sobota, 14 maja 2016

Pozostało- 18 :)

Wczoraj był piątek 13 maja. Wieczór okazał się bardzo przyjemny, bo zamówiliśmy sobie dwie sałatki i wypiliśmy po 1/4 kieliszka wina białego. Ni w ząb nic nie ćwiczyłam. Miałam biec, ale rozpadało się, że hej i tak pada również dziś.

A dziś sobota. Sprzątam i nic nie widać. Dzieci mało spały, mało zjadły obiadu (a dziś ugotowałam młode ziemniaki z koperkiem i z młodą kapustą!) i do tego mieli jeszcze łososia, który ostał się ze wczoraj. Średnio im dziś apetyt dopisuje.

Za oknem siąpi i z domu nie chce się wychodzić. Zobaczymy, czy nas gdzieś poniesie, czy dzień dzisiejszy spędzimy w domu. Ehh tak patrzę przez okno i stwierdzam, że mój kwiatostan na balkonie wygląda gorzej niż źle. Jeszcze w taką pogodę... Najwyższa już pora odnowić kwiatki po raz drugi w tym sezonie!

Edit:

Wysprzątałam jednak sporo, nawet widać. Mąż dzielnie pomagał. Dzieci utrudniały, ale co tam! 5 worków znów spakowałam!

Przy tegorocznej Eurowizji wykręciłam 45 minut hula-hop i szybko śmignęłam brzuszki oraz dołączyłam ćwiczenia na pupę oraz mięśnie rąk. Pora najwyższa wziąć się i za nie :)

A Szpaczek niestety zagrożony. A tak trzymałam kciuki! Jest w tym roku kilka naprawdę fajnych piosenek. Niech wygra najlepszy! :)

Dobranoc!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz :)