poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Hula-hop! #dzień1- moje wyzwanie(37)

Od dziecka, od małej dziewczynki hasającej po wiejskich drogach i okolicach towarzyszyła mi guma do skakania i hula-hop. W tamtych czasach miałam plastikowe, które wiadomo- po dłuższym czasie wypłowiało, ale nie pękło oj nie! Szanowałam zabawki :) Było to moje jedno z ulubionych zajęć, które dawało poczucie, no właśnie? Czego? A tego, że się kręciło wszystko dookoła i fakt, że hula-hop w ogóle nie spadało sprawiał, że chciało się go kręcić jeszcze dłużej. Oj wytrwała byłam w tym bardzo. A dziś? Miłość nie przeminęła. Ok. 3 lat temu kupiłam sobie ciężkie hula-hop z wypustkami, które dodatkowo podczas kręcenia uciskają skórę i .... szybko można dostać siniaków :) Jest składane, plastikowe i strasznie rzegocze. Z czasem musiałam się z nim rozstać, bo w naszym małym M nie ma szans, żeby po nocach tak buszować. Za mała przestrzeń na taki sport. W dzień z kolei nie ma szans, bo dzieci podlatują i chcą łapać. I bingo. 3 miesiące temu znalazłam przez przypadek hula-hop równie ciężkie i z plastiku, ale obite pianką! I o taki sprzęt mi właśnie chodziło. Mogę nim kręcić wieczorem dowoli, bo w razie upadku nic nie słychać. No i nie rzegocze. Ale pochwalić się muszę, że już mi nie spada! A trening z nim trwa 30 minut :) Kiedy nie mogę pobiec, zamieniam wtedy biegi na kręciołki z hula-hop. Biodra, pośladki, uda i co najważniejsze brzuch- pracują! Zakładam ręce za szyję i hulam sobie! I muzyczka na uszach :D Tak, to można ćwiczyć. Ciekawe, czy będzie jakiś efekt :) A może i Wy spróbujecie?

Znalezione obrazy dla zapytania obręcz decathlon
zdjęcie- źródło: internet

Moja składana obręcz fitness do kupienia w decathlonie :)

4 komentarze:

  1. A mnie ostatnio też na myśl wpadło hula-hop ;) Długo trzeba kręcić nim przestanie spadać? to kwestia wyczucia/wprawy czy jest jakiś patent?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)