niedziela, 27 kwietnia 2014

Pralka szaleje :)

Pralka z karabinu strzela.
Nie! Mnie to nie rozwesela!
Tak wariuje, hałasuje!
Czemu znowu się buntuje...?
Huku tyle narobiła
i sąsiadów pobudziła.
Dzielnie Tomasz ją przytrzymał
i tak ładnie się napinał...
Niech się pralka znów zbuntuje...
Niech Tomasza znów testuje... :)))
Teraz piszczy, że skończyła
lecz Tomasza rozjuszyła,
tak Jej pracę podsumował,
kiedy ją tak w ryzach chował:
"niech mnie w d... pocałuje"
Coś dziś Mężuś słowem pluje...

link dla Niewtajemniczonych
w przednich postach umieszczony:

http://www.anciamamcia.blogspot.com/2013/09/reprymenda-dla-pralki.html

środa, 23 kwietnia 2014

Masaż- hmmm- relaksacyjny....? Mało powiedziane!

Po raz pierwszy coś takiego się zdarzyło,
do potęgi jakże entej mnie speszyło!
Bo zostałam namówiona na masaże
w czas gdy trwały nasze egipskie wojaże.
Masowała mnie dziewczyna w całej bieli,
nie sądziłam, że tak bardzo się ośmieli...
Czarne oczy...jak dwa węgle tajemnicze,
silne ręce, bardzo zwinne, trochę dzikie
różne kształty na mym ciele zakreślały,
różne punkty tak wrażliwie uciskały,
nie pamiętam co mnie kiedy tak przyparło
że nie jeden raz mi dech całkiem zaparło!
Czułam mięśnie, której były mi nieznane,
czułam punkty umiejętnie uciskane
i nie raz dostałam wielkiej gęsiej skórki,
bo czasami łaskotały Jej pazurki...
Tak inaczej momentami masowała...
Czemu wtedy w moje ucho oddychała?
I pytała czy jest dobrze, albo lepiej- idealnie?
I chwilami masowała wręcz nachalnie...!
Nawet kości wszystkie mi ponaciągała,
tajemniczym wzrokiem na mnie spoglądała.
Gdy spinałam czasem mięśnie mimo woli,
to wiedziała, w której setnej mnie ukoić!
Tak niesamowita i bardzo zadziorna.
Cała w bieli. I na pozór niepozorna :)
Jak ostatni masaż dla mnie zakończyła,
swym uściskiem bardzo ciepłym zaskoczyła.
Głowę na bok odwróciła, oczy skryła.
Doskonale się z mym ciałem rozprawiła.
Cóż...ten masaż niby był relaksacyjny,
jednak zdarzył się w nim punkt kulminacyjny,
bo usiadła ot, okrakiem przy mej głowie,
pochylając się za blisko nad tułowiem....

Pizza na francuskim cieście- wierszem :)


















Na francuskim cieście podpiekanym wcześniej
szpinak rozłożyłam, tak go przyrządziłam:

na patelni rozmrażany
solą, pieprzem doprawiany,
parmezanem posypany,
co był wcześniej posiekany,
czosnek w proszku też użyłam
i smak nieco wyostrzyłam.

Pomidory, co suszone
i w kawałki pokrojone
i cebula co w potrzebie
niech podsmażą się w zalewie.

Jak się nieco zarumienią
minimalnie kolor zmienią,
wtem je ułóż na szpinaku.
Czujesz kompozycję smaku...?

I szynką parmeńską
z wierzchu ozdobione
oraz serem żółtym
nieco przyprószone
siedzą w piekarniku.
Nastaw w minutniku
na minut piętnaście
to dobry czas właśnie.

Efekt murowany,
przysmak wypiekany
jest jednym z najlepszych
znów pisany wierszem.

Niech się ślina produkuje
w głowie mózg niech już gotuje!
Szukaj w sklepie i w lodówce
w prawej, górnej, lewej półce
tych produktów co użyte.

Niech Ci wyjdzie smakowite!

sobota, 19 kwietnia 2014

Dla Was na Wielkanoc

Niech beczy Baranek
wśród Waszych pisanek
niech Wam słońce świeci
niech się cieszą dzieci!
Zróbcie też psikusa
w Śmigusa Dyngusa!

Niech tradycja nie przeminie
wśród Was Wszystkich i w Rodzinie!

AnciaMamcia z Rodziną.

wtorek, 15 kwietnia 2014

Pan, który wpadł do basenu

Był w Egipcie Pan Mądrala,
nad wszystkimi się przechwalał,
że tu był i tamto widział,
taki w życiu Jego przydział.
Więc tu chodził, tam narzekał,
konwersacji nie doczekał.
Tak zajęty przechwalaniem,
nagrodzony był kąpaniem
takim niezapowiedzianym
i przez Niego tak niechcianym...

ale...

jak się narzekało,
jak Mu nic nie pasowało,
jak się wszystko wyśmiewało,
jak się tyle głupstw gadało,
to się w końcu doczekało...

I uwaga: owa scena:

wszyscy wkoło przy basenach.
Pan Mądrala jest na brzegu
pośród wszystkich swych kolegów
i rękami wymachuje,
pewnie wszystkich znów strofuje...
chciał skąd przyszedł znów powrócić...
krzywo musiał się odwrócić
i choć przy tym zęby szczerzył
PROSTO W BASEN KROK WYMIERZYŁ!

Poderwałam się w leżaka
myślę sobie: ale draka!
I nastała konsternacja,
no bo wiecie, taka akcja!
Nic to, że Pan wpadł do wody,
bo skorzystał dla ochłody,
za to zmienił wizerunek,
ZMOCZYŁ CAŁY EKWIPUNEK!
I aparat duuuuży taki
z obiektywem wiekorakim
i ręczniki nasiąknięte,
co na kartę były wzięte.
Wszystko basen Mu pochłonął,
ducha omal nie wyzionął.
Jak wyskoczył na powierzchnię
pomyślałam: jestem we śnie!

Pan koło nas prawie sikał
i rękami twarz zatykał.
Ja usiadłam na leżaku,
myślę: pakuj, graty swoje pakuj!
Łów w basenach swe pierdółki,
szukaj do pływania rurki,
żebyś znowu był w komplecie
w ciepłym słońcu, pięknym lecie!

Gdybyś widział
ten frasunek...
nikt nie poszedł
na ratunek,
rurkę w usta
każdy wsadził,
brzuch od śmiechu
ręką gładził!

Nawet nie wie,
że to piszę,
wciąż plusk wody
w uszach słyszę.
Pan Mądrala
skulił uszy
i aparat
swój wysuszył.

Dla Was o Nim napisałam,
bo nie sama śmiać się chciałam! :)

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Grad i masa solna

Grad się z nieba dziś rozsypał,
nikt go niczym dziś nie wytarł.
Dziś dzień mija z masą solną,
dziś za oknem wszyscy mokną.
...
Wyszedł zatem klusek śląski
nie za chudy nie za wąski,
potem wyszły nam pierogi,
które miały cztery nogi

(w środku orzech był schowany,
zatem pieróg nadziewany).

A kolejny był jabłecznik
potem placek i naleśnik,
potem wyszła duża babka
ozdobiona z wierzchu, gładka.

Wyszedł chlebek, potem buła,
a do buły cała spóła,
potem były różne szlaczki
koła, węże i ślimaczki.

Aruś cały w solnej masie,
spodnie brudne nawet w pasie :)
Teraz z Tatą już gawędzi,
resztę dnia już z Tatą spędzi :)

Koniec końców są pisanki,
na nich będą malowanki
malowane lakierami,
pisakami i farbkami :)

piątek, 11 kwietnia 2014

Statystyki bloga

Coś mnie Stany polubiły
statystyki mi podbiły,
a podbiły je tak mocno,
że wygrały nawet z Polską!
I umieram z ciekawości,
że zza światów tylu Gości...

:)))

czwartek, 10 kwietnia 2014

Powrót z Egiptu

Zdjęcia się grupują
słowa się rymują
ubrania uprane
wszystko już schowane.
Żal aż serce ściska
z oczu łzy wyciska...

Zostały wspomnienia
piękne wydarzenia
przeróżne przygody
w egipskie pogody.
Mamci łza leciała,
gdy odlatywała...

Mamcia twarz schowała
okular ubrała
nos w górę zadarła,
choć serce rozdarła...
twarz swą obróciła
uśmiech wymusiła...

Może tam powrócić?
i rytmy zanucić?
Wonie znów powąchać
i plażą podążać?
Dań znów zasmakować
za palmą się schować?

Muszle znów wyłowić
angielskim się głowić
i jeździć taf-tafem
bez planu lecz z trafem?
Patrzeć znów w czerwone
morze, co jest słone?...

wtorek, 1 kwietnia 2014

Cięcie nr 2

Ciocia nożyczkami włada
i kolejny pukiel spada
i dwie garście uzbierane,
pukle w garściach poskręcane.
Rozwiał pukle wiatr na wietrze,
poleciały gdzieś w powietrze
i fryzura przystrzyżona
trochę jakby ujarzmiona...
trochę...dalej poskręcany,
zakręcony Synuś Mamy :)

AnciaMamcia frunieeeeeee !

Torby puchną jak szalone
sporo do nich jest włożone,
lot nam trochę przyspieszyli,
tak, psikusa nam zrobili!
Dzisiaj w nocy wyjeżdżamy
i rękami Wam machamy!
Tydzień- frunę leniuchować
i do cienia głowę chować.
Oby nas tam nie ukradli!
Czytelnikom by podpadli...
Lecę dalej nas pakować,
chcę już wreszcie le-niu-cho-wać!!!