środa, 18 maja 2016

14- czyli równe dwa tygodnie !!!

Czasu coraz mniej i za dwa tygodnie moje pierwsze wyzwanie gimnastyczne dobiegnie końca. A wczoraj za sprawą dobrego humoru mojego Małża (tak, od dziś tak na Niego mówię), a przez to również i mojego- ubawiliśmy się przy kręceniu hula-hop, że hej! Małż wykręcił wczoraj 50 minut :) Żebyście widzieli, jak nadrzuca biodrem, gdy kółeczko się zsuwa! No komedia jak nic! Zatem wczoraj bite dwie godziny hula-hop się kręciło. Wspólne ćwiczenia są naprawdę fajnym klimatem i niezmiernie cieszę się, że możemy je wykonywać razem. W ogóle wczorajszy humor mojego Męża był tak wyostrzony, że już dawno takiego nie słyszałam :) Podoba mi się to, oj bardzo :)

A dziś- zaliczyłam już małą bo 15-minutową rozgrzewkę z hula-hop. Na ten moment to musi wystarczyć.
Zaraz idę zrobić sobie kawę i przygotować obiad dla Tymusia, bo pewnie się za niedługo obudzi. Dziś w planach sporo ćwiczeń i choć ta pogoda doprowadza mnie do szewskiej pasji, to dzielnie (a zwłaszcza dziś! bo półmetek!) fikać zamierzam.

Edit:
i znów Mąż dołączył :) Pobija swoje rekordy jak nic! Ja wykręciłam dodatkowe 45 minut, w sumie dziś godzinka zaliczona. A jutro- BIEG :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz :)