piątek, 27 listopada 2015

Św. Mikołaju przybywaj!

Tak już będzie. Rok po roku będziemy powtarzali pewne czynności razem z Chłopcami. Tym razem mowa o zbliżającym się okresie świątecznym, a wiadomo, że przed nim najpierw wszystkie dzieci czekają cierpliwie (lub mniej cierpliwie) na prezenty od Św. Mikołaja. W tym roku Aruś wynagrodził nam robienie pierniczków, bo w zeszłym roku to działo się :) Ale tym razem był tak zaangażowany w robienie pierników, że mało nie padłam z wrażenia. Dobrą decyzją było zapisanie Arka na zajęcia kulinarne, bo przewodził w wypiekach, że hej! Powstały przepyszne pierniczki. Tomasz dzielnie ratował ciasto, które w tym roku okazało się być trochę twarde :) Zrobiłam dodatkowy lukier i kupiłam kolorowe kuleczki. Mikołajowi również smakowały, choć zostawił pół ciasteczka, bo pewnie się najadł. Nie dopił też kakao i Aruś stwierdził, że "mądry ten Mikołaj, bo się ze mną dzieli". No, fakt- mądry :))) List napisany (mały akcent od Tymusia również został w liście umieszczony), wysłany, znaczki przyklejone więc czekamy. Reszta pierników schowana do pudełek. Czy czekają? Hmmm... Aruś trochę podjada :)























































Byliśmy z Tymkiem na spacerze. Oto, co wyrosło w fajnodomowym parku:





















Pogoda zmieniła się nieco. Jest sporo chłodniej. Mówiłam już, że coraz bardziej odpowiada mi chłód? Chłód, ale nie zimno...ehhh jakoś trzeba przetrwać zimę. Strop zalany, parter zatem stoi sobie. Cieszę się z tego niesamowicie. Ale o moim stanie duchowym i emocjonalnym tym razem ani słowa. Czekam na lepszy dzień...albo chociaż babski wieczór!


1 komentarz:

  1. Babski wieczór, jestem chętna :D w każdej chwili, oprócz środy, piątku i weekendu :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)