! Teraz mam zamiar przygotować ciuszki i ewentualnie uzupełnić to, czego brakuje. Czeka mnie zatem tona prania i prasowania. Przez to, że piwnica została posprzątana przed świętami już na zimę, mam dostęp do pierwszych zabawek Arusia, które powoli przynoszę, żeby mógł je znowu poznać i żeby wiedział, że za niedługo będzie musiał się nimi dzielić. Znowu śpi z krówką, którą przypinałam do gondoli, gdy był noworodkiem... Słodkie to! Nie mogę się doczekać tego zamieszania, kiedy pojawi się Dzidziuś. Jestem bardzo ciekawa, jak to będzie i jestem bardzo dobrej myśli. Sporo jeszcze muszę przygotować i pozmieniać nieco w naszym małym mieszkaniu, ale lubię zmiany i pewnie stąd mój optymizm. To będzie dobry czas. Grudzień i Święta. Grudzień to taki miesiąc, że zwykle wręcz znika z kalendarza, bo sporo wolnych w nim dni.
A i jeszcze coś: Aruś mówi, jak najęty. Wszystko powtarza, zwłaszcza wierszyki typu: Murzynek Bambo, Okulary, Rzepka i Abecadło. Jestem z Niego mega dumna. Jest bardzo samodzielny i robi siku na stojąco do kibelka, jak na prawdziwego młodego mężczyznę przystało. Owszem, czasem chce siku na nocnik, ale przy kibelku też potrafi. I od czasu odpieluchowania nie zsikał prześcieradła ani jeden raz. Zdarzyło się to tylko na początku, w pierwszym tygodniu, kiedy musiał kontrolować pęcherz. Póki co, zdrów jak rybka. My z Tomaszem również. Oby tak dalej. Na te wszystkie wirusiska panujące gorąco polecam ciepłą wodę do dzbanka z miodem i cytryną. Ciepłą, ale nie gorącą, bo miodek straci witaminy. A do zup i ogólnie jedzenia przemycam czosnek i choć Aruś się trochę buntuje, to jestem zadowolona, gdy zje choć kilka łyżek. Najdłuższe zasłyszane słowo, które Aruś mówi to: motocyklista. A, że nie ma "r" to słowo rzeczywiście brzmi tak, jak się go pisze.
-Aruś, powiedz helikopter, proszę!
-Nie powiem wititoptej!
Kocham to :) Kocham po prostu!

4 komentarze:

  1. Ile w Tobie optymizmu, jakie to cudowne :) Cudowny jest ten czas oczekiwania na spotkanie z nowym członkiem rodziny :) Ta niepewność jaki będzie, jak odnajdziemy si w nowej rzeczywistości :) U Ciebie dodatkowo wypadnie to w najbardziej magicznym okresie roku - coś pięknego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Ania, oby bylo tak jak piszesz :)

      Usuń
  2. Jezu, te auta, traktory marki i kolory to i u nas ciągle w natarciu!!!! Idąc na huśtawki lub jadąc autobusem po mieście ciągle słyszę: a to? a to? i odpowiadam: audi, opel...co jakis czas móody chłopak lub starszy dziadek zerka przez okno, czy sie nie myle:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monia....a to jeszcze nie koniec... Bo drugi Ci rośnie :P

      Usuń

Dziękuję za komentarz :)