wtorek, 8 września 2015

Serce walnę, a co!

Ci co mnie znają wiedzą, jaka jestem. Że wszystko co słodkie, raczej serca mego nie zdobędzie. No chyba, że jest to sernik (ale nie za słodki!!!) hihihi. I jakież było moje zdziwienie, kiedy przytaszczyłam do domu piękną (jak dla mnie), szarą doniczkę i zaczęłam ją ozdabiać. Koniecznie chciałam coś namalować na niej, żeby "się coś działo". I się stało. Serce powstało. A nawet trzy! Siebie nie poznaję. Który to już raz..? Kobieta zmienną jest. I nie uwierzycie, ale jak patrzę na moje drobne wrzosy i lawendę i na te serca własnie, to jakoś tak weselej się robi. Już pomijam fakt, że kupiłam sobie różowe rękawiczki...mocno różowe...chyba na siłę pragnę zatrzymać lato. Polecam Wam drodzy moi czytelnicy tę szarą doniczkę, którą możecie zakupić za ok. 20 zł w praktikerze. A jak mi pachnie moja lawenda...ach!!!







Dobrej nocy wszystkim :)

3 komentarze:

  1. nosz piekne, chyba jednak skocze do tego praktikera:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudne, w ramach inwigilacji z naprzeciwka ją widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszą oczy takie kwiatki, mówię Wam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)