piątek, 9 grudnia 2016

W kuchni rządzę JA!

Zwłaszcza dziś. Czasem dopada mnie wena w gotowaniu taka, że aż sama się boję. Dziś naszła mnie ochota na razowy makaron (wstążki). Zeszłam na dół do piwnicy i w warzywach znalazł się por! Oooo- pomyślałam, idealnie. Wyszedł mi dziś makaron ze słonecznikiem, na cebuli z lekko uduszonym porem :D Posypany parmezanem smakuje naprawdę świetnie! Do tego dziś barszczyk czerwony z ziemniakami, bo Tymek bez zupy nie istnieje :) Dziś Tymcio nasz ma urodziny w żłobku, a jutro urodziny dla rodziny i znajomych.
Zbieram się po moje Latorośle, zupa stygnie :)

piątek, 2 grudnia 2016

Płyną...

Tak gorące, słone
płynie każda
w swoją stronę
i wyznacza nowy szlak...

Dziś niech zmierza
dokąd pragnie
niech rozpuści się
niech spadnie
wszystko jedno jak...

Może płynie ich za dużo
może one czemuś służą
może...
jednak
niech spływają...
chociaż słony mają smak...

środa, 16 listopada 2016

"Nieistotne"

Nieistotne tyle rzeczy
nieistotne tyle spraw,
chociaż zewsząd wszystko skrzeczy
i domaga się swych praw

Mówię basta. Mówię koniec.
Bo wszystkiego nie dogonię.
I zabiegać nie zamierzam.
To co teraz JEST przemierzam.

I wyrzucam to co zbędne
i wypycham też nogami
bronię przed tym się zaciekle.
Nie chcę więcej się tym dławić.

W głowie sito, które cedzi
to co ważne i co warte,
niech przesieje wszystkie śmieci.
Pora skusić życia kartę.

poniedziałek, 7 listopada 2016

Zagadka

Co ma cztery nogi?
Co ma cztery rogi,
a na wierzchu blat
i ma sporo lat?

Będzie znów jak nowy.
Po mojemu kolorowy.
Złotem będzie się przeplatał,
tak jak różne jego lata.

Przyszła pora.
Stolik znalazł Amatora.
I Amator ucieszony :)
Stolik będzie odnowiony.




piątek, 4 listopada 2016

Czy pamiętasz...?

Czy pamiętasz smak powietrza
który smagał Twoją twarz?

Czy pamiętasz moje włosy,
które stargał na wskroś wiatr?

Słowa, myśli pojedyncze
i refleksje
w myślach lincze

Ile już minęło lat?

Nie żałuję. Nic. Niczego.
Choć wiatr hula mi po twarzy
choć się z Tobą nic nie zdarzy...

Ile już minęło lat?

Minie jeszcze tuzin lat,
wszędzie będzie hulał wiatr...

Wiatr niech wieje, słońce praży-
to jest przecież życia smak....

Ile ludzi, tyle życia
nikt nic nie ma do ukrycia...

Ach...minęło tyle lat...!

poniedziałek, 10 października 2016

Do O...#13

Znów tam stoję
lecz
tym razem
z tamtym dawnym
niepokojem
I spoglądam
choć niepewnie
Dookoła
wszystko blednie
Nie,
nie stoję teraz sama
szara droga
i ta brama
co jak twierdza
niezdobyta...
Drzewo kwitnie
słońce świta
Jakże ciepło
i słonecznie
Nie, nie czuję się
bezpiecznie.
Ciągle patrzę
w tamtą szybę.
Niemo
pusto
nic nie widzę.
Nie ma Ciebie
chociaż byłeś.

Jest.

I znów się
pojawiłeś.

W tamtej szybie
w blasku słońca.
Czemu boję
się bez końca?
I odchodzisz
znów od szyby.
Wszystko we śnie
i na niby.
Ale jednak
znów się działo.
Raz kolejny
tak się stało.
Wszystko było
jedną chwilą.
Oczy Twoje
mnie nie zmylą.
Nic nie wróci
mi niczego.
Nie ma dobra,
nie ma złego
tylko pustka
jest po czasie.
Co tam jeszcze
masz w zapasie..?

Znowu wszystko
jest znajome,
w ciepłym słońcu
utopione
Jesteś tylko

TAM.

Przez chwilę.
Żeby lepiej
Ciebie ujrzeć,
raz kolejny
się wychylę
ponad ramię,
które teraz było ze mną
w to czekanie.
Nie, już nie śpię.
Teraz trzeźwo w sufit patrzę.
Nie, już O...
nie zapłaczę.
I nic mi nie powiedziałeś.
Nie wiem czy się uśmiechałeś...
Odwróciłeś się od szyby.
Znowu byłeś TAM na niby.
I odszedłeś.
Czy za szybko?
Ciekaw jestem czy Ci przykro...


wtorek, 4 października 2016

Bridget, ach ta Bridget!

Wczoraj wzięłam udział w strajku. Bardzo chciałam pójść i wrócić ze świadomością, że kobiety w dzisiejszych czasach potrafią się jednoczyć. Że nie są bierne na to, co przyniesie los. Udało się!!! Wróciłyśmy z satysfakcją, broniąc swojej wolności i praw. Wczoraj zobaczyłam, że wystarczy mała iskierka, która przeistacza się w ogień i kobiety mają moc. Tak, MAMY TĘ MOC. To dobrze wróży na przyszłość. Myślę, że My Kobiety potrafimy działać i jesteśmy niesamowicie zorganizowane (tu: ukłon w stronę organizatorek wczorajszego marszu). Wystarczył tydzień czasu, aby zebrać 20 000 kobiet w Krakowie! Jestem pod wrażeniem!

Po marszu wspólnie z Dziewczynami poszłyśmy na Bridget Jones. I chyba nie znajdę słów, by opisać to, co tam przeżyłyśmy. Bridget w tej części spodziewa się dziecka. Jaja na całego! Ubaw po pachy! Tego nie możne przegapić! Siedziałam już pod koniec na wpół-zgięta, bo brzuch nie pozwalał inaczej...! Na przemian to płacz, to łzy, bo wzruszających momentów było sporo. Chętnie wybrałabym się jeszcze raz! Nie pamiętam, kiedy ostatnio tyle się śmiałam! To naprawdę fantastyczny film.

Jak nic trzeba się wybrać do wesołego miasteczka....:D

czwartek, 22 września 2016

Aborcja- protestuję!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Wara Tobie Polityku
z ciała i z sumienia
Nigdy za mnie nie decyduj
nie ujmuj cierpienia

Nigdy przecie
Ty nie pojmiesz
nie jesteś Kobietą...
stąd tysiące Kobiet w Polsce
krzyczą w tłumie: 

Veto!

Jeśli kiedyś stanę u drzwi
Tego Jedynego-
On osądzi Polityku!
Tobie nic do tego!!!

środa, 14 września 2016

Wesele na ...250 par :)

Lubię śluby i wesela. Zawsze na takie okazje zabieram ze sobą dobry humor, żeby się dobrze bawić. Z takim nastawieniem nawet jak coś się nie uda, to zawsze można się zwyczajnie uśmiechnąć, gdyż nie zawsze Państwo Młodzi mają wpływ na to, co się dzieje. Pierwszy raz w życiu mieliśmy okazję być na tak dużym ślubie. W kościele na całej mszy śpiewała dziewczyna.
Było pięknie. Zwykle po takich uroczystościach nachodzą mnie przemyślenia, jacy to Rodzice Państwa Młodych muszą być dumni, że wyprawili takie ogromne wesele i wszystko się udało... Szczerze przyznaję, że porwała mnie chwila, w której pół tysiąca ludzi śpiewało sto lat Młodej Parze. Nic, tylko puchnąć z dumy pozostaje :) Suknia Pani Młodej i tak będzie tym jedynym i dla mnie najbardziej urzekającym elementem całego przyjęcia. Było nam niezmiernie miło, że mogliśmy uczestniczyć w takim przedsięwzięciu :D
Sobota była dla nas dniem, w którym mogliśmy się bawić, obserwować, smakować i uczestniczyć w pięknych chwilach, których nie zapomina się do końca życia :)
W niedzielę znów wylądowaliśmy na Bobrowym Rozlewisku. Muszę przyznać, że osiągnęłam już niemal mistrzostwo w pakowaniu naszej czwórki nad wodę oraz w pakowaniu kosza piknikowego. Na miejscu tradycyjnie zrobiłam masło czosnkowe i standardowo nie zostało nic! Ani jednej chrupiącej kromki :)
Znów przywieźliśmy ze sobą 2 kg piasku (po kilo przypadające na Jednego Syna)...pisać więcej nic nie muszę...

p.s. Na przyszły sezon obiecuję sobie kupić menażkę :D

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Podsumowanie wakacji...

Wakacje już się kończą... I znów napiszę- kiedy to zleciało? Pogoda w tegoroczne wakacje jest naprawdę piękna. Słońce nas rozpieszcza, wiatr szarpie włosy, powietrze już robi się rześkie...to moja ulubiona pora roku, bo zbliża się jesień. Piękna polska złota jesień. Czuć jej zapach w powietrzu. W oddali słychać odgłosy piły mechanicznej (będzie to sprzęt, który mój Mąż będzie musiał zakupić, bo uwielbiam jej odgłos!!!) i czuć zapach palonych liści. Czy może być piękniej? Nie, chyba nie może :) Wczoraj byliśmy w naszym DOMU. Jest pięknie wylana podłoga. Wreszcie stoję na poziomie rzeczywistym, nie muszę już dodawać tych 25 cm w głowie. Jest tak dobrze... nie chciałam wczoraj z niego wychodzić. Za nic! Nie mogę się doczekać zakończenia tego, co zaplanowaliśmy na ten rok. Jestem naprawdę szczęśliwa, że dane mi jest planować, przeliczać, wybierać, dyskutować...ni jak mi to nie przeszkadza, to po prostu czysta przyjemność.

Urlop minął nawet nie wiem kiedy. Pozostała nam tona fajnych zdjęć i pięknych wspomnień. Jestem bardzo dumna, że dzieci moje (o czym miałam okazję się przekonać właśnie na urlopie) tak pięknie się bawiły. Mają mega pozytywne nastawienie do świata, chyba czują, że jesteśmy razem i tylko dla siebie, kiedy mamy wolny czas. Nigdzie nam się nie spieszy (no chyba, że na obiad!) i nic się nie liczy tylko tu i teraz. Masa uśmiechów wciąż dźwięczy mi w uszach i prawie czuję łaskoczący piasek na stopach. Opalenizna już co prawda nie ta, ale energii przybyło, że hej! Odpoczęliśmy nad Balatonem, wygrzaliśmy i chyba nawet przegrzaliśmy, a potem w tej samej dobie wróciliśmy do mieszkania, zrobiłam 4 prania i w nocy pojechaliśmy nad nasze polskie Morze. Mieliśmy czas i dystans do wszystkiego. Nagięliśmy trochę zasad rodzicielskich, żeby chłopcy poczuli różnicę, że są wakacje i mogą sobie pozwolić na nieco więcej. I my też sobie pozwoliliśmy. Po powrocie usłyszeliśmy od Arka, że nigdzie nie było tak fajnie jak nad morzem. I, że teraz czas pojechać - uwaga- w góry :) Obiecaliśmy i pojedziemy.

Marzy mi się pojechać nad Morze późną jesienią. Tak, chcę żeby wszystko było zamknięte. Chcę szukać możliwości zjedzenia czegokolwiek. Chcę znów jak kiedyś znaleźć dziką plażę, zejść stromym szlakiem. Chcę spacerować i żeby brzeg morza nigdy się nie kończył. Mogę iść nawet w deszcz, byle przed siebie. Chcę znów poczuć chłodny wiatr we włosach, założyć gumowce i kurtki przeciwdeszczowe. Napewno kiedyś pojedziemy. Może nawet z dziećmi, żeby powdychały jodu, bo późną jesienią podobno najlepiej. Chcę widzieć różnicę pomiędzy sezonem letnim, kiedy tętni życie, wszystko dookoła ciepłe, pachnące, grające pomiędzy tym, co spokojne, odległe i niedostępne. Chociaż raz chcę doświadczyć tej różnicy...

