piątek, 1 kwietnia 2016

Piątek wieczór...

Znów sprzątanie. Przecież dopiero robiłam to na Święta! Uwijam się szybciutko jak tylko mogę, żeby jak to zwykle nie zostawiać porządków na sobotę i broń Boże niedzielę. Pranie wiruje, zaraz wrzucam następne. Łazienka błyszczy na nowo. Wychodzę z niej, a tu niespodzianka! 3 chlebki słonecznikowe upieczone przez Męża mojego :) Wieczór umilony smakiem i zapachem, który unosi się pewnie w całej klatce. Pyycha, jeszcze ciepły i z eko miodem :) Wciąż jeszcze łykam antybiotyk, ale popijam symboliczną lampkę wina, Kto umyje podłogi....?

4 komentarze:

  1. Mój mąż właśnie wyciągnął chlebki z piekarnika, niestety nie wyrosły, ale dopiero zaczynamy przygodę z własnymi wypiekami :)
    Podziwiam za zapał w sprzątaniu. Moje dzieciaczki niedawno posnęły i nie mam ochoty na nic. No poza lampką wina i kromką ciepłego pieczywka, bo wciąż mam nadzieję, że choć płaski jak naleśnik, to przynajmniej dobrze smakuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha! I ja miewam dni, że nic mi się nie chce :) No to zdrówko!

      Usuń
  2. Ale fajna atmosfera u Ciebie!
    Już myślałam, że ja jedna w kosmosie zostałam z takim podejściem do życia, a tu taka niespodzianka. I te Święta Wielkanocne tak miło i ciepło opisane - łącznie z czynnym udziałem w Triduum.... Jesteście wspaniałą Rodzinką. Będę zaglądać do Was. Serdecznie pozdrawiam - Ania (iza)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za tak miłe słowa. Będzie mi miło gościć Cię tutaj :) Pozdrawiam!

      Usuń

Dziękuję za komentarz :)