poniedziałek, 15 czerwca 2015

Śpiący Aktor

Z okazji Dnia Rodziny w Przedszkolu organizowano przedstawienie w Teatrze Ludowym. Jako, że Aruś najmłodszy i w najmłodszej grupie również został zaangażowany w występ. Dostał do nauki wierszyk, taki jak cała grupa Żabek:

-"Człapu-człapu, rechu-rech, kum-kum.
-Nie wiemy kum-kum!
-Poszedł Ropuch spacerować kum-kum
Calineczki swej pilnować kum-kum
lecz nagle coś przyleciało
i Calineczkę porwało kum-kum-kum!
- Aaa! Bocian, bocian! Kryć się!"

Zatem nauczony całego wierszyka brał udział w próbach w przedszkolu. Miał również strój żabki (który kiedyś był jego piżamką!), ale wyglądał obłędnie w nim na scenie :D (piąty od lewej)


Zatem zaprosiliśmy dziadków razem z Mają i z Julą i My dumni rodzice z śpiącym Tymkiem w wózku zasiedliśmy na widowni. No i wyszedł. Mój najcudowniejszy. Najbardziej uśmiechnięty i ewidentnie szczęśliwy, że stoi tam z innymi dziećmi. Powiedzieli swój wierszyk i zeszli. Brawa, ochy i achy granic nie miały. Rodzice łezki ocierali ukradkiem i przyznam się, że i mi łezka poleciała ale nie w momencie, jak Aruś występował tylko na samym początku, przy starszej grupie, która przy pięknej muzyce zaczęła tak tańczyć, że achhh!!! Za to jak Aruś się wiercił na scenie to palcem Mu pogroziłam, że ma stać grzecznie, a co! Występ to przecież poważna sprawa i nie ma machania do rodziców, bo to nie dość, że rozprasza inne dzieci to jeszcze całą widownię, która chciałaby jednak złapać jakiś sens przedstawienia! Tak więc przyszła kolej na resztę grup i potem znów wyszły Żabki, ale bez naszego Arusia! A gdzie moja Żabka? Czemu nie wyszła? Cierpliwie wysiedziałam do końca i poszłam na tyły teatru, przez jakieś magazyny, potykając się o rekwizyty i inne teatralne wdzianka i pompony znalazłam wreszcie Panią z przedszkola. Widząc mnie od razu przybiegła i mówi: "Proszę Panią, Aruś zasnął! Próbowaliśmy Go obudzić, ale za chiny ludowe się nie dało. Drzemki dziś nie było, a już 17.00 więc śpi w magazynie...!"
Myślałam, że mi oczy z orbit wyjdą. Powaga. Opad szczeny jak nie wiem co. No, ale co poradzić, skoro mój Spiący Aktor w przedszkolu idąc na drzemkę pewnie gdzieś przed 13.00 śpi pełne 2 godziny i i tak trzeba Go budzić? To cud, że choć wyszedł na pierwszą połowę przedstawienia...bo nie ukrywam było by smutno, gdyby nie wyszedł wcale, a od Pani wiem, że i tacy się zdarzali. Wszyscy ponoć Go oglądali jak śpi, a Aruś NEMO. Wiecie, co powiedział, jak się obudził? Pytam Go: Aruś, usnąłęś?! A On: Nie!, Nie chciałam spać...nie miałem poduszki!
A teraz przyznawać się, kto z was miał okazję strzelić sobie drzemkę za free za deskami teatru, no kto...?! :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz :)