poniedziałek, 16 listopada 2015

11 miesiąc Dudka-Putka

Powracając z Kielecczyzny
z Matki Browar Ojcowizny
przejedzeni, wypoczęci,
by zostało zaś w pamięci:

tysiąc harców o poranku
i herbaty litry w dzbanku,
sporo kroków przemierzonych
oraz czipsów nasączonych
sosem, winem, śmiechem głośnym
jednym małym żartem sprośnym,
wzrok ucieszył się z obrazków
i miejscowych wynalazków
z towarzystwa przemiłego,
z zamieszania niejednego
warto czasem się oderwać
tydzień monotonny przerwać...
warto było mieć poduchę
co mnie kryła razem z uchem,
warto było mieć kielonek
co umilił głośny dzionek,
warto było zagrać w szachy,
ubaw z Mężów był po pachy...
co do Dudka-Putka mego,
to wariował na całego,
warto było porozmawiać
i za stołem tak rozprawiać
było z Kim i było o czym.
Życie miło nam się toczy.
A tu kwartet nasz w kąpieli,
Zgodnie Tymka przygarnęli :)

anciamamcia.blogspot.com

2 komentarze:

Dziękuję za komentarz :)