Szale nie z wełny
albo kaszmiru,
żadne tam takie
metal i już...
Wszystko dźwigałam,
surowce, pyłki,
płyny, mazidła i tony zbóż.
Nikt się nie pytał
czy sobie radzę
i stawiał ciężki odważnik
i z dokładnością naładowali
ludzie- co mądrzy i uważni.
Ja co na boki
dziś rozechwiana
kiwam się w prawo i w lewo
doprawdy marna dziś
ze mnie dama
wszystko mi fason odjęło...
Już nie objaśnię
nie sprecyzuję
i nawet nic nie pokażę.
Przez czasu szmat
wymażę z szal
zapach i ciężar wrażeń.
Bez dylematu
w prawo czy w lewo
niech to rozwiąże ktoś inny...
a może Ten, co ciężar zadał?
(choć wcale nie czuje się winny..?)
piątek, 13 marca 2020
czwartek, 3 października 2019
Tobie...
Tak sobie myślę mój Drogi Święty,
że zaniedbałam dla Ciebie puenty...
że zostawiłam na zapomnienie...
a jednak...
wdzięczna Ci jestem tchnienie...
Tak sobie myślę Mój Drogi Święty,
że czasu mało...
nie dziś...
nie tędy...
albo za chwilę
albo, że jutro...
do tego stopnia ze mną tak trudno...
I co Ci pisać?
Jak czas rozmnożyć?
Czego mam ująć?
Czego dołożyć?
Choć łza się kręci i mogę wiele
to czas znów pędzi i twarz się śmieje...
Znów dziś powstanę!
Zobaczysz Święty,
przyszykowałam Ci raz chyba enty
Siłę mi daj i trochę przestrzeni
bym mogła puentę dla Ciebie zmienić...
że zaniedbałam dla Ciebie puenty...
że zostawiłam na zapomnienie...
a jednak...
wdzięczna Ci jestem tchnienie...
Tak sobie myślę Mój Drogi Święty,
że czasu mało...
nie dziś...
nie tędy...
albo za chwilę
albo, że jutro...
do tego stopnia ze mną tak trudno...
I co Ci pisać?
Jak czas rozmnożyć?
Czego mam ująć?
Czego dołożyć?
Choć łza się kręci i mogę wiele
to czas znów pędzi i twarz się śmieje...
Znów dziś powstanę!
Zobaczysz Święty,
przyszykowałam Ci raz chyba enty
Siłę mi daj i trochę przestrzeni
bym mogła puentę dla Ciebie zmienić...
Subskrybuj:
Posty (Atom)