czwartek, 5 maja 2016

Pozostało (27)

Tymuś na wsi. Dziś na śniadanie stwór omletopodobny, pieprzny jak piernik, że zionę ogniem jak smoczyca. Deszcz dziś wisi w powietrzu. Cisza i spokój w mieszkaniu. Tysiąc myśli w głowie jak mądrze wykorzystać każdą dzisiejszą godzinę. Iść na łowy ubraniowe? Ogarniać piwnicę? Przygotować rzeczy dziecięce niepotrzebne? Coś sporo tego. Popijam poranną kawę Inkę. Dodałam do niej pół łyżeczki syropu klonowego, bo mi oczy wypala. Plan na dziś: kroki. Dużo kroków. Kurcze, będzie padać, czy nie...? Słyszę odgłos piły mechanicznej. I dalej nie wiem co dziś wymyślę. :)

Edit:
Kroki zamieniam dziś na ćwiczenia, może Mel B..? Nie chcę tracić aż tak dużo czasu... Bo aktualnie porządki w piwnicy wzięły górę. 6 worków zabawek...trzeba coś z tym zrobić. Część już hula w pralce. Znalazł się też grill i stolik z krzesłami już stoją na balkonie wypucowane. Zaraz idę tam z powrotem. wyrzucę śmieci, resztę warzyw zamierzam wrzucić do garnka i zrobić coś dobrego. Dziś jeszcze ginekolog! Wypadałoby nie zapomnieć :)

Edit!
Jednak mnie poniosło! Co za dzień szalony! Złowiłam spodenki na lato, jeden elegancki top i koszulkę. Poszłam pieszo na os. Strusia. Z powrotem też pieszo, ale do połowy, bo zaczął padać deszcz. Przemoczona, zmęczona jestem już po prysznicu. A że dziś matury, to kupiłam sobie tradycyjnie precelka i popijam kawę, żeby smakiem chociaż przypomnieć sobie tamte piękne dni. Powodzenia Maturzyści! :D

3 komentarze:

  1. Ciekawe, a nawet zaskakujące. Nigdy nie spotkałam się z takim stylem. Winszuję!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe, a nawet zaskakujące. Nigdy nie spotkałam się z takim stylem. Winszuję!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć! Dzięki za miłe słowo :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)