Dobrze mi. Służy mi obecna aura. To mój dobry czas. Wiem, że o tej porze roku mogę najwięcej. I choć na blogu i portalach jest mnie mniej, to w szufladzie sporo notatek. Coraz więcej. Może kiedyś ujrzą światło dzienne. A z nowinek- testuję eko-sprzątanie. Powolutku wprowadzam jeden zrobiony przeze mnie specyfik i testuję jego działanie. Dlaczego? Bo mam dość tego smrodu z chemii. A inspirację czerpię jak zwykle z Zielonego Zagonka Ewy Kozioł. Po powrocie z urlopu wysprzątałam całe meble kuchenne. Każdą szafkę, listwę i być może dzięki temu na zimę będzie nieco mniej. Już nie mogę się doczekać porządków w piwnicy. Sama nie wiem, dlaczego tak mnie cieszą!? Może dlatego, że od dziecka brałam w nich udział i pomagałam? Fugi na balkonie wyczyszczone wstępnie dzięki specyfikom koleżanki, bo obawiam się, że eko-metody raczej w tym przypadku by nie pomogły. Jest lepiej. Powtórzę to jeszcze ze dwa razy i może doczekam się upragnionego efektu..?
Okres wakacji to bezapelacyjnie piękny czas...korzystamy z basenów, bo Arek nie odpuści za nic. Dobrze nam...wiem :)

czwartek, 25 sierpnia 2016

Marchewkowe love

Jest pomarańczowe
nieco pozwijane
marchewkowe love
przeze mnie schrupane.

Mała to uciecha,
ale bardzo zdrowa
i ciało się cieszy
i cieszy się głowa!

czwartek, 18 sierpnia 2016

Instrukcja obserwacji otoczenia #3

Rozpierają swoje skrzydła, ścięgna i ramiona
rozciągają się bezwstydnie
wszędzie
dookoła
w każdej furtce się zagnieżdżą, za miastem i w mieście,
zawsze znajdą dobrą porę, wiedzą od nas wcześniej...
Pną się w górę, osiągnęły szczyt swej bezwstydności
rozmiar każdy,
odpowiedni każdej objętości.
To ich czas, ich pora by się dumnie prężyć
zapach, kolor, przestrzeń, deszcz, słońce i księżyc.
Wszystko współgra
poprzez każdy odcień
powiew
pyłek
Jeszcze chwila.
Jeszcze mocniej weń nastąpi schyłek.
Kolor barwę swą osiągnie i tak się zabarwi
mocna intensywność sprawi, że ów kształt się zgarbi
i pomarszczy
pofaluje
zmieni gabaryty.
Czy myślałeś, że barwniki knuły ten plan skryty?
Obserwujesz?
Patrzysz?
Czy żeś zagoniony?
Nie stać Ciebie na refleksję człowieku znużony?
Patrz na detal
szczegół
patrz jak się wytęża,
patrz póki barwnik siły swe rozpręża.
Jak już bez sił będzie i opadnie pokonany
to wiedz, że ów nędzny barwnik ziścił swoje plany,
bo kolor pozmieniał na złoty, bogaty.
Od początków dziejów przez dekady, laty
tak było i będzie.
A czy jest? Sam ujrzyj.
Idź istoto marna.
Zmysłom swoim ulżyj.

wtorek, 26 lipca 2016

Dziękuję...!

Aż tyle dobroci jak mnie w życiu spotka,
to mnie ta dobroć tak przez życie pogna,
że z tego pędu nogi poplączę!
Podziękowania dla WSZYSTKICH łączę 
Za każde słowo bardzo dziękuję.
A teraz spadam. Wieczór. Świętuję 

wtorek, 19 lipca 2016

Francjo!

Francjo...!
Zbyt gościnna byłaś.

Żal i smutek po raz wtóry.

Niepotrzebnie Wszystkich ugościłaś!
Nic nie będzie takie samo przed gościną.
Och, niektórych Twoich Gości czas przeminął.

Ni powrotu
ni wybaczenia.

Nie ma ludzkiego istnienia.

Ból, żal, smutek i bezsilność.

Francjo,

zapłaciłaś za zbyt hojną Ich

gościnność.



wtorek, 19 kwietnia 2016

Suche włosy? No problem!

Wizyta u fryzjera zawsze działa na mnie kojąco. Włosy odżywione, wymuskane, zaaplikowana ampułka witaminowa naprawdę działa cuda. Mam włosy śliskie i miękkie w dotyku i jak zwykle przerzedzone, co by je nieco zdyscyplinować. Moje włosy z natury są suche, zwłaszcza na końcach, które są prostowane z reguły raz na tydzień/raz na pięć dni- przy myciu głowy. To sprawia, że pomimo rzadkiego mycia włosów stają się suche na końcach. Zawsze używałam najczęściej szampony i odżywki z salonów fryzjerskich, bo długość włosów i ich ilość sprawia, że zwykłe szampony raczej "nie dawały rady". Ale! Mam słabość od czasów technikum do szamponów z linii Elseve L'oreal. Jest (nie wiem od kiedy) nowa odżywka z sześcioma olejkami kwiatowymi do włosów suchych. Cud- miód. Działa naprawdę świetnie. Z tej serii posiadam szampon do włosów farbowanych, żeby zadbać o kolor, który nieco płowieje po jakimś czasie. Razem tworzą naprawdę świetny duet. Polecam!








środa, 23 marca 2016

Miś Krzyś

Zatem mamy w gronie Krzysia!
Mama z Tatą mają fisia :)
Pewnie patrzą, podziwiają
i nadal nie dowierzają!
Zatem Oni też w kwartecie,
bowiem drugie mają Dziecię!
Gratulacje dla Madziuli,
Krzysiu nie raz Cię rozczuli...
Niech Wam dobrze będzie w czwórkę!
Żeby z górki, nie pod górkę :)

poniedziałek, 14 marca 2016

Słońce!!!!!!!!!

Słońce, słonko, dziś słoneczko
zapukało w okieneczko,
Świeci w nie jak oszalałe
niech nie chowa się już wcale!
Niech zawoła wiosnę wreszcie!
Niechże wiosna przyjdzie wcześniej!
Niech pozwoli spacerować
by twarz w szalik przestać chować
lecz wystawiać ją ku słońcu!
Niechże wiosna przyjdzie w końcu !!!

czwartek, 10 marca 2016

Babskie rozmowy nieprzyzwoite

Rozbawiona, roześmiana,
pozytywną energią
nabuzowana.
Babski skład to jest to
i zabawa jest na sto!
Salwy śmiechu,
głupie żarty,
każdy wieczór
tego warty!
I Kazimierz to nasz cel.
Śmiej się matko głośno- śmiej! :D

wtorek, 1 marca 2016

3-2-1 cięcie !

Kto nad głową robi ciach?
Ciocia Katarzyna.
W oczach Tymka widać strach.
Bujna ta czupryna.

Ciocia stara się, że hej!
Tymon popłakuje
a tu włosów ni jak mniej,
Tymek się buntuje!

Babcia, Ciocia, Mama, Tata,
wszyscy się staramy
(włos za włosem wreszcie spada!)-
Tymcia zabawiamy...!

Poszło. Oj nie gładko wcale!
Tymcio pochlipuje.
W oczach ma niebieskie żale.
Już się nie buntuje...

Zbieraj siły Ciocia,
szybko rosną włosy,
Tymcio się postara-
płakać w niebogłosy :)




środa, 24 lutego 2016

Krem z białych warzyw z chrupką szynką

Mąż przywiózł świeżą dostawę ze wsi w postaci warzyw. Od kilku dni chodziła za mną zupa, ale taka, której jeszcze nie miałam okazji gotować. I gdzieś przez przypadek trafiłam na program, w którym był przygotowywany krem z białych warzyw. Oj...pomyślałam. chyba o to mi chodziło. Ja wzorowałam się na kuchni Ewy Wachowicz. Zupę jednak zrobiłam po swojemu i wyszło pysznie.

Do uduszenia cebuli i minimalnego przysmażenia użyłam oleju, który też przyjechał do mnie z jakiejś prywatnej uprawy (wiecie, jaka różnica!?) oraz nieco cukru, żeby cebula się skarmelizowała. Do cebuli dodałam po kolei pokrojoną białą część pietruszki, selera, dwa małe ziemniaki, kilka różyczek kalafiora i na sam koniec por- również tylko jego biała część. Po podsmażeniu na złoty kolor przelałam wszystko do garnka. Dodałam dwa pokrojone ząbki czosnku. Uzupełniłam 3/4 szklanką wody i mleka. Gotowałam przez 25 minut. W tym czasie upiekłam na patelni szynkę szwarcwaldzką, żeby powstały chrupiące plasterki. Ta szynka jest wyjątkowo słona, więc zupę przyprawiałam pieprzem i gałką muszkatołową. Dodałam dwie łyżki jogurtu naturalnego. Zupę zblendowałam na maksa i na koniec dodałam tartego parmezanu, żeby się nie rozwarstwiała. Na talerzu udekorowałam chrupką szynką. Wyszło naprawdę nieźle. Inny smak, jakiego potrzebowałam. Bardzo Wam polecam! Oryginalny przepis znajdziecie tu: http://www.ewawachowicz.pl/przepisy,1,890.html

Wskazówka: podsmażając cokolwiek należy uważać, żeby nie robić tego zbyt długo, bo potrawa będzie miała gorzki smak :) Do dzieła !!!
anciamamcia.blogspot.com

anciamamcia.blogspot.com

 A dziś pogoda pod psem...raz świeci słońce, raz sypie śnieg. Nawet mnie (!) coś w głowie boli. To na pocieszenie kawa z gałką lodów :)

anciamamcia.blogspot.com






Instrukcja obserwacji otoczenia 1

Dam Ci dziś instrukcję obserwacji otoczenia,
żebyś wiedział co się dzieje, co się lubi zmieniać.

Zwolnij tempo, usiądź, pomyśl chwilę od niechcenia.
Czy usiadłeś? Wtedy wiersz mój nabierze znaczenia.
Oprzej plecy swe wygodnie, wyciąg nogi prosto,
niech po całym dniu chodzenia, teraz niech odpoczną!

To co nazbyt szybko krąży w Twoim organizmie,
niechaj wnet ustanie i na krótką chwilę przyśnie.
Niech komórki i kanały wezmą krótki oddech.
To co było do zrobienia- zrobisz, ale potem.

Zmysłów nie wyłączaj, niechaj Twoje dłonie czują,
uszy słyszą, oczy widzą, usta niech nie mówią.
Niech krew krąży, serce bije, płuca oddychają,
mięśnie teraz niech zwiotczeją, powieki mrugają.

I rejestruj to co dalej będzie napisane,
przemyślenia moje przecież nigdy nie skłamane!
Rejestrujesz? To zaczynam: wczoraj na spacerze
zobaczyłam żółte liście wiszące na drzewie.

Od kiedy są takie żółte? Kiedy się zmieniły?
Czy od razu? Czy po trochu barwę przemieniły?
Wiesz, że zaraz wszystkie spadną i będą szeleścić?
Ale przed tym na brązową barwę muszą zmienić...

Czemu te kolory właśnie zarezerwowane?
Biało-czarne, posrebrzane, albo cętkowane...
gdyby takie były? Gdyby takie były drzewa?
To jedna z mych wizji obserwacji otoczenia...

Wiem, że cudne takie, ale co by było gdyby...?
Gdyby odwracać zegarom na odwrót ich tryby?
Wszystko przecież jak w zegarku w świecie funkcjonuje,
dom, rodzina, dzieci, szczęście; róża, kolec, kłuje.

Gdyby tak odwrócić tryby, czy bałbyś się tego?
Czy by więcej niż jest dobra, było wtedy złego?
Lecz do drzew powrócę jeszcze, masz do nich szacunek?
Czy choć raz tuliłeś drzewo? Dałeś mu ratunek?

Przez nie widok masz ozdobny, tlen Ci oczyszczają,
wiesz ile jest pyłów na nich? Liśćmi potrząsają,
pną się w górę, prężnie, śmiało, nic nie narzekają....
pomyśl przecie jaką ważną rolę odgrywają!

Obserwuj więc otoczenie, zmieniaj mu kolory,
nadaj rzeczom ludzkie cechy, kobiece walory!
Poodwracaj, poprzekładaj, pozmieniaj poziomy,
wymyśl wszystko, byle twórczo, prosto z Twojej głowy!

"Czemu?"-pytasz, "Po co w głowie mam to wszystko zmieniać?"
To Ci powiem: dla relaksu, dla chwili wytchnienia,
urozmaicenia, dla tej chwili, tej nieodwracalnej,
dla ćwiczenia wyobraźni, jaźni nierealnej!

środa, 17 lutego 2016

500+

Hmm wielkie mecyje
PIS nam obiecuje
i po pisowskiemu
wściekle kombinuje,
a tu ludzi zwolni,
zrobi rewolucję,
po nocach przeglądnie
nawet konstytucję...
I pięćset obiecał
dać na dziecko drugie.
Nieźle narąbane
jest w pisowskim czubie.
Za darmo nic nie ma
i nigdy nie było
i nic się w tej kwestii
nadal nie zmieniło.
I nic się nie zmieni.
Ludzie głosowali,
zatem będą mieli.
Sami sobie taką
Polskę zgotowali
i codzienność dziwną
nafaszerowali.
I nic nie wiadomo,
który palec kiwa,
najważniejsze przecie-
kto z kim i gdzie bywa!
Pięćset na dzieciaka
dają- to brać trzeba!
W końcu w naszej Polsce
jest odwieczna bieda.
Trza Państwo wydoić,
bo to się należy.
Czy się w życiu stoi,
czy się w życiu leży.


poniedziałek, 1 lutego 2016

Ostatnia formułka

Guzik
chociaż w innym jest kolorze
nawet kolor
nawet rozmiar
nic ci nigdy nie pomoże.
Ni oprawka
i jej firma
nie pomoże mina dziwna...
Już nie budzisz mych emocji.
Teraz nie ma i nie bylo tu dla ciebie żadnej innej opcji.
Niech kto inny ciebie lechce!
Mi zwyczajnie juz sie Panie Nerwie Ciebie łechtać nie chce..!

P.s. dzisiaj w tym Dniu Uroczystym piszę to z sumieniem o wiele bardziej czystym*

czwartek, 14 stycznia 2016

"Wolny" czwartek

Moje mieszkanie znów prawie lśni. To miał być dzień tylko dla mnie, no i był- dla mnie i dla mojego sprzątania. Wypucowałam blaty, wnęki odpastowałam, nastawiłam dwa prania, rozebrałam choinkę i zrobiłam dwa stroiki, bo w sumie czas świąteczny jeszcze trwa. Dostałam od znajomych złotą butelkę, która teraz robi za piękny wazon, a w nim stroik właśnie. Szczerze powiedziawszy to taki "eko stroik", bo z suchych gałęzi pomalowanych granatowym sprayem. Napracowałam się dziś bardzo. Zrobiłam segregację w dokumentach i porządki w łazience. Całość zakończyłam o godz. 14.00. Wtedy wypiłam białą kawę, zjadłam dwie kanapki i postanowiłam wyruszyć przed siebie, gdyż została mi ponad godzina wolnego, by potem pędzić po Arka do przedszkola. Nakręcona wczorajszym basenem i wciąż jeszcze "przy energii" skierowałam swój marsz w stronę wałów. Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się takich widoków oraz przygód. Jakich? A takich:
- o mały włos nie weszłam w zdezelowaną studzienkę, tym samym cudem nie skręciłam kostki
- o mamma mia wystraszyły mnie przydrożne psy, jakby chciały mnie połknąć w całości! Why?
Przecież ja lubię psy...
- ominęłam zużytą prezerwatywę rozwleczoną na środku leśnej drogi...
- ominęłam też jeszcze nie użytą prezerwatywę w gold opakowaniu- wow! Chyba ktoś się spieszył i wypadła...
- pozazdrościłam dwóch pięknie ubranych choinek w światełka takie, jakie od zawsze mi się podobają- wielkie kolorowe kule!!!
- widziałam całkiem niezłe ogrodzenie panelowe, gabiony, drewnopodobną elewację, kałużę w kształcie psa
- oraz piękne zachodzące słońce- miałam wrażenie, że świeci tylko dla mnie!
I ta cisza, gdy stałam na wałach. Przestrzeń, a w tej ciszy jeden odgłos- stukanie młotka. Czy Wy też lubicie, gdy ktoś stuka i puka na zewnątrz? Mi przypomina się wtedy dzieciństwo...to jeden z najlepszych odgłosów...albo piła mechaniczna, działająca gdzieś w oddali...
To słońce przypomniało mi o wiośnie. Tęsknię za nią, choć zima wcale się nie dała jakoś szczególnie we znaki, a właściwie to prawie wcale jej nie ma w tym roku! Ale i tak tęsknię...
Posłuchałam tej ciszy z zamkniętymi oczami, a żeby te chwile zatrzymać pstryknęłam kilka fotek: