poniedziałek, 1 lutego 2016

Przyjęcie urodzinowe Tymka

Już po. Przyjęcie urodzinowe zorganizowaliśmy w Galerii Bronowice i wygodna to sprawa- nie powiem. Cały bałagan ogarniają panie z obsługi, pomagają przy krojeniu tortu, pilnują dzieci, a na życzenie zapewniają dodatkowe atrakcje. My roczek Tymka mieliśmy wspólnie z Jego kuzynem- tak mi do głowy wpadło jeszcze przy okazji naszych Świąt Bożego Narodzenia, kiedy to byliśmy w Żegiestowie. Goście w zasadzie Ci sami, więc miło ze strony naszej rodzinki, że zgodzili się na wspólną imprezę. Organizacja- to jest to. Przy tym okazało się, że mogli być nawet Ci, którzy mieszkają nieco dalej i rzadko teraz w Krakowie bywają. I jak to w małpim gaju bywa, dzieciaki szalały jak wariaty! I o to chodzi! Arek był tak szczęśliwy (i mokry!), że jak wróciliśmy do domu to prosił, żebyśmy jeszcze kiedyś pojechali do tego "sklepu" :-) Był tort dwupiętrowy w różnych smakach (jedno piętro dla dorosłych- z alkoholem, a drugie dla dzieci). Tort miał na górze ciuchcię, bo Tymuś ostatnio gustuje głównie w lokomotywach. Kolory na torcie typowo chłopięce, bo żółto-niebieskie. Tort był piękny, naprawdę. Matka chrzestna jak zwykle stanęła na wysokości zadania. Był również sernik od Babci, pyszny, domowy i goście mieli okazję coś przekąsić do kawki :) Wydaje mi się, że urodziny udały się w pełni i dzieciaki były zadowolone. Bardzo polecam Wam drodzy Czytelnicy taką opcję na urodziny. Przyjemne to z pożytecznym, bo ruchu dzieci miały, że hej! Prezenty w domu rozpakowane. Wszystkie się nam przydadzą- chłopcy się cieszą bardzo. Pojechaliśmy jeszcze po urodzinach do Ikei kupić parę drobiazgów i przy okazji zjedliśmy obiad. Wróciliśmy do domu ok. 18.30 i usłyszeliśmy, że "mało było tej zabawy"... Macie pojęcie?! Arek jeszcze w Ikei szalał na dziale dziecięcym, ale to i tak za mało!!! Intensywny to był weekend. Oj intensywny. Byliśmy w sobotę na budowie. Dom nasz jest - powiem to- piękny. Tak, jest piękny. Stojąc w nim wiem, że to moje miejsce na ziemi. I nie mogę się doczekać kolejnego etapu, który niebawem nastąpi, bo pogoda w tym roku sprzyja. Najchętniej kupiłabym już parę rzeczy, bo wiem, że w pewnych kwestiach moja koncepcja się nie zmieni. Jak świeci słońce na nasz dom, to mam ochotę ubrać gumowce, założyć rękawiczki i popracować trochę fizycznie. Lubię takie zmęczenie, spowodowane innym powietrzem i ruchem. Musimy kupić taczki! Tak, taczki! Oj jak ja chciałabym już wiosnę...!

1 komentarz:

Dziękuję za komentarz :)