piątek, 14 października 2016

Jak inaczej dzień wygląda...-

-... kiedy świeci słońce!
Zupełnie inaczej wygląda świat za oknem, który nareszcie okraszony jest pięknymi promieniami słonecznymi! Widzę jesień tą, którą ujrzeć chciałam. Oj jak bardzo chciałam, żeby choć na chwilę pogoda uległa zmianie...! I stało się :) Choć temperatura nie sięga ponad 12 stopni C.
Dziś piątek i Aruś rano zażyczył sobie naleśniki. Nie pozostaje mi nic innego, jak usmażyć dla naszej czwóreczki mały stosik okrągłych jak słońce naleśników :)
Tymcio dziś w domu. Katar jak na moje oko bardzo mały, bo tak naprawdę to tylko rano po nocy ściągam to co się zdążyło nagromadzić. W trosce o to, by nie złapał czegoś na weekend wolałam zostać dziś z Tymciem w domu. Prawdopodobnie jutro pojadą razem do Babci i Dziadka na wieś, a my będziemy mieli okazje do załatwienia/kupienia kolejnych rzeczy do naszego domu. Jeszcze zobaczymy, czy plan się powiedzie. W sobotę z rana planujemy jeszcze zaszczepić Tymka, bo poprzednio zabrakło szczepionek :)
Co u nas poza tym?
Aruś wczoraj wrócił z wycieczki Klockolandowej. Oszczędnie w słowach powiedział, że było fajnie, ale wiesz mamo, nie do końca mi się podobało. (Zdaje się, że bywał w fajniejszych miejscach). Bardziej podobała mu się przejażdżka małym busem w Kraków i siedzenie z Panią, niż budowy z klocków, które tam konstruowali. Uznał, że jego żyrafa miała za krótką szyję. Dłuższej mieć nie mogła, bo się przewracała, a Pani mówiła, że powinna mieć dłuższą :) Suma summarum szyja była z jednego klocka i już. "Wtedy się mamo nie przewracało". Do nauki mamy wierszyk na przedstawienie. Chyba najwyższa pora zacząć go powtarzać.
Dziś przeglądam wszystko to, co nagromadziło się na szafie u Chłopców. Sporo tam gier, muszę je sobie przejrzeć, bo naprawdę ostatnio mało wychodzimy na zewnątrz. Tymcio coraz większy i tym samym wykazuje duże zainteresowanie puzzlami (w przeciwieństwie do Arusia na tamtym etapie). Przekłada, wyciąga, wkłada, obraca w każdy możliwy sposób, sprawdza czy w inną stronę się zmieści i tak w kółko. I uwielbia ciastolinę (w przeciwieństwie do....wiadomo :) Arek to nawet tknąć nie chciał, bo "be fuj"! Tymcio za to drobi na mikroskopijne kawałeczki i rozkłada obok siebie. Potem zbiera te okruszki, które da radę i wkłada do garnka i woła "zupa"!
Dziś pierwszy raz usłyszałam "pasiam!"
Czyli: przepraszam!
Mamy już: posię, pasiam, doś, teś, jecie, topa i kakał (poranne kakałko :)
Cudnie mówi Mój Bąk. I jest grzeczny, że aż strach. Po Mamusi :P

Dziś Dzień Nauczyciela. W tym roku wspólnie z innymi Rodzicami z Przedszkola zrobiliśmy kwiatka z bibuły, które wbijaliśmy do wspólnego jednego koszyka. Nasza była róża przybrana kryształkami i z kleju na gorąco zrobiliśmy pajęczynkę na wierzchu. Miałam też okazję napisać krótki wierszyk, który został wydrukowany i dołączony jako całość. Ciekawe czy Paniom pomysł się spodoba :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz :)