wtorek, 23 maja 2017

Młodszy Szeregowy Tymon

Rząd rządek pogania-
Tymek nam serwuje
w rzędach pyszne dania-
bo zupki gotuje.

Co to za prezyzja?!
Kruszek po kruszynie
Tymka to decyzja,
co widać po minie.

Jak nie wyjść z podziwu,
gdy proporcje zgodne?
Dziecko nas wykarmi,
choć samo nie głodne!

Szereg tworzą klocki,
książki albo dania.
Nikt z nas nie pomaga
podczas układania.

Tymek nam zabronił!
I sam dyryguje,
co Mu w rączki wpadnie-
to uszereguje :)

Pisząc krótki wierszyk
wpadło mi do głowy,
że chyba nam rośnie
Młodszy Szeregowy :)

Choć do Pułkownika
jeszcze Mu daleko,
to na koniec dodam,
że się "ciastka" pieką...:)
anciamamcia.blogspot.com

anciamamcia.blogspot.com

anciamamcia.blogspot.com

anciamamcia.blogspot.com

anciamamcia.blogspot.com

anciamamcia.blogspot.com

anciamamcia.blogspot.com

anciamamcia.blogspot.com

anciamamcia.blogspot.com

anciamamcia.blogspot.com

anciamamcia.blogspot.com

anciamamcia.blogspot.com

anciamamcia.blogspot.com

anciamamcia.blogspot.com

anciamamcia.blogspot.com

anciamamcia.blogspot.com

anciamamcia.blogspot.com

anciamamcia.blogspot.com

anciamamcia.blogspot.com

anciamamcia.blogspot.com

poniedziałek, 8 maja 2017

Niech idzie...

Zabieram się do pisania tego posta- dosłownie- jak pies do jeża. Tak jakoś opornie w ostatnim czasie idzie mi pisanie tutaj. Notes mój z wierszowanymi wpisami standardowo- zapełnia się, jednak brak czasu spowodował, że było mnie na blogu mniej. Wszystko co z domem związane idzie zgodnie z planem, chcemy już kończyć to, co było zaplanowane. Pora odetchnąć i zacząć faktycznie cieszyć się tym co już jest i podziwiać ten jakby nie było ogrom pracy, który już powoli za nami. To dobry czas na przemyślenia co bedziemy chcieli zrobić w dalszych miesiącach, na co pozwoli nam czas i oczywiście finanse. Teraz na dniach ma być wokół domu trawa. Pogoda nie dopisuje za bardzo, ale to nie moment, żeby narzekać, bo i tak się tego nie zmieni. Ziemia przywieziona już dobrze opadła, została fachowo rozgarnięta, ale nie ma na niej ani jednego ździebełka trawy, co wygląda dla mnie mega komicznie :)
Z rana, kiedy tam jesteśmy budzi nas śpiew ptaków, stale goszczą u nas 3 bażanty, które wydają charakterystyczne odgłosy, wzdłuż naszego ogrodzenia przebiegła dorosła sarna, a całe dnie możemy obserwować piękne sójki. Niby to tylko sójka, ale musiało minąć tyle lat, żebym dostrzegła jej piękność- dosłownie! Czekamy aktualnie na paczkę zamówionych książek mn. in. o ptakach właśnie.
Weekend majowy niestety nie należał do tych najlepszych. Potężny wirus, który dopadł Arka skutecznie pokrzyżował nieco plany i nastroje. Bardzo starałam się, żeby moja zajęta i zmartwiona głowa na maksa nie przeszkodziła innym w dobrej zabawie. Na szczęście szpitalem się nie skończyło- ale jak tu siedzę byłam pewna, że czas się pakować. Nigdy nie doświadczyliśmy czegoś takiego. I krótko dodam, że ów wirus nie przeszedł na Tymka. I nawet nie znajdę słów, żeby wyrazić jak bardzo się z tego cieszę. Dorosły ledwo dał by sobie radę :(
Teraz po paru dniach wolnego wróciliśmy już do rzeczywistości. Ale wirusa nadal pamiętam...niech idzie w piernik i nigdy nie wraca...!