czwartek, 12 marca 2015

Pożegnanie ze żłobkiem

Na kilka dni przed feriami Aruś zakończył swoją przygodę ze żłobkiem. Tak, tak! Pół roku zleciało sama nie wiem kiedy!
Tu wyruszał w pierwszy dzień:
http://www.anciamamcia.blogspot.com/2014/09/pierwsze-koty-za-poty-dzien-w-zobku-nr-1.html

Co nam pozostało? Sporo prac wykonanych z plasteliny i tych z papieru. Zrobiliśmy wspólnie z Arusiem pudełko, w którym są figurki z plasteliny m.in. Duduś, który teraz zamieszkuje z nami i ma na imię Tymuś :D Sami zobaczcie zdjęcia, odnajdziecie Dudusia?





























Kwiatki, choinki, bukiety, BMW, drzewa, liście i wiele, wiele innych...

Mamy również teczkę, a w niej prace z papieru :)












oraz prace zrobione specjalnie na Walentynki dla Mamy i Taty :) Dla mnie kolejny pierścionek, dla Taty breloczek do BMW i piękne serducho :)













I żeby nie było- My też coś po sobie zostawiliśmy. Aruś w ostatnim dniu zaniósł ciasteczka owsiane z czekoladą, a ja napisałam- zgadnijcie co? Wiersz, a jak.







































Fajny Żłobek

Jest to miejsce, gdzie odgłosów jest bez liku
i gdzie z bajek słychać głośne „kukuryku”.
Dla Starszaków są pomoce dydaktyczne,
dla Maluszków są zabawki- jakże liczne!
Tu dla Dzieci są zabawy przemyślane,
każde Dziecko przy zabawie roześmiane,
bo Starszaki umiejętnie tu tańcują,
a Maluszki ruchy starszych naśladują.
I Maluszki pierwsze kroki tu stawiają,
swym językiem, między sobą rozmawiają.
Każdy Maluch może napić się z kubeczka,
każdy Maluch może pójść spać do łóżeczka
i nauczy się samodzielności,
i doświadczy towarzystwa, i radości.
Wszystkie Ciocie mają zawsze dobry humor,
nawet wtedy, gdy panuje niezły rumor-
pomagają wszystkim Dzieciom bez wyjątku:
w poniedziałki, wtorki, środy- aż do piątku!
Brawo dla Nich za trud i wysiłek,
za podany może setny już posiłek!
Gdzie to? W Fajnym Domu na parterze.
Ja polecam i dziękuję- całkiem szczerze!

AnciaMamcia- Mama Arusia
WWW.anciamamcia.blogspot.com

W sobotę 21 II Aruś pojechał na swoje pierwsze ferie z Babcią i  Dziadkiem oraz Kamilką. Pojechali do Murzasichle aż na tydzień! Aruś podobno był bardzo dzielny w ogóle nie płakał za nami. Podobno zasypiał przy obiedzie i przy frytkach :) Szaleństwa było nie mało, wrażeń- tylko muszę się o zdjęcia upomnieć :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz :)