piątek, 27 maja 2016

6! i 5!

Niepołomice. Tam ostatnio się kierujemy, bo prac z domem jest coraz więcej i ustaleń z tym związanych co nie miara! Mamy już ogrodzenie, oprócz bramy i słupków ją wyznaczających. Wczoraj byliśmy na grillu u K. Arek szalał z dziewczynami, Tymek próbował dzielnie za nimi gonić. Rozmów rodzinnych ciąg dalszy. Trzeba wierzyć, że będzie lepiej, że kiedyś to nastąpi. Gdyby mi ktoś powiedział, że ten rok będzie taki przełomowy, to nigdy bym nie uwierzyła. Odwiedziliśmy wczoraj moją mamę i Tomasza mamę z okazji Dnia Matki.
Na wsi okazało się, że jest nowa Pani Królikowa z małymi królikami w brzuchu oraz 3 małe kotki. Arek sobie jednego wybrał i chyba z wzajemnością się polubili. Wczoraj pierwszy raz piły mleko z miski. Ubaw i atrakcja niemała dla naszych chłopców. Oprócz tego spróbowaliśmy już pierwszych truskawek prosto z pola. Mniam! Chłopcy biegali i przewracali się w polu, rzucali bryłki ziemi gdzie popadnie. Widać, że im tego brakuje i podoba się im taka "inna" zabawa :) Zdjęcia są. Tym razem tylko dla nas.
Wczorajszy trening był bardzo zagrożony, ale po powrocie bardzo, bardzo późnym wieczorem do mieszkania zdążyłam dać sobie niezły wycisk. 1,5 godziny intensywnego kręcenia hula-hop spowodowało, że jedynie co mi doskwierało to kolano. Tak intensywne ćwiczenia z zaciśniętym brzuchem i rękami w przód lub w górze powoduje, że przestałam się już męczyć przy tego rodzaju wysiłku i jedynie co to zaczynam obciążać kolano właśnie. Forma urosła- niezaprzeczalnie, ale najwyższa pora zmienić sobie i urozmaicić te moje wygibasy. Bo co mi po kręceniu, które nie męczy mnie już? Nie o to przecież chodzi, ale o to żeby się zmęczyć, spocić, żeby był efekt. Myślę co dalej i napewno coś wymyślę.
Dziś dla odmiany brzuszki i ćwiczenia, które dołączyłam już jakiś czas temu na uda, pośladki a wszystko to z mojej książki pilates, którą dostałam jeszcze w liceum. Takie rzeczy zawsze się przydają. I na jadłospis sobie tam zaglądam, żeby nie być monotonnym.
Dziś Synki w domu. Teraz śpią, a ja w ciszy czekam, aż wstaną.
Kocham ciszę, zwłaszcza ostatnio i słucham siebie i swoich potrzeb jeszcze bardziej i jeszcze mocniej. I coraz lepiej na tym wychodzę. I cholernie mi z tym dobrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz :)