wtorek, 11 października 2016

Nie do końca komfortowo...

Jesień w Krakowie zawitała na dobre. Pogoda nie jest taka, jaką lubię w tym czasie. Co chwilę mży i jest przeważnie pochmurno. Brakuje mi tego palącego słońca, które prześwituje na wylot kolorowe liście. Bardzo mi tego brakuje. Jesień jest moją ulubioną porą roku, ale bardzo ulotną. Jesień w pełni to taka, w której główną rolę gra kolor właśnie oraz promienie słoneczne. A tu nici. Nie słyszę szeleszczących liści pod nogami, bo są mokre. I śliskie. Ehh nie tego chciałam...
Do kuchni powrócił czosnek i cebula. I wciąż makaron, przygotowywany na różne sposoby. Do tego zupy i wypieki drożdżowe (ale tu już T tworzy po swojemu z Chłopcami). Powoli i nieśmiało zaczynamy otwierać przetwory na zimę. Dzieciaki zajadają buły drożdżowe z dżemem śliwkowym jak szalone. I choć atmosfera iście sielska i domowa, to jednak ta za oknem pozostawia wiele do życzenia. Jak pomyślę, ile miesięcy do np. marca to...
Z racji tego, że wieczory dłuższe, to powróciliśmy do gier, puzzli i wszelkich innych układanek. W lecie czas spędzaliśmy do nocy na placu zabaw i czasu na to nie było wcale! Za to teraz, jeśli pogoda choć trochę się nie poprawi, to zdaje mi się, że przerobimy wszystko co na półkach zalega...
Tęsknię za słońcem. Niech się choć zza chmury wychyli...
Dziś na "obiad" (bo to chyba za dużo powiedziane) kasza gryczana z sosem warzywnym z termomixu. Zajęło mi to całe 20 minut. Będzie jeszcze budyń na deser. Arek sobie zamówił po drodze jak szliśmy do przedszkola. Ostatnio nieco zmieniło się u nas żywienie Chłopców. Staram się, żeby zawsze był obiad choćby jednogarnkowy, pomimo, że jedzą w placówkach. Jak przychodzą do domu to są bardzo głodni, więc nie robimy już żadnych kanapek, tylko drugi obiad zajadają. Wieczorem za to, nie zawsze chcą kolację. Tak się nam pozmieniało :)

P.S. Dom nasz powoli przypomina prawdziwy dom. Mamy już pełny surowy stan zamknięty. Teraz za to sporo ekip na zewnątrz i w środku pracujących. Ruina przed domem ogromna za sprawą wszelkich tirów, koparek i innych sprzętów ciężkich. Wciąż czekamy na prąd, ale będzie już niebawem. Dzieje się dużo, ale nie gnamy z tym, zgodnie to ustaliliśmy. W tym roku robimy to co niezbędne. Przyjdzie wiosna, to będziemy działać dalej.

1 komentarz:

  1. o tak ciepły posiłek w taka pogodę to poezja:) ja tez z miloszem jeszze w domu, bo olek juz w przedszkolu odchorował swoje, teraz Miłosz, ale pewnie jutro już powedruje do przedszkola, a ja do pracy. miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)