środa, 30 marca 2016

Zionę ogniem!

Zionę ogniem
ogniem zionę
zaraz wszystko
wkoło spłonie!

Spalę wszystko
co na trasie
tyle ognia
mam w zapasie

W gardle moim
wirusisko
zapaliło
w nim ognisko

Kto to widział
takie rzeczy
AnciaMamcia
głosem skrzeczy!

Weźcie mnie
i gdzieś dobijcie,
albo zdrowie
me wypijcie...!


poniedziałek, 28 marca 2016

Najlepsze Święta Ever! FOTO

Tak jak pisałam w poprzednim poście, zrobiłam przez Święta kilka fotek. Wszystko się udało. Menu, które przemyślałam całkiem rozsądnie, żeby nie marnować jedzenia i nie zjadać resztek na siłę okazało się strzałem w dziesiątkę. Mąż stwierdził, że to były Jego najlepsze Święta. Moje też. Sami z dziećmi bez żadnych wyjazdów, pakowania, zamieszania, bez zakupów na ostatnią chwilę, bez straty czasu w korkach i kolejkach sklepowych. Każdemu życzę takich Świąt! Tak nam było miło i spokojnie, że sami się zastanawiamy jak tak może być? Czy nam aby nie za dobrze było? 3 dni w kościele, dzieci anioły podczas nabożeństw (!) a i nam udało się na mszach skupić. Żurek mój w chlebie wyszedł nie powiem- bardzo dobrze. Z wiejską kiełbasą zamawianą na wsi rzecz jasna, z szynką wędzoną i gotowaną przeze mnie kawałek czasu przed świętami i z jajkiem- farbowanym sokiem z buraków. Udało się, że hej! Muffinki wyrosły i smakowały nam bardzo. Ilość wystarczająca, zatem w sam raz. Sałatka jarzynowa, buraczki z chrzanem- pychotka. No i ta atmosfera, że nam się nigdzie nie spieszyło i że nic nie musimy. Luz blues. Plan był również taki, że chlebki oraz cały wydrążony środek zjedzą łabądki nad zalewem nowohuckim i tak też się stało. Dziś po mszy prosto tam powędrowaliśmy. Ja z ogniem z gardle, znaczy coś się święci...ale nie piszę o tym. I tak przejdzie.

A u Was jak Święta?

koszyczki chłopców

koszyk nasz



Tymciu nie wolno! A Tymuś... :)

pomalowane pisanki i nie tylko :)






śniadanie



miłość braterska :D


farbowane jajka

mniam!









karmimy łabądki


Tymcio zassał się kurtką :)

Była jeszcze zabawa na placu zabaw, ale w pogoni za jednym i drugim- wiadomo- zdjęć brak :D

sobota, 26 marca 2016

Wesołego Alleluja!

A jednak pogoda pokrzyżowała nam plany plenerowo-spacerowe. Z uwagi na przelotne deszcze pojechaliśmy święcić pokarmy do Kościoła przy ul. Bulwarowej. Jak zwykle było bardzo sympatycznie. I dopiero na tym zdjęciu widzę, że te moje chłopaki coraz większe się robią...


Kochani,
chciałam życzyć Wam wszystkim wesołych, spokojnych Świąt, które mamy okazję przeżywać. Niech atmosfera będzie ciepła i rodzinna. Pomyślmy o tych, którzy z uwagi na ostatnie przykre zdarzenia nie mogą uczestniczyć w wielkanocnym świętowaniu.
+ [(')]+

piątek, 25 marca 2016

Ostatnie szlify

Niewiarygodne jak sprawnie idą nam przygotowania do Świąt, aż sama się zastanawiam jak to się dzieje..? A może nabieramy doświadczenia w tej materii? Tomasz ogarnął wszystko w pracy. Na styk, ale ogarnął. I wydaje się, że wszyscy Klienci zadowoleni. Duży plus. Mieszkanie przygotowane na czas Świąteczny. Dziś wypatrzyłam granatowy obrus, który urzekł mnie wystając z koszyka na hali Auchan. Jest mój, musiał być mój. Kupiliśmy już wszystko to, czego będziemy potrzebować na Święta. Cieszę się jak dziecko, że w tym roku mogłam zaszaleć z zakupem kwiatów do domu i na balkon, łącznie z baziami na stół i dekoracjami :) Plan był taki, aby wystrój utrzymać w kolorach pastelowych (fiolet, biel i błękit), ale chłopcy lubią żółty i coś mi się wydaje, że jak zwykle powstanie niezły misz-masz :) Jestem naładowana pozytywną energią. Sama nie wiem skąd przyszła? Dodam jeszcze, że nawet spowiedź w tym roku zajęła nam niecałe 10 minut czasu. Zero kolejki! Mój to pomysł był, za co Mąż podziękował i grzecznie rację przyznał. I pochwalę się jeszcze: mam nowy telefon! W sam raz na Święta, żebym bez irytacji mogła strzelić kilka fajnych fotek, bo podobno tym telefonem to można. Bomba! Podsumowując:
- buraczki ugotowane na jutro
- serwetki nowe przygotowane, mirt, tulipany i wszystkie inne akcesoria czekają
- pościel pachnie :)
- jutro sałatka jarzynowa i muffinki czekoladowe (Arek doczekać się nie może na myśl, że będzie je pudrował)
- balkon mój świeci błyskiem podobnie jak okna, które jak pisałam kończył myć Mąż
- orzeszki do dekoracji pomalowane, schną sobie koło kaloryfera
- rzeżucha rośnie w oczach, będzie idealna!
Jutro planujemy iść z koszyczkami do święcenia, ale w miejsce inne niż zwykle. Spacerkiem i niedaleko. Zobaczymy czy plan się powiedzie. I co najlepsze, jutro chyba znajdę pięć minut, żeby coś skrobnąć, jak to na święceniu było. Jeśli przyświeci nam słonko, to już będzie pełnia szczęścia!
Dobranoc!

czwartek, 24 marca 2016

Przedświątecznie

To jest jeden z tych dni. Z dni, w których chce się zrobić wszystko. Słońce dopinguje niesamowicie od samego rana. Wczoraj czytałam książkę do 1.00 w nocy, rano ciężko było wstać, ale jak już zeszłam z łóżka to od razu jakoś lepiej się zrobiło na duszy. To przez słońce w moim przypadku, ale też wydaje mi się, ze ten dzień ma w sobie jakąś tajemniczą pozytywną energię. Sprzątam po jednej szafce codziennie i już powoli kończę to, co zaplanowałam. Teraz jestem w trakcie mycia okna u chłopców i balkonu oraz przesadzam kwiaty na balkonie. Wykusz z oknami zostawiam mojemu szanownemu Mężowi, żeby się nie obraził, że zrobiłam wszystko za Niego :) Na balkonie w tym roku będzie bardzo kolorowo i bardzo wiosennie, ponieważ pogoda dopisuje, a tak prognozy straszyły zimnem....! Piję szybką kawę i spadam (póki Tymcio śpi) dokończyć to, co zaczęłam. Miłego dnia!

środa, 23 marca 2016

Miś Krzyś

Zatem mamy w gronie Krzysia!
Mama z Tatą mają fisia :)
Pewnie patrzą, podziwiają
i nadal nie dowierzają!
Zatem Oni też w kwartecie,
bowiem drugie mają Dziecię!
Gratulacje dla Madziuli,
Krzysiu nie raz Cię rozczuli...
Niech Wam dobrze będzie w czwórkę!
Żeby z górki, nie pod górkę :)

poniedziałek, 14 marca 2016

Słońce!!!!!!!!!

Słońce, słonko, dziś słoneczko
zapukało w okieneczko,
Świeci w nie jak oszalałe
niech nie chowa się już wcale!
Niech zawoła wiosnę wreszcie!
Niechże wiosna przyjdzie wcześniej!
Niech pozwoli spacerować
by twarz w szalik przestać chować
lecz wystawiać ją ku słońcu!
Niechże wiosna przyjdzie w końcu !!!

piątek, 11 marca 2016

Porządki cielesne

Stopy moje wymagały już od dłuższego czasu szczególnej opieki i troski. Ociężałe, zmęczone, uciśnione ze względu na wciąż panującą porę roku- doczekały się. Dziś zrobiłam pedicure, peeling i wmasowałam chyba tonę mojego special kremu. Zadbałam też o skórki, wszystko na 100%. Efekt jest powalający. Stopy lżejsze o 50 kg. Czyli powinnam fruwać :P Nałożyłam skarpeciochy w grochy i wciąż chłoną krem.To samo dłonie. Manicure zrobiony. Łapki wymoczone w mydle konwaliowym. Oliwa czeka aż nastanie wieczór. Póki co tylko kremik. Przede mną jeszcze depilacja. Aj! Nie mogę się już doczekać popołudnia, zamykam się w łazience na siedem spustów. I nie otworzę nikomu. Chcę mieć czas dla siebie! Hmmm, a może jeszcze henna...?

czwartek, 10 marca 2016

Babskie rozmowy nieprzyzwoite

Rozbawiona, roześmiana,
pozytywną energią
nabuzowana.
Babski skład to jest to
i zabawa jest na sto!
Salwy śmiechu,
głupie żarty,
każdy wieczór
tego warty!
I Kazimierz to nasz cel.
Śmiej się matko głośno- śmiej! :D

poniedziałek, 7 marca 2016

#Siła second handów#

Dawno, dawno temu ktoś zapytał mnie, czy chodzę do lumpexów, ciucholandów i miejsc tego typu. Odpowiedziałam, że nie! Że nigdy! I, że nie będę. I po jakimś czasie okazało się, że jeśli powiem słowo "nigdy", to stanie się zupełnie na odwrót. Jakiś czas temu pisałam, że za sprawą "Elementarza Stylu" Kasi Tusk zrobiłam rewolucję w mojej szafie. Partiami- jeszcze zanim zaczęłam czytać tę książkę- odkładałam rzeczy, które wiedziałam, że już nie są dla mnie. Po ciążach nie zamierzałam kreować się na dwudziestolatkę w krótkiej mini, spacerując z dzieckiem w wózku. Nie mój klimat, nie moja bajka. Tak samo było z t-shirtami, spodniami, z wszystkim w zasadzie. Żeby nie zostać z niczym- bo to też nie sposób, zostawiłam rzeczy, które względnie i ostatecznie na owy moment się nadawały. A potem ta książka i cięcie ostateczne. Nawet nie wiecie, jak mi lżej. Moja szafa naprawdę zawiera tylko te rzeczy, w których dobrze się czuję i świadomie chcę zakładać. Zadowolona z siebie i swoje figury po tych dwóch ciążach, posiadam w szafie to, co niezbędne dla mnie, czyli kobiece i funkcjonalne zarazem. Teraz pracuję nad tym, żeby mieć ŚWIADOMOŚĆ tego, że mam na sobie fajną rzecz, czy to sweter, czy to spodnie lub buty. Chcę o tym pamiętać nie tylko w chwili, kiedy wychodzę z domu. Obecnie pracuję nad tym, choć z biegającym Tymkiem nie jest to proste.

Moja szafa, "wzbogaciła się" o kilka fajnych ubrań. Wyłowionych STAMTĄD! - czyli z second handów. Nigdy, przenigdy nie pomyślałabym, że moja stopa przekroczy te progi. Takie miejsca zawsze kojarzyły mi się z kurzem, zarazkami niewiadomego pochodzenia, ale w końcu dałam się przekonać. Nie uwierzycie jakie znalazłam tam okazy! I co najlepsze- niektóre z metkami...Tak, właśnie tak. Zatem:
- czarna koronkowa, wieczorowa baskinka- 12 zł!
- mega reprezentacyjna czarna kamizelka, idealna na koszulę lub t-shirt, w zależności od okazji. Z przodu dłuższa, z tyłu nieco krótsza- 22 zł! Materiał- idealny, w ogóle się nie gniecie, podobnie z baskinką!
- płaszczyk na wiosnę/lato w kolorze ecru, z pięknymi guzikami (duże, w tym samym kolorze, wyszywane materiałem, otoczone złotą obwódką- diabeł tkwi w szczegółach!)- uwielbiam precyzyjne wykończenia! I uwaga cena- 7 zł ! Jest taki świeży, lekki z piękną podszewką, jest w kształcie bombki i jest idealny na słoneczne lato :)
- czarna koszulka z rękawami 3/4 i z zamkiem na plecach- 8 zł. Stan idealny.
- sukienka czarna lniana z mosiężnymi zamkami podkreślającymi talię- 20 zł
- sweter w kolorze biszkoptowym, lekko odsłaniający obojczyki, rozszerzający się ku dołowi, tym samym podkreślający biodra- minimalnie prześwitujący- coś ok. 25 zł.

Nie upolowałam marynarki, chociaż bardzo chciałam. To trudna sprawa w moim przypadku. Ale jak tu nie odwiedzać second- handów...? Sami powiedzcie, jak...? Żeby powoli kompletować to, czego mi brakuje potrzebny mi będzie w zasadzie mały zasób gotówki, ale za to spora ilość czasu. Satysfakcja, że nie wydałam majątku jest naprawdę duża. Może później wrzucę fotki :)

wtorek, 1 marca 2016

3-2-1 cięcie !

Kto nad głową robi ciach?
Ciocia Katarzyna.
W oczach Tymka widać strach.
Bujna ta czupryna.

Ciocia stara się, że hej!
Tymon popłakuje
a tu włosów ni jak mniej,
Tymek się buntuje!

Babcia, Ciocia, Mama, Tata,
wszyscy się staramy
(włos za włosem wreszcie spada!)-
Tymcia zabawiamy...!

Poszło. Oj nie gładko wcale!
Tymcio pochlipuje.
W oczach ma niebieskie żale.
Już się nie buntuje...

Zbieraj siły Ciocia,
szybko rosną włosy,
Tymcio się postara-
płakać w niebogłosy :)




Ile jeszcze...?

Znów pada. Znów. W miniony weekend byliśmy u mojej siostry Kejti, żeby przycięła Tymkowi czuprynę, bo rozrosła się, że hej! (ale o tych przebojach będzie osobny wpis!) Dowiedziałam się od Niej, że Piorun (Jej kot) znosi kleszcze. Dacie wiarę? O tej porze, kleszcze? A w lecie co będzie? Dlaczego jest tak, pytam się, że nie mamy już zimy? Że te wszystkie robaki, komary i inne stworzonka mutują się w najlepsze, żeby potem na wiosnę i w lecie nie dać nam wyjść do ogrodów, na place zabaw...? Znów będziemy uciekać przed plagami os i nie wiem czego jeszcze. Brakowało mi zimy w tym roku, choć jej nie lubię i chyba nigdy nie polubię. Jednak bardzo chciałabym, żeby było wszystkiego po trochu, a tu nic tylko deszcz i chlapa, która skutecznie powstrzymuje mnie przed bieganiem. Nie chcę złapać wirusa, a tych w powietrzu mamy aż pod dostatkiem! Ile jeszcze...? Ktoś coś? Macie jakieś przecieki, kiedy będzie jakiś przebłysk słońca i kiedy deszcz zawiśnie tuż przy chmurze i poczeka tam sobie parę dni?