środa, 30 października 2013

U nas już straaaaszyyyy !!!

Święto Duchów już niedługo,
my już zaczynamy
i ozdoby balkonowe
swoje przedstawiamy.

Są starannie wydrążone,
żeby mogły świecić,
żeby sobie oglądały
również inne dzieci.

Może przyjdzie im ochota
i z całą rodziną
też rozprawią się z cukinią,
albo z wielką dynią...?

Wszak sposobów jest bez liku
by je przyozdabiać,
można namalować włosy,
wkład do środka wkładać.

Takie oto nasze cuda
ręcznie wykonane
i co wieczór obiecuję-
będą podświetlane.




Krem z pieczonej papryki

Ostrą zupę dziś serwuję,
bo chłodno na dworze,
niechaj ludzie się rozgrzeją-
zupa Im pomoże.

Wypatroszyć będziesz musiał
paprykę czerwoną,
potem wyciąg z piekarnika
mocno upieczoną.
Musisz teraz się posłużyć
ot, spożywczą folią,
by usunąć zbędną skórę-
skórę powierzchowną.

Niech się parzy w folii, w garnku
nieco dłuższą chwile,
wtedy miąższ Ci sam zostanie
i zaskoczy mile.

Przysmaż czosnek i cebulę
z oliwą na miodzie
niech aromat się rozejdzie
na zewnątrz, na chłodzie!

Takie właściwości ma miód
czosnek, oliwa
wraz z cebulą wyjdzie baza
słodko-uszczypliwa.

Do tej bazy możesz dodać
małe marcheweczki,
dwa ziemniaki i pietruszkę-
pokrój w kawałeczki.

Niech tańcują w Twoim garnku
kręcą piruety,
wpierw z osobna, a niech później
zbiorą się w duety!

Dorzuć czerwoną paprykę
niech duety zmąci,
niech je zmieni i aromat
inny z nich wytrąci!

Na sam koniec pomóż zupie
w jej intensywności
w proszku czosnek i papryka
doda jej świetności.

Możesz zioło jeszcze dodać
jeśli masz uznanie
i za chwilę już gotowe
będzie Twoje danie.

Na ostatek Ci dopowiem,
że zupa udana,
będzie wtedy- przed podaniem-
jeśli zblendowana.


SMACZNEGO !

Jupi, jupi, jupi-jupi-jupi!!!

Lubię takie fajne dzionki,
jak mi w duszy dzwonią dzwonki,
jak mi buzia się uśmiecha,
jak się śmieję z mego pecha,

(i kakao się zrobiło
i czerwone wino piło,
z wielką dynią rozprawiło
i ją śmiesznie przyzdobiło)

jak się w Trójkę przytulamy,
tak bardzo to doceniamy...!
Bo najmniejsze przyjemności
mają największe wartości...!

poniedziałek, 28 października 2013

Mucho-mory, mory-mucho
















I na niego naszła pora,
by opisać muchomora.
Mucho-mory, mory-mucho,
samo pcha się w moje ucho!
Może w Twoje też się wepchnie,
gdy z mym wierszem znów się zetkniesz?
Czy żeś głaskał muchomora?
Oby nie! Ta mała zmora
choć wygląda w słońcu cudnie
w kropki rośnie sobie dumnie,















kolor piękny ma czerwony-
to trujące ma hormony!
Osobistość muchomora
jest ciekawa, bo ta zmora
by go dotknąć tak zachęca,
ależ się nade mną znęca!
Ty Czerwony Muchomorze!
Mały Kropkowany Stworze!
Tak niezwykłą masz prezencję,
że załączam twoje zdjęcie.
Mucho morze, morze-mucho,
ależ wpadłeś w moje ucho...



Rozepchane (?) drzewo

Ależ drzewo
wybrzuszyło!
Rozepchało
je niemiło!
Czemu duży
brzuszek nosi?
Czy je o to
ktoś poprosił?
Czy zanadto
się nie męczy,
kiedy bulwę
z przodu dzierży?


W puszczy niepołomickiej

Słońce, cisza
promyk świta,
świetlik, żuczek
gdzieś pomyka,
tam pod spodem
tymi liśćmi,
nie nadepnij
go nie ściśnij,
bo to jego
są obszary,
co zmieniają się
w hektary.
Na wyprawę
w wielką puszczę
z małym jeszcze
Mateuszem,
z Mają, z Julą
i z Konradem
i z Lucyną
i z Tomaszem,
z bratem Mirkiem,
z Jego Ewą,
z Arkadiuszem
tak daleko
żeśmy sobie
wędrowali
i z wszystkiego
żartowali,
no bo jak tu
nie żartować
kiedy stanik
z drzewa woła





że tu coś się
wydarzyło
( chyba komuś
było miło).
Tak nam liście
szeleściły,
drogę ścieżki
nam tyczyły,
tak nas słońce
ogrzewało
tak nam przyrodą
pachniało,
tak nam było
razem cudnie,
że minęło
wnet południe.
Drzewa barwę
pozmieniały,
stal nierdzewną
przyodziały...
Pójdę z Wami
chętnie jeszcze!
Pójdę w śniegi,
w słońce, w deszcze...!

czwartek, 24 października 2013

eNeLPi














Wiesz co to jest NLP?
Czy znajomo Ci to brzmi?
Ja dostałam zaproszenie
ot, na sztuki uwodzenie.
W towarzystwie damsko-damskim
przyszedł Trener elegancki.
Fakt, trochę nas potrenował
lecz pod koniec Sam spauzował.
Tak żeśmy Go wy-czochrały,
tysiąc pytań mu zadały,
tak żeśmy Go pompowały,
ale Wyszedł z tego cały.
Niechaj Zbiera znowu siły,
bośmy potem się zmówiły,
że My chętne na szkolenia
i na sztuki uwodzenia.
Tu załączam pozdrowienia
dla Damskiego Otoczenia...!

Formułka na nerwa nr 16

Znowu życie Cię ubodło?
Znowu Ci się nie powiodło?
Kogoś na swą stronę ciągnął?
Nic żeś znowu nie osiągnął?

Bo Ty nic już nie osiągniesz!
I nikogo nie przeciągniesz!
Jakbyś ze mną się nie kłócił,
może w łaski byś powrócił...?

wtorek, 22 października 2013

UWAGA: Erotyk nr 1

Dzisiaj będę diabłem,
wbiję widły nagle,
wbiję prosto w Ciebie,
żebyś znów był w niebie...

Usiądę na Tobie-
mądrej Twej osobie ,
piersią Cię przyduszę...
przecież wiesz, że muszę...

Do ucha przybliżę,
suchość z ust swych zliżę,
słowo brzydkie szepnę,
haftki swe rozepnę...

Przysunę się bliżej,
będę nieco wyżej,
zapach Twój poczuję,
ręce Twoje skuję...

c.d.n.

Formułka na nerwa nr 15

Będę stała naprzeciwko
i odezwij mi się tylko...!
To Cię wzrokiem zmylę szybko!
Tak Cię szybko wzrokiem trafię...!
Wiesz co umie, co potrafię!

Bo żeś wtedy był na trawie....

Jak żeś wtedy był na trawie
(po Twojemu "na murawie"),
to ze śmiechu tak pękałam,
że się wtedy popłakałam!

Aleś wtedy się popisał!
Cud, że nikt tego nie widział!
Nie pamiętasz, czy udajesz?
Tyś poślizgnął się w tej trawie!

Taki szpagat żeś odstawił,
tak żeś w tej murawie bawił,
że Cię wtedy zostawiłam-
to za karę, boś przeginał ...!

Taka z Ciebie jest ofiara,
że się znów przelała miara,
bo kto widział się tak ślizgać???
i pod nosem jeszcze gwizdać???

Za niedługo Wszystkich Świętych

Jeszcze trochę
już niedługo
na cmentarze
tłumy pójdą...

Będą groby
przyozdabiać
znicze, kwiaty
też ustawiać...

Będą robić
zamieszanie...
takie to ich
świętowanie...

A to przecież
Wszystkich Świętych!
A co drugi
jest zajęty!

Niechże zwolni!
Niech pomyśli!
Niechże wspomni
Zmarłych Bliźnich!

Toż to Święto
raz do roku!
I tak pięknie
jest o zmroku....

poniedziałek, 21 października 2013

Formułka na nerwa nr 14

Byś ze wstydu był czerwony!
Obyś znalazł te 3 żony!
By Cię tak wymordowały,
byś nie wiedział gdzie masz gały !!!

Konkurs



Szczegóły konkursu:
http://blogimam.pl/artykuly/konkurs-wspllnie-ze-sklepem-wszystko-z-imieniempl-od-1510-do-3010-poznaj-zasady 

Szanowna Redakcjo,
startuję w konkursie,
w którym można wygrać
dla Dziecka podusię.

Szanownej Redakcji
przesyłam artykuł,
dużą mam nadzieję,
by uwagę przykuł.

anciamamcia.

















Pragnę Wam przedstawić
Mego Arkadiusza-
każde inne imię
z pewnością zagłusza.
Takie właśnie imię,
co przez nas nadane,
jeszcze w czasie ciąży
zostało wybrane.
Czemu takie imię
właśnie wybraliśmy?
Długo nad tą kwestią
zbyt nie myśleliśmy.
Kiedyś przeczytałam
znaczenie imienia-
wtedy pomyślałam:
O! To wszystko zmienia!
Bo imię Arkadiusz
pochodzi z krainy,
prosto z wyspy szczęścia,
gdzie dobre nowiny
są powszechną rzeczą,
żadne inne fakty,
ani inne mity
Nic o tym nie przeczą.
Jest taki radosny,
Zawsze się uśmiecha,
Taki jest Nasz Aruś,
Największa Pociecha!
Arkadyjka, Aruś-
możesz różnie wołać,
wtedy się utworzy
melodia wesoła!
Szczerze polecamy
Pana Arkadiusza,
ale nikt nikogo
na siłę nie zmusza!
Dodam tylko jeszcze,
dodam na sam koniec,
że imię Arkadiusz
jest nieobnoszone.

niedziela, 20 października 2013

Myśl tygodnia

Każdy wiek na świecie
ma swoje uroki,
tak jak urok mają
poranki i zmroki,
wola akceptacji
kluczem do sukcesu,
wcześniej zaakceptuj,
bo będziesz u kresu...!

Przymilanka nr 4

Mogę być kocicą
w cętki mieć paznokcie...
Mogę mieć wysokie
szpilki na dwa łokcie...
Mogę raz kolejny
znowu Cię wysłuchać...
To wszystko dla Ciebie,
by Cię udobruchać....

Mówi żołądź do kasztana

Mówi żołądź do kasztana:
"Tak padało dzisiaj z rana,
wszystko bardzo pomoczyło,
mnie całego też umyło!
Tak mi zimno się zrobiło,
otrzepało mnie niemiło,
jak się tak zacząłem trząść,
to musiałem z drzewa zsiąść!
Tak więc spadłem obok Ciebie,
ale Tobie to jest lepiej,
wszak skafander masz z kolcami,
co Cię tuli przed deszczami,
kożuch nawet masz od środka...
kiedy taki los mnie spotka...?"

"Oj żołędziu, nie doceniasz
swego pięknego odzienia!
Ty na głowie masz kapelusz,
a chciałoby go mieć wielu!
Prezentujesz się dostojnie,
że wyglądasz równie strojnie!"
Jak usłyszał komplementy,
to zapomniał, że zziębnięty...!
I rumieńców nawet dostał!
Taki oto morał powstał:
możesz wspierać kiedy chcesz,
nawet kiedy pada deszcz!

sobota, 19 października 2013

Wyznanie nr 1

Nie chcę więcej wypisywać...
nie chcę myśli przywoływać...
ale same mi się pchają...
swoje grosze tu wtrącają...
więc skieruję je ku Tobie!
Ku bogatej Twej osobie...
Nigdy tego nie przeczytasz...
i będziemy razem kwita...!

Dla Zosi i Stasia- specjalnie!

AnciaMamcia zza pazuchy
wyciągnęła spod poduchy
ot, kolejny wierszyk krótki
znów dla Stasia: Ty Malutki!
Tyś dopiero urodzony!
Przez Rodziców upragniony!
Wierszyk będzie też dla Zosi,
samo o to aż się prosi!
Bądź dla Zosi wnet kompanem!
Śmiejcie razem się nad ranem!
Miejcie również swe sekrety!
Ślijcie Rodzicom dekrety!
Przedstawiajcie postulaty!
Raz dla Mamy, raz dla Taty!
Co by mieli z Was radości-
tyle, ile w rybie ości...:)

Co z moimi geniuszami???

Gdzie poszukać mych geniuszów?
Może wlazły mi do uszu?
Pod stopami się zmieściły?
Może tam się przykleiły?
Może kręcą wokół pępka?
Tam gdzie wzrok mój ledwo sięga...?
Może mam je za plecami?
Lub na głowie pod włosami?
Gdzie podziały się geniusze?
Nie wiem gdzie...lecz szukać muszę...!

czwartek, 17 października 2013

Formułka na nerwa nr 13

Jak mnie kiedyś złość poniesie-
będziesz biegał w ciemnym lesie!
Będziesz biegał dookoła-
a ja będę zaś wesoła!

(bo już widzę Twoje ręce,
tak do góry wyciągnięte!
Bo już widzę Twoje męki!
I już słyszę ciche jęki!)

Będziesz mylił wszystkie drogi!
Wtedy może zaznasz trwogi?!
A ja wró-cę ot z kom-pa-sem!!!
Zostań z lasem i hałasem!!!

Przymilanka nr 3

Mankiet Ci odepnę...
na stopę nadepnę...
cała spąsowieję...
Niechże się coś dzieje!

środa, 16 października 2013

Formułka na nerwa nr 12

c.d.
Spadłeś z drzewa?
Teraz słuchaj,
krótko powiem Ci do ucha:

Czy nie przyszło Ci do głowy,
Żeś jest teraz cały goły?!
Tyle właśnie żeś jest warty!
Boś w tym locie zgubił majty!

(Taki niezorientowany!
Myślał by kto- "Pan nad pany"
Teraz z gołą d....ą stoi!
Może teraz się mnie boi...?!)

Formułka na nerwa nr 11

By Cię Twoja trampolina-
by Cię w górę wyrzuciła!
A jak będziesz spadał z nieba-
spadnij sobie w czubek drzewa!

c.d.

By Cię gałąź zahaczyła!
By Cię potem obróciła!
Potem by się naprężyła-
i niech by Cię wys-trze-li-ła!

Na pyszczycho...!

Na pyszczycho Trąbalskiego!
Nie postępuj tak Kolego!
Najpierw mi coś obiecujesz-
nieświadomie rezygnujesz!

Na pyszczycho jeżozwierza!
Moja pamięć jeszcze świeża!
Po co więc się deklarujesz?!
Gdy i tak się wycofujesz?!

Na pyszczycho nietoperza!
Krew do głowy mi uderza!
Na pyszczycho Krasnoluda!
Kipi z Ciebie Twa obłuda!

Więc się lepiej nie dopytuj!
Nie angażuj! Nie obiecuj!
Sama sobie też poradzę!
Swoich nerwów mniej też stracę!

Jesienny, deszczowy dzień

A to Pani Jesień
figla mi spłatała!
Rozmawiała z chmurą,
a ta deszcz zesłała!

O czym rozmawiały?
Czy się pokłóciły?
Może powód miały?
Może się pobiły?

Nie wiem...lecz za oknem
tak bardzo ponuro...
Jesień gdzieś przysypia,
bo jest szaro-buro.

Musiały rozmawiać?
Kłócić się musiały?
Lepiej nic nie gadać!
Co nawyrabiały?!

Że za oknem leje,
jakby wiadrem chlusnął!
Mówię, że napewno
ktoś tu dzisiaj usnął!

Kto obudzi Jesień?
Niech Ją ktoś zawoła
i niech ktoś Jej powie-
niech słońca nie chowa!

wtorek, 15 października 2013

Przymilanka nr 2

Będę się przymilać do Twego kołnierza....!
Będę wysłuchiwać, jak się będziesz zwierzał....!
Będę się ocierać wkoło Twojej szyi....!
Jak tak będę robić, może to Cię zmyli....?

Formułka na nerwa nr 10

Dziś, jak będziesz robił qpę
Niech Cię coś ugryzie w d...ę!
Żebyś wtedy z kibla skoczył!
Żebyś sobie spodnie zmoczył!
Choć wulgarnie może brzmi,
dziś tak właśnie życzę Ci !!!

poniedziałek, 14 października 2013

Niech.........!

Niechże idzie:
przód na prosto
boki na bok
bosy boso
niech świt świta
niech zgrzyt zgrzyta
kwiat zakwita
wąż się wije
mydło myje
wir wiruje
lak lakuje
blef blefuje
sznur sznuruje
cień cieniuje
głód głoduje
smak smakuje
kolec kłuje
czar czaruje
żart żartuje
świr świruje
rym rymuje
czat czatuje
niech głoś głosi
rosa rosi
kosa kosi
barwnik barwi
piana pieni
niech klej sklei
młyn niech miele
rdza rdzewieje
dziad dziadzieje
wiatr niech wieje
cisza cichnie
chmura chmurzy
sługa służy
niech szum szumi
świst niech świszcze
gwizd niech gwiżdże
szept niech szepcze
niech sęp sępi
niech ziąb ziębi
niech dziób dziobie
niech pisk piszczy
błysk niech błyszczy
para parzy
waga waży
miara mierzy
jeż się jeży
muł zamuli
bryła zbryli
pył niech pyli
niech jęk jęczy
dźwięk niech dźwięczy
wdzięk niech wdzięczy
brzęk niech brzęczy
bek niech beczy
iskra iskrzy
budzik budzi
nuda nudzi
trud niech trudzi
płód niech płodzi
chłód niech chłodzi
pot niech poci
mróz niech mrozi
lep niech lepi
złoto złoci
liczby liczą
srebro srebrzy
niech śmiech śmieszy
pieprz niech pieprzy
niech sól soli
niech ból boli
woń niech woni
niech złość złości
gość niech gości
biel bieleje
czerń czernieje
niech się wszystko
w świecie dzieje ...!

Słodkie czerwone wino

Słodkie czerwone wino.
Znowu się opróżniło.
Samo się tak zrobiło!
Czemu się samo ulatnia?
Szybko jak kula armatnia!
Czemu tak ciągle ucieka?
Czemu choć trochę nie zwleka?
Czy mu jest źle w tej butelce?
Czy łaskę robi mi wielce?
Robi mi łaskę wielce!
Bo nie ma go już w butelce!
Bo wcale w ogóle nie zwleka!
Bo ciągle sobie ucieka!
Szybko jak kula armatnia!
Samo się tak ulatnia!
Samo się tak zrobiło!
Samo się opróżniło!
Słodkie czerwone wino.

Zwierzył się Jeż- Jeżozwierzowi

Przyszedł Jeż do Jeżozwierza
i z problemów Mu się zwierza:
Jeżozwierzu tyle trwogi,
kłody kładą mi pod nogi!
Wszyscy jakby się uwzięli!
Gdyby oni choć wiedzieli!
Gdyby oni raz się wczuli!
Gdyby ktoś mnie raz przytulił!

Ciebie Jeżu??? Jak przytulać?!?
Po to by się po-nakłuwać?!?
Drogi Jeżu, weź posłuchaj
coś tu mi dzisiaj nadumał,
powtórz wszystkie swoje słowa,
nagraj siebie na iphona,
gdy odsłuchasz setny raz,
wtedy inny będzie świat!

Jeż posłuchał Jeżozwierza,
już z problemów się nie zwierza,
już mu przeszły filozofie,
Jeż już więcej nic nie powie.
I usunął swe nagranie-
twierdząc, że to narzekanie.

Jesienne liście

Ja tam lubię takie liście...
kiedy lecą rozłożyście...
już nie mocno uczepione...
byle wietrzyk, ot strącone!
Takie teraz są dojrzałe
i w kolory okazałe!
Takie kruche, delikatne,
teraz szorstkie, już nie gładkie...

sobota, 12 października 2013

Zapytajka

W mojej głowie są trybiki,
czy mi się nie zatrą?
Czym najlepiej je smarować?
Może jakąś maścią?

Żeby wiersze jakie takie...
żeby chociaż były....
żeby były choć przeciętne,
ale niech by były...!

Jak tu w formie mózg zachować?
I jego przewody?
Od tego zależy przecież
mądrość mojej głowy!

Możesz coś poradzić dla mnie?
Masz jakieś pomysły?
Może medytację trzeba,
a może post ścisły?

A co jeśli kiedyś
 wena mnie opuści?
Co jeśli mnie nie dopuści
do swoich czeluści?

Wtedy smutna będę bo mi
możliwości dają
w inny wymiar z nimi wchodzę,
gdzieś mnie zabierają,

gdzie najprostsze rzeczy mają
wartość jakże wielką,
gdzie je ludzie doceniają
ponad mądrość wszelką....

Może sposób na kondycję
będzie ot, praktyka....?
Inna mi możliwość wręcz
nie kreśli się i znika....!

Spacer


Za namową Państwa Klików,
co by w domu nie mieć bzików (p.s. znowu te bziki! Piotrek już widzę Twoją minę!)
dziś na spacer ruszyliśmy,
oto co zobaczyliśmy:
wielkie okna zabytkowe,
wciąż drewniane, już nie nowe,
tak historia je ozdabia,
by podziwiać wszystkich zwabia.
Drzwi. Co widzisz? Drzwi drewniane?
Takie trochę zaniedbane,
okurzone i zamknięte,
dla turystów niedostępne.
Jest i wieża, stoi w sile,
tak, to Kościół jest w Mogile.
Są też furtki, tajne przejścia,
starodawne, wyjścia, wejścia...
a krajobraz dookoła
jest jak melodia wesoła.
Kolorowo, jest słonecznie,
tak jesiennie, wprost bajecznie!
Rdzawy kolor dominuje,
inne barwy co dzień knuje: 
brąz z zielenią już zamieszał,
żółć z czerwienią właśnie miesza.
Nawet ptaki obserwują,
co wyprawia zieleń z żółcią.
Chyba dobrze się bawiły,
swoje barwy zamieniły.
Pną się bujne roślinności,
nie uznają swej skromności,
tylko się reprezentują,
w otoczeniu dominują,
tworzą barwne kompozycje,
sprawnie, z gracją, przy muzyce-
ptaków śpiew im towarzyszy,
kto tam pójdzie- to usłyszy!
I niech dotknie, bo w poboczu,
poza drogą, na uboczu
fuszki-puszki sobie rosną,
lekko w słońcu w dzień migocą.
Pewnie w nocy służą- jako
ciepły szal- małym owadom.
Tak je mocno otulają,
że te ledwo oddychają.
Jak się tym spacerem zmęczysz,
możesz usiąść i odprężyć
swoje kości, swoje ciało,
co by się uradowało!


























 

piątek, 11 października 2013

Szczęśliwe Narodziny Stasia

Takie to zawirowanie
się trafiło Browar Mamie!

Tak się bardzo ucieszyła,
bo Synusia urodziła!

Każda przecież by szalała
i ze szczęścia wariowała!

A więc Stasiu rośnij zdrowo!
Niech Ci będzie kolorowo!

Niechaj świat stoi otworem,
Ty poznawaj go z humorem!

Ancia Mamcia śle papatki
dla PODWÓJNEJ Browar Matki :-)

Jak nadejdzie zima....

Kupię sobie wielką czapę
z grubej miękkiej wełny,
szal i rękawice jeszcze-
wtedy zestaw pełny.

Potem wezmę płaszcz z wieszaka,
grube spodnie włożę,
wtedy mróz nie straszny będzie,
gdy będę na dworze.

Będę z zamarzniętym nosem
odważnie buszować,
jak śnieg będzie- orła zrobię,
tak będę wirować!

Ale to dopiero wtedy,
kiedy zima będzie.
Będę z nosem zamarzniętym
wchodzić w zaspy wszędzie.

A niech mnie przemoczy nawet!
Niech się rozchoruję!
Taki plan na zimę nowy
i tak ukartuję!

Niech się wtedy ktoś mną zajmie!
Niech koło mnie skacze!
Niech śniadanie zrobi jeszcze
i ciepłą herbatę!

Skandal-wandal!

Matko Święta,
ale skandal!
Na osiedle
wdarł się wandal!

A że jestem
bardzo zła,
niech Go dzisiaj
trafi szlag!

Co za ludzie
do cholery???
Pogubili
swe maniery!!!

środa, 9 października 2013

Figlarz

Wczoraj wyszły
z Niego figle
i hasały
niedościgle!

Tak Mu wczoraj
wtórowały,
że Mu nawet
dech zabrały!

Padł jak kłoda
pod me nogi!
I schowały
Mu się rogi!

Nie dozował
siły swojej-
teraz leży...
ma za swoje...!

Panie Prezesie!

Och, niech Pan nie krzyczy....!
Och, Panie Prezesie...!
Ma Pan białą nitkę
na porannym dresie...!

Któż to się przyplątał
do Pana Prezesa...?
Nie zna Pan przesądu?
To jakaś Kobieta!

100% blondynka,
toż to jasna nitka!
Ciemna by znaczyła,
że to jest brunetka!

Co? Mój kolor włosów?
Mój kolor to rudy....
lecz Panie Prezesie
sporo w nim obłudy....

Toż to farbowany!
Cały oszukany!
Uwagi nie warty!
Niech go wezmą czarty!

Och, Panie Prezesie...!
Pan będzie w tym dresie....?
Ale biała nitka
szpeci jego kieszeń...!

Och, Panie Prezesie....!
Pan dalej w tym dresie...?
Wystają przez niego
wszystkie Pana mięśnie....!

Ależ oczywiście,
mi jest bez różnicy...!
Toż te Pana mięśnie,
to żaden deficyt...!

Pani Szczudło

To ci Szczudło!
To ci Flądra!
Ona myśli,
że jest mądra!

Tak wysoko
twarz unosi,
że Jej chmura
czoło zrosi!

Wszyscy śmieją
się dokoła,
Ona z Nimi
jest wesoła!

Ale jaźni
rozdwojenie
To Jej drugie,
Jej wcielenie!

Orientację
ma więc marną...!
To ci chaos
się Jej wtargnął!

Do Niej

By Ci szpilka się złamała!
To byś pewnie się zachwiała!
I ciekawe czy byś była
dalej mądra i ruchliwa?
Jak byś wtedy przy Nim stała???
Bosą stopą kołysała?!
Może kółka byś kreśliła?!
Pewnie wzrokiem Go "płoszyła-
jednocześnie przyciągała",
Ty byś to wykorzystała...!

Formułka na nerwa nr 9

By na głowę Ci padało!
By Ci morze but zabrało!
By Cię pogryzł sweter nowy!
Byś się drapał kiedyś goły!

wtorek, 8 października 2013

Współczesne buble

To ci pudło do zabawek!
Ledwo nowe- już dziurawe!
Dookoła same buble,
stąd mój przykład w owym pudle!

Gdzie się czasy te podziały?
Gdzie te dobre materiały?
Gdzie bezpieczne są tworzywa?
Ktoś ich jeszcze dziś używa?

Tutaj atest, certyfikat,
tu odznaka, tu unikat,
nic nie zmieni faktu tego,
że jest dziura na całego!

Słonecznik


www.se.pl














Dziś przedstawiam Słonecznika,
ma na punkcie ziaren bzika,
tak zacięcie je hoduje,
tak dba o nie i piastuje.
(Kiedyś chciałam coś uskubać),
to mi nie dał ich wydłubać!
"Czekaj"-mówi mi cierpliwie,
"pozwól dojrzeć swej roślinie".
To ci chodzę wkoło biegam,
"długo będziesz tak dojrzewał?"
Już się ziarnek odechciewa,
swoje zdanie i on miewa.
To ja chyba pójdę sobie,
coś innego może zrobię...
ale zanim sobie poszłam,
zanim sam Słonecznik został,
popatrzyłam Ja na Niego,
na łodygę kwiatu Jego.
Na Jego wielgachne liście,
co tak rosną rozłożyście,
na nich żyły się zrobiły,
swoją drogę wyznaczyły,
na łodydze pełno meszków,
usadziły się na wierzchu,
wielki korzeń co jest w ziemi,
ależ on się zakorzenił!
A ten kwiatuch co jest w słońcu,
taki żółty jest przy końcu,
taki żółty naokoło,
że się wszystko kręci wkoło!
Tak się wkoło zakręciło,
mnie nie omal przewróciło!
Ty psotniku!- sobie myślę,
ja tu jeszcze kiedyś przyjdę!

poniedziałek, 7 października 2013

Od tego się zaczęło...

Wpierw były piosenki,
dawno w podstawówce,
a że były kiepskie,
"a to je wyrzucę"!
Tak się zezłościłam,
że je wyrzuciłam!
Dziś mi ich brakuje,
nawet ich żałuję...
Cóż, że nieudolne?!
Za młodu zmyślone!
Co z tego, że kiepskie?
Przecież byłam dzieckiem!
Wtedy zaś myślałam,
wtedy uważałam:
"muszę i powinnam
poematy pisać".
Zbyt ambitnie wtedy
ujmowałam rzeczy,
błąd ten popełniłam,
sama zawiniłam.
Cóż, było minęło,
sto lat upłynęło,
wiersze powróciły,
tutaj zagościły.
Jeden mi się ostał,
napisany został
wieczorem zbyt późnym
w dwutysięcznym ósmym,
więc go zacytuję
(on też się rymuje), bo
nie chcę znów do kosza
myśli swych wyrzucać,
nie chcę znów żałować,
potem znowu dumać...
choć tempo mych wierszy
wciąż bardzo podobne,
kiedyś będzie inne,
kiedyś będzie dobre...



Dzisiaj przybywam w postaci wiersza,
Będzie to dla mnie forma najszczersza,
Aby powiedzieć Ci owo i to,
Co mogło wydarzyć się w tamtą noc.
Miało być słodko, upojnie do dna
I plany były i zamiary dwa.
To co się stało, opowiem Ci już,
Co dzieje się w zimę, gdy za oknem mróz.
Po telefonie i ustaleniu
Przyszłam do domu w lekkim zmęczeniu
I myślę sobie, hej nie dawaj się,
Bo Twój kochanek samochodem mknie!
Ten fakt więc przywrócił mi mózg i mnie,
Biorę zakupy….zaglądam….o nie!
Cóż za kolacja bez wina będzie!
Tegoż to przecież nie miałam na względzie!
Zapomnieć, nie kupić, ach co za szał!
Kolacji z Kochankiem nie będzie, ach!...
Wykręcam numer do Złotka Mego,
A On udaje niedostępnego!
Ciśnienie skacze i pulsy biją,
Bo wina nie ma, Kochanek zaginął.
Patrzę przez okno, zima na dworze,
Mnie to już chyba nic nie pomoże…
Wykręcam numer po raz kolejny,
A Mój Kochanek wciąż niedostępny!
No cóż myślę sobie, lwem przecież jestem,
Powalczę w kuchni, zrobię coś z mięskiem!
Gotuję, przypiekam, doprawiam i duszę,
Ale zadzwonić ponownie muszę…
Kochanek odbiera i pyta się,
Czy ma coś kupić, bo w sklepie jest.
Toż ja szczęśliwa, mówię: „kup wino”,
A On mi na to: „Aniu Dziewczyno,
Wino pić chcesz? Dziś do kolacji?
Czemuż to dzisiaj? Z jakiej to racji?”
A ja Mu na to: „No łatwa będę,
Tak na początek, tak na zachętę,
Zjesz makaronik z mięskiem przepysznym,
Będzie seksownie, rozumiesz mnie? Słyszysz?”
„Dobrze, niech będzie”- mówi Kochanek,
„teraz już kończmy, Ty zaparz dzbanek
Herbatki z cytryną, a jak przyjadę,
Jeszcze mi wody do wanny nalej,
Niech będzie ciepła lecz nie gorąca,
Może być nawet trochę pachnąca”.
Koniec rozmowy, koniec tematu,
Więc czekam na Niego pełna powabu
W nowym gorsecie od H&M,
Już dzwoni dzwonek, ach to Mój Men!
Sprawdzam czy wszystko na swoim miejscu:
Świece, kolacja, cyce w gorsecie
I myślę sobie działo się będzie,
Będzie się działo ręce zacieram,
Do drzwi podchodzę, patrzę otwieram,
Wyginam prężę niby niewinnie,
Swe ciało gładkie, już trochę zimne
„zapraszam, wchodź- pycha jedzonko”,
Ale coś marnie wygląda słonko.
Mówi, że chory, że źle się czuje,
Że jest zmęczony, że ledwo żuje
Nasze jedzonko, wina nie pije
I nagle mnie prosi, „podaj aspirynę”
Ja myślę sobie: takie to kwiatki??????
Dzień robienia z siebie wariatki !!!!!!
Ale wypełniam Jego pragnienia,
Choć ma złą miną, nudne życzenia…
Daję Mu leki, robię bąbelki,
Sama zjem sobie małe precelki!
Kochanek spać poszedł, smutno mi jest
I siedzę sama i myślę, że:
Mam wino słodkie, jest całe dla mnie,
Podjadłam, popiłam i już jest fajnie
I doszła do mnie myśl skromniuteńka,
Aczkolwiek prawa i  prawie świetna:
Że nie należy robić zawodu
Naszym kochankom zaraz od progu,
Że głowa boli, że mi niedobrze,
Choć bez kolacji czeka- to dobrze!
Ważne, że czeka, myśli, że dzwoni!
Faceci….są boscy…..ktoś się nie zgodzi……?

(a.gawęda- 2008 r.)