środa, 14 października 2015

Coś dla stóp

Chcę podzielić się z Wani moją opinią na temat maski co stóp, którą zakupiłam w biedronce za ok. 15 zł. Chciałam spróbować czegoś nowego i jak zobaczyłam tę maskę, to pomyślałam, że może spróbuję. Przyniosłam do domu, odczekała swoje i wre wczoraj znalazłam czas, by ją rozpakować i wreszcie użyć. Otóż:
najpierw trzeba dokładnie umyć i osuszyć stopy. Rozcinamy opakowanie i wyciągamy z saszetki dwa foliowe buty z wkładkami zapachowymi w środku. Stopy wkładamy do środka i otulamy je "foliową skarpetką" i na wierzch zakładamy bawełniane skarpety, które przytrzymają folię we właściwym miejscu. Efekt i wrażenia?
Powiem szczerze, że nigdy nie przypuszczałabym, że to jest tak mega nawilżający zabieg! Po lecie moje stopy były lekko suche na piętach, a teraz?! Aksamit! Bardzo polecam tego rodzaju maseczki i uważam, że w porównaniu z tymi tradycyjnymi nie mają żadnych szans. Skarpety trzymamy na stopach godzinę zegarową. W trakcie odczuwałam najpierw chłód, a potem ciepło. Bardzo przyjemne odczucie o zapachu eukaliptusowym. Po wyciągnięciu stóp, wcieramy pozostałości w skórę i czekamy, aż się wchłonie. Cóż, powiem tyle, że mam dziś na stopach bawełniane skarpetki, w których się ślizgam jak wariatka, bo mam tak łagodne stópki. Bez żadnego ścierania (które jest cholernie niezdrowe, bo naskórek narasta nierówno i rogowacieje!), bez wysiłku mam dziś stópki jak niemowlak! Na opakowaniu pisze również, że efekt złuszczania następuje samoistnie po 4-5 dniach, tyle że u mnie złuszczać nie ma co, ale może i Wam pomoże taki specyfik! Polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz :)