środa, 14 grudnia 2016

Ostatni dzień...!

Tak obiecują Nasi na budowie. Nasi, tak ich nazwałam, żeby szybciej było. W końcu przebywają w naszym domu już chwilę, zatem są Nasi :) Najchętniej sama zerwałabym te kartony zabezpieczające płytki na podłodze, ale wiem co się kryje "pod" :D Pełno białego pyłu...unoszącego się- co tu kryć- nawet w powietrzu. Dom trzeba ogrzewać i wietrzyć zarazem, ale to już będzie moje zadanie. W przeciwnym razie można poczuć się trochę jak w konserwie...Damy radę, tylko niech już skończą na ten moment. Następnym razem jak przyjdą to chyba osadzać część drzwi, na które czekamy i jeszcze trochę poczekamy :) O całości drzwi nie wspominając...
W niedzielę przewiozłam już pierwsze pakunki, żeby choć trochę zrobić miejsca w pokoju u Chłopców. Znów czeka mnie runda pakowania/oddawania/sprzedawania pewnych zabawek, które u nas zalegają. A, że Mikołaj w tym roku łaskawy był, to coś mi się wydaje, że Gwiazdka gorsza nie będzie...
I znów miejsce na półkach z powrotem się zapełni!
Co planuję dalej?
Docelowo przewieźć ramę łóżka i materac- na tym mi chyba najbardziej zależy, żeby już ani chwili nie zalegała w piwnicy. Po prostu szkoda mi tego i już. Gdyby się udało, to i z Czernichowa parę skarbów zabiorę, a jest co!
Ma przyjechać kontener na gruz, więc jest szansa na jakikolwiek wstępny porządek wokół domu. Nie uwierzę, dopóki nie zobaczę...
A póki co:
Podłoga, ściana w salonie już prawie skończona! Hura!!! A, nie mówiłam, że uda się przykleić na ścianę bez listew wykończeniowych? A nie mówiłam? Jak się chce, to się da!!!
Nie mogę się doczekać piątku. Nareszcie pojadę i zobaczę całość :D

1 komentarz:

Dziękuję za komentarz :)