niedziela, 8 listopada 2015

"Prosimy Was o uśmiech..."

Odkąd Aruś się urodził mamy rytuały czytania, śpiewania i głaskania do snu. A dziś o śpiewaniu. Aruś poznał już bardzo dużo piosenek, łącznie z kołysanką ułożoną przeze mnie i śpiewanie jej specjalnie dla Niego. Teraz potrzebuje nieco innej tematyki. I przypomniałam sobie moją nauczycielkę ze szkoły podstawowej, która uczyła mnie w klasach 1-3. Była moim pierwszym nauczycielem w życiu. Była najlepszym nauczycielem. To od Niej usłyszałam pierwsze pochwały za osiągnięcia w klasie. To Ona oceniała i dopingowała wszystkich, żeby się starali, żeby podnosili ręce w górę, kiedy znają odpowiedź. To Ona zawsze chwaliła, nawet jeśli odpowiedź nie była trafna. To Ona. Kobieta, matka czwórki, albo piątki dzieci. Ostoja spokoju i przemiła osoba, która zawsze miała niezliczone pokłady cierpliwości. To Ona odkrywała w nas zainteresowania i bez problemu odgadła i moje- śpiewanie. Muszę się Wam przyznać, że śpiewanie towarzyszy mi od zawsze i już zawsze będzie mi bliskie. Choć nie jestem sławną diwą czy kimś tam, to jednak mogę się pochwalić występami na szkolnych akademiach, w których to właśnie najwięcej śpiewałam oraz dziecięcymi konkursami, w których brałam udział i śpiewanie w kościele, (a nawet nauka gry na gitarze, ale zabijcie mnie ni w ząb nie pamiętam nic!) a wszystko to dzięki pani Basi. Śp. pani Basi.... O Jej śmierci dowiedziałam się jakieś parę lat temu i nie mogłam w to uwierzyć, z resztą nadal czasem wydaje mi się, że wciąż żyje sobie :) Ale do czego zmierzam. Do pamiętnego przeze mnie solowego występu na akademii szkolnej, gdzie zostałam wcześniej przygotowana na śpiew przed całą szkołą, bez akompaniamentu niestety (tym gorzej!). A, że Aruś wprost uwielbia tę piosenkę, to bardzo chcę podziękować pani Basi, za to, że mnie jej nauczyła i wtedy śpiewać kazała. Bo nigdy nie pomyślałabym, że przyjdzie taki dzień, w którym będę tę piosenkę śpiewać moim dzieciom...aż się łezka w oku kręci...pomimo, że to piosenka o uśmiechu. Być może część z Was ją zna, ale ja i tak bardzo chcę ją Wam przypomnieć:

 Czegoś nie ma w szkolnym programie, zapomniano o tym w pośpiechu. 
A tu chodzi o ważną sprawę, o tabliczkę mnożenia uśmiechów. 
Sprawę trzeba załatwić od ręki, bo widzimy na każdej ulicy,
że ponurych mamy zbyt wielu, a w uśmiechu jest ciągle deficyt. 

Refren: 
Prosimy was o uśmiech, bo uśmiech jest potrzebny,
 Jak kwiatom promień słońca, jak ptakom lot podniebny. 
Potrzebny jest nam uśmiech przez bardzo duże „U”, 
od rana do wieczora, jak również w czasie snu. 
Piosenka wie najlepiej, piosenka dobrze wie, 
że gdzie uśmiechów nie ma, tam gorzej jest niż źle! 
Więc uśmiech trzeba mnożyć , tam gdzie się tylko da, 
To proste jest i łatwe jak dwa razy dwa. 

Uśmiech przyda się w domu i w szkole i w tramwaju i w tłoku przed klasą, 
A jeżeli się niebo zachmurzy, uśmiech może zastąpić parasol. 
Bo wystarczy popatrzeć pogodnie i uśmiechnąć się chmurom na przekór, 
żeby światu całemu pokazać ile słońca jest w każdym człowieku.
 Refren: 
Prosimy was o uśmiech… 

Pamiętam Jej uwagi odnośnie każdego śpiewanego wersu, a zwłaszcza słowo: deFIIIIcyt, bo po nocach mi się śniło, że mnie chrypa złapała i głos się zawiesił gdzieś w powietrzu :) Wpis ten niech będzie pamiątką dla mnie, dla Was i w całości poświęcam go ku pamięci mojej pani Basi. 
[+] [+] [+]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz :)