niedziela, 11 października 2015

A jednak...!

Stało się. A jednak! Dzisiejszy dzień to ten, w którym Aruś nie miał drzemki i dał radę wariować cały dzień. Aż nie wierzę. Śpioszek mój kochany, rośnie i jest coraz starszy, to i w końcu musiała nastać ta wiekopomna chwila. Dziś też przypominaliśmy sobie kolory po angielsku oraz pięknie Aruś policzył do 10 bez pomyłki, ale to już po naszemu. Powiedział mi też wierszyk o kotku z pamięci, o wężu zatem dzień dzisiejszy obfity w sukcesy. Zmieniliśmy też płytę w samochodzie na angielską, bo wreszcie dostaliśmy ją z przedszkola, więc umilamy sobie przejażdżki piosenkami po angielsku :) Rośnie Aruś to widać i słychać również ponieważ zadaje coraz bardziej poważne pytania typu: czemu Boziuś jest na boso? Skąd bierze się woda w wodospadzie? A czemu tam leci? A w kranie? A gdzie leci rurami?
- Niech Aniołek ten nade mną mnie pilnuje Mamo i Dudka też niech pilnuje. Powiedz Mu Mamo.
- Aruś, sam powiedz do Aniołka, przecież Cię słyszy.
- Aaa to już usłyszał i pewnie popilnuje...

2 komentarze:

  1. Modlitwa dziecka jest cudowna. Nasz Milosz ostatnio dziekowal aniolkowi, ze zepsolo nam sie auto, bo mogl dzieki temu przejechac z wujkiem jego autem:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)