wtorek, 1 marca 2016

Ile jeszcze...?

Znów pada. Znów. W miniony weekend byliśmy u mojej siostry Kejti, żeby przycięła Tymkowi czuprynę, bo rozrosła się, że hej! (ale o tych przebojach będzie osobny wpis!) Dowiedziałam się od Niej, że Piorun (Jej kot) znosi kleszcze. Dacie wiarę? O tej porze, kleszcze? A w lecie co będzie? Dlaczego jest tak, pytam się, że nie mamy już zimy? Że te wszystkie robaki, komary i inne stworzonka mutują się w najlepsze, żeby potem na wiosnę i w lecie nie dać nam wyjść do ogrodów, na place zabaw...? Znów będziemy uciekać przed plagami os i nie wiem czego jeszcze. Brakowało mi zimy w tym roku, choć jej nie lubię i chyba nigdy nie polubię. Jednak bardzo chciałabym, żeby było wszystkiego po trochu, a tu nic tylko deszcz i chlapa, która skutecznie powstrzymuje mnie przed bieganiem. Nie chcę złapać wirusa, a tych w powietrzu mamy aż pod dostatkiem! Ile jeszcze...? Ktoś coś? Macie jakieś przecieki, kiedy będzie jakiś przebłysk słońca i kiedy deszcz zawiśnie tuż przy chmurze i poczeka tam sobie parę dni?

2 komentarze:

  1. Też lubię wszystkiego po trochu, ale prawdziwie. W Szczecinie dziś słońce, więc nie narzekam :) Też mówię do siostry Kejti ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)