poniedziałek, 30 maja 2016

4 i 3

W sobotę byliśmy na kolejnej Komunii Świętej. I od razu to napiszę: za dużo jedzenia! Kusiło, kusiło i skusiło. Oczywiście nie sposób było wszystkiego spróbować i chyba 4 dania gorące to lekka przesada...czułam się jak na weselu. Obok mnie przechodził Kamil Stoch ze swoją ekipą i fan clubem, który miał imprezkę w tym samym lokalu, tyle że na dole. Uśmiechnięty jak zawsze i życzliwy dla wszystkich dookoła chcących zrobić sobie z Nim selfie. My jak to My- nie zrobiliśmy. Może kiedyś :P
Po komunii czułam się ospała na maksa, obolała od szpilek i siły na trening zabrakło.

Niedziela
Grill w Niepołomicach z Sąsiadami jako-taki, a to dlatego, że pierwszy raz przegonił nas deszcz. Trudno. Jeszcze nie jeden grill nas czeka :) Wróciliśmy cali w kurzu, bo wiało pod koniec już bardzo mocno. Dzieci umorusane po pas. Nie- sory. Po czubek głowy. Myłam, prałam wszystko łącznie z butami. Za to mało zjadłam, po sobotniej Komunii czułam, że jedzenie to ostatnie, czego chcę. Machnęłam brzuszki. I sama siebie podziwiam :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz :)