czwartek, 14 stycznia 2016

"Wolny" czwartek

Moje mieszkanie znów prawie lśni. To miał być dzień tylko dla mnie, no i był- dla mnie i dla mojego sprzątania. Wypucowałam blaty, wnęki odpastowałam, nastawiłam dwa prania, rozebrałam choinkę i zrobiłam dwa stroiki, bo w sumie czas świąteczny jeszcze trwa. Dostałam od znajomych złotą butelkę, która teraz robi za piękny wazon, a w nim stroik właśnie. Szczerze powiedziawszy to taki "eko stroik", bo z suchych gałęzi pomalowanych granatowym sprayem. Napracowałam się dziś bardzo. Zrobiłam segregację w dokumentach i porządki w łazience. Całość zakończyłam o godz. 14.00. Wtedy wypiłam białą kawę, zjadłam dwie kanapki i postanowiłam wyruszyć przed siebie, gdyż została mi ponad godzina wolnego, by potem pędzić po Arka do przedszkola. Nakręcona wczorajszym basenem i wciąż jeszcze "przy energii" skierowałam swój marsz w stronę wałów. Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się takich widoków oraz przygód. Jakich? A takich:
- o mały włos nie weszłam w zdezelowaną studzienkę, tym samym cudem nie skręciłam kostki
- o mamma mia wystraszyły mnie przydrożne psy, jakby chciały mnie połknąć w całości! Why?
Przecież ja lubię psy...
- ominęłam zużytą prezerwatywę rozwleczoną na środku leśnej drogi...
- ominęłam też jeszcze nie użytą prezerwatywę w gold opakowaniu- wow! Chyba ktoś się spieszył i wypadła...
- pozazdrościłam dwóch pięknie ubranych choinek w światełka takie, jakie od zawsze mi się podobają- wielkie kolorowe kule!!!
- widziałam całkiem niezłe ogrodzenie panelowe, gabiony, drewnopodobną elewację, kałużę w kształcie psa
- oraz piękne zachodzące słońce- miałam wrażenie, że świeci tylko dla mnie!
I ta cisza, gdy stałam na wałach. Przestrzeń, a w tej ciszy jeden odgłos- stukanie młotka. Czy Wy też lubicie, gdy ktoś stuka i puka na zewnątrz? Mi przypomina się wtedy dzieciństwo...to jeden z najlepszych odgłosów...albo piła mechaniczna, działająca gdzieś w oddali...
To słońce przypomniało mi o wiośnie. Tęsknię za nią, choć zima wcale się nie dała jakoś szczególnie we znaki, a właściwie to prawie wcale jej nie ma w tym roku! Ale i tak tęsknię...
Posłuchałam tej ciszy z zamkniętymi oczami, a żeby te chwile zatrzymać pstryknęłam kilka fotek:








6 komentarzy:

  1. Wszystko pięknie, ale co się stało z Tymonem? 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha! Tymcio u Babci był :) Kiedy doczekam się Twojego posta?!

      Usuń
    2. Pewnie jeszcze w tym roku 😉

      Usuń
  2. Ale pięknie! I faktycznie jest psia kałuża :) Rany, następnym razem weź mnie ze sobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wezmę, w końcu mamy nasz noworoczny plan :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz :)