środa, 31 grudnia 2014

Ostatni post w 2014 roku!


Fajnie być rodziną 2+2 i w takim składzie będziemy witać Nowy Rok. Lazania zrobiona. Podobno czeka na nas ciasto czekoladowo-sernikowe. Karmi żurawinowe- schłodzone. Gry przygotowane. Nastrój- jest. Towarzystwo również. 

Kochani,
zabawy szalonej,
nocy przetańczonej,
spełnienia marzeń,
sylwestrowych wrażeń!

AnciaMamcia.

wtorek, 30 grudnia 2014

Do O... nr 11

Czytaj.
Tak jak obiecałam,
tak jak wcześniej
Ci pisałam-
znów się u mnie
pozmieniało.
Samo z siebie
tak się stało.
Czy pomogłeś
w osiągnięciach?
Rewanż dla mnie
po napięciach?
Myśli moje
rozbiegane
oczy moje
roześmiane
i kończyny
zbyt ruchliwe
oraz serce
tak szczęśliwe...
Wiesz dlaczego
tak się dzieje,
że mi wiatr
pomyślny wieje?
Patrzysz? Widzisz
moje zmiany
i sukcesy,
dalsze plany...?
Co mi powiesz
teraz na to?
Czy pomogłeś
mi w tym ...?
Tak na koniec
tego roku,
późną porą
w ciemnym mroku
tak się teraz
zastanawiam
wiesz Ty czego się
obawiam?
Że pomagasz,
dopingujesz,
że te plany
Ty sam knujesz...
albo chyba
zwariowałam.
Znów do Ciebie
napisałam.
Znów Ci wszystko
wygarnęłam,
łącznie z tym
co osiągnęłam.
Dumny? Smutny?
Rozzłoszczony?
Zachowaniem swym
skruszony?
Choć być może
znasz me plany
Jesteś
odseparowany.
Nie mów nic
i znów uciekaj,
ciesz lub złość się
i nie zwlekaj.
To kolejny rok
bez Ciebie.
Dali Ci już
miejsce w niebie?

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Czego Wam życzyć?

Kochani,
ten rok był dla Nas nadzwyczaj pomyślny, zarówno w sferze zawodowej jak i osobistej. Szczerze powiedziawszy, to nie pamiętam tak dobrego roku...
Jak zapewne wiecie jesteśmy już we czwórkę. Euforia to mało powiedziane. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że sprawy przybrały taki obrót. 
Chciałam życzyć Wam wszystkiego co najlepsze. 
Niech te Święta będą dla Was czasem, który spędzicie wspólnie z Rodziną. Oprócz tego życzę Wam radosnych, spokojnych Świąt, pięknej choinki, pysznych potraw i wszelkiej pomyślności na Nowy Rok. Niech przyszły będzie tak dobry dla Was, jak ten był dla Nas. 
Cieszcie się sobą nawzajem tak, jak my cieszymy się sobą. 

P.S. Są pierniki pieczone przed porodem, a z nich ma być choinka. Będzie fotka, jak się uda :-)))
Nasza "prawie" ubrana choinka :)

Piernikowa choinka- z BMW i traktorem :)

piątek, 5 grudnia 2014

WIELKA akcja "Zwierzaki Pocieszaki"

Już jest!
Nowa,
rymowana,
długo tak
wyczekiwana!
To książeczka
o zwierzakach,
o pociesznych
POCIESZAKACH.
I nie mała to afera,
dziś odbyła się premiera!
Będzie wzmianka
na Onecie
w różnych miejscach
w internecie.
Pomagamy więc
Dzieciakom,
zwierzakowym
POCIESZAKOM!
Dla Fundacji to cegiełka-
Twoja pomoc będzie wielka!
Dziesięć wierszy
rymowanych,
drukowanych,
malowanych
mogą być pod Twą choinką!
Niech nakłady wszelkie
znikną !!!

Kochani,
to idealna okazja na to, by zrobić komuś wspaniały prezent i zasilić konto fundacji. Więcej szczegółów o akcji tu: KLIK oraz o fundacji "Kawałek Nieba" tu: KLIK.


piątek, 14 listopada 2014

A może konkurs na dobry temat?

Wzięłam zeszyt
ten z wierszami
(sernik siedzi
w piekarniku)
zatem myślę
nad rymami
przy odgłosie
minutników...

Może konkurs
by ogłosić
dla Was drodzy
Czytelnicy
i o temat
Was poprosić...?
U mnie pusto
w mózgownicy...

Atramentów
nie brakuje
zwykle kolorami
piszę
i choć teraz się
rymuje
w głowie głucho...
ciszę....słyszę...

poniedziałek, 20 października 2014

Ona cz. VI

Ona.
Idzie
dość odważnie.
Zamyślona
i nie patrzy dziś uważnie.
Idzie z rana żwawym krokiem
zatroskana.
Image znowu swój zmieniła,
przedtem włosy poskręcane,
teraz są wyprostowane.
Kolor włosów w brąz zmieniony
i pod słońce oszroniony.
Często lubi siebie zmieniać,
nie chce chować się gdzieś w cieniach.
Gęste włosy i błyszczące
w słońcu dziś połyskujące
wiatrem lekkim są podwiane,
artystycznie poplątane
i z innymi dziś włosami
z klasycznymi obcasami
przystanęła wtem pod drzwiami.
Szuka czegoś w swej torebce,
uśmiech Jego usta łechce.
Czemu dzisiaj się zmieniła?
Nieświadomie zaskoczyła.
Zmierza ku Niej jak najprędzej,
by zobaczyć jeszcze więcej...
Skąd on...? Długo
na Nią czeka?
Ruszył z miejsca
i nie zwleka...
I podchodzi do Niej śmiało,
obserwuje Inną całą.
Ją. Jej kolor tak się mieni...
Są. Oboje odmienieni.
On. Jak dobrze
dziś wygląda.
Ona w Niego też spogląda.
I nie może wyjść z zachwytu
szuka z tyłu gdzieś uchwytu.
Jest ten uchwyt
więc otwiera.
Czemu razem...
czemu teraz...
Wzrok Ich ten
odwzajemniony,
przez Nich samych
jest speszony.
Wszystko takie niedorzeczne,
czasem bardzo niebezpieczne.
Ona wspina się po schodach,
czuje wzrok na swoich nogach.
On wygłasza komplementy,
Ona szybciej w górę, tędy...
Weszła i się odwróciła,
blask niebieski zobaczyła,
uśmiech ten nieodgadniony,
cały dzisiaj odmieniony.
Teraz Ona obserwuje,
On słowami Ją stopuje,
nie chce by tak zaglądała,
by się czegoś dowiedziała.
Znów Jej myśli wyprostował
w samo sedno ripostował.
Znowu wszystko zrozumiała.
Teraz już nie zaglądała...
Dzisiaj bardzo jest zajęta.
Jego mina...czy przejęta?
Odwróciła się plecami.
Raz kolejny Ją omamił.
Dzisiaj się już nie odwróci.
Dzisiaj wszystko się ukróci.
Stała tyłem zamyślona,
znowu Nim onieśmielona.
Znów wszystkiemu On był winien.
Ona winna...On powinien...

Ona cz. V

Siedzi zamyślona.
W swój monitor
znów wpatrzona.
Znowu jest zapracowana.
Smutna i skoncentrowana.
Brwi teraz ściągnęła.
Palcem ust dotknęła.
Wzrok swój odwróciła,
torbę otworzyła.
Wyciągnęła.
Szminka.
Znów czerwona
i powoli wykręcona...
dotykana...
placem jej serdecznym,
widok niebezpieczny.
Ta do ust przylgnęła.
Kolor swój powzięła
jakby stamtąd była,
pięknie się zmieniła.
W trakcie malowania,
w trakcie dotykania
znów do Niej podchodzi,
wzrokiem po Niej wodzi.
Zdanie swe wyraził.
Wyznaniem poraził.
Co się wtedy działo?
Serce trzepotało
i wzrok się krzyżował,
świat wkoło wirował.
Tak. Wszystko intymne.
Nie zawsze niewinne.
Tyle wystarczyło,
by Go znów zwabiło...

Formułka na nerwa nr 35

Elegancie Picowany
coś żeś dzisiaj niewyspany.
Co żeś w nocy dziś porabiał?
Tylko nie mów, żeś obłapiał...!
Pracowałeś! Tak myślałam,
właśnie to podejrzewałam...!
Wzrok masz jakiś rozbiegany...
chyba żeś przepracowany!
Nikczemniku! Bezwstydniku,
wzrok Twój znów jest przy guziku!
Gdzie tam znowu mi zaglądasz?
Chociaż średnio dziś wyglądasz,
nie oszczędzę Ciebie zatem!
Chcesz przez łeb dziś dostać batem?
To za mało jest dla Ciebie?
Masz się czuć przecie jak w niebie!
Dziś Sąsiadce mej pomożesz,
co ma w domu kilka stworzeń
i Ty jedno wyprowadzisz...
za "guzika" mi zapłacisz...

c.d.n.

Przymilanka nr 6

Nos Ci wsadzę w Twoje ucho
razem z mym oddechem
i dostaniesz gęsiej skórki
przepełnionej śmiechem,
potem mocno Cię obejmę,
że prawie uduszę,
pewnie znowu Cię do śmiechu
głośnego przymuszę...

poniedziałek, 13 października 2014

Wykopki

"Boże broń, żebyś zbierała ziemniaki!" No tak. A jakże. W tym roku nic z tego. Za to w tym roku pierwszy raz uczestniczy w tym Aruś. Wyobraź sobie. Pole. Dużo pola za stodołą. Gdzie wzrokiem sięgniesz, wszędzie pola zielono-żółte. A to rosną kalafiory, a to kapusta, a to brokuły, a u nas ziemniaki. Patrzę w prawo- jarzynki. Wśród nich kolorowe kwiatki, tylko dla ozdoby. Dla pocieszenia oczu, dla poprawienia humoru, żeby ładniej wyglądało. "Żeby się do nich uśmiechnąć"- jak mawia Tomka Mama. Idę pod górę, żeby zobaczyć skąd dochodzi odgłos traktorów. Naprzemienny. Jeden przestaje, inny zaczyna i tak w kółko. Po drodze jak zwykle znajduję dwie czterolistne koniczyny. Już ich nawet nie zbieram. Zrywam, chowam do kieszeni i jak zwykle o nich zapominam. Dziś wykopki. Aruś maszeruje po polu z Dziadkami, Tatą i wujkiem. Słońce świeci niemiłosiernie. Grzeje jak oszalałe. Siadam za stodołą, koło folii gdzie zostało jeszcze trochę papryki. Siadam na plastikowej paczce. Opieram się i czuję zapach- zapach świeżo odkopanej, mokrej ziemi, chryzantem i trawy. Do tego słońce tak mocno wszystko ogrzewa...Wdycham powietrze, jakże inne od tego w Krakowie. Aruś już na traktorze z Dziadkiem. Totalny relaks. Może się zdrzemnę. I w tym momencie zaczyna się taniec brzucha. Dzidziuś wariuje. Czyżby też szczęśliwy...? Podnoszę koszulkę, żeby dostał choć trochę tego ostatniego słońca. Matko! Co wyprawia! Pierwszy raz w tej ciąży tak intensywnie czuję Jego ruchy. Jest mi tak błogo, że nie ruszam nawet koniuszkiem palca. Za to co się dzieje w moim brzuchu...! Oddaję się tej chwili. Trwam. Niech ten czas się zatrzyma. Nie chcę do Krakowa. Nie chcę wracać. Chcę, żeby świeciło słońce i żeby było słychać tylko dalekie odgłosy traktorów. I nic więcej. Chcę wdychać to powietrze. Nagle słychać Arusia. Mamo! Patrz! Patrz Mamo, jaki ziemniak! No rzeczywiście, niezły okaz...To dla mnie? Dziękuję. I biegnie dalej do Dziadka. Po drodze się przewraca. Tak mu się to podoba, że przewraca się znowu. A co jak będę brudny?! Nic! Aruś, możesz brudzić się do woli! Zatem znów się przewraca. Wrzuca ziemniaki do wiaderka. Układa ziemniaki w skrzynkach, żeby było równo. Mamo! Patrz! Motyl! Siedzi na kwiatuszku! Mamo! Dziadek ma trakoja! Trakoj sypie ziemię! Mamo, biegamy! O nie. Wołami mnie nie ruszą. Dzidziuś szaleje, Aruś szaleje. Słyszę żarty Tomka z Mamą. Jak zwykle upomina Ją, żeby nie robiła 10 rzeczy na raz. I zarzeka się, że ostatni raz jest z Nią w parze. Boże, obydwoje siebie warci :) A ja urywam się na spacer i po drodze zjadam nieidealne jabłka, resztki malin, nieziemskie winogrona.  Tylko orzechów coś mniej. Nic mi więcej do szczęścia nie potrzeba...Zajadamy pyszności z grilla i moje ulubione kanapki czosnkowe. Wypala nam mordki, bo Ania czosnku nie żałowała. Obdarowani brokułami, kalafiorami, cebulą, ziemniakami, jajkami i marchewką, miodem- wracamy. Ja zrelaksowana, ale taka śpiąca, że po drodze głowa mi leci. Ja chcę takiego powietrza! Takiego zmieszanego! Następnym razem zakręcę trochę w słoiku i zabiorę. Aruś brudny, nie do poznania. Ale jaki szczęśliwy. Tomasz w dresach. Dresy w ziemi. Ziemia w samochodzie. Ale bosko. Kocham jesień. Kocham tę piękną polską jesień na wsi. Że też czasu nie da się zatrzymać...









poniedziałek, 6 października 2014

Ona cz. IV

Kiedyś przy Niej zaniemówił
i w połowie uciął zdanie,
zrzucił winę na rajstopy i ubranie.
Wtedy
był naprawdę blisko...
co do głowy znów Mu przyszło?
Nie,
nie chciała spojrzeć w oczy Jego
w te niebieskie,
przecież one wszystko wiedzą...
i ukradkiem wzrokiem
po Nim
gdzieś przemknęła.
Nie wierzyła,
Pewnie zmyśla.
Z tego komplementowania
znów się lekko uśmiechnęła
i do końca dnia świadoma,
ale nadal nie wierząca
unikała Go bez końca.
Doskonale się tym bawił.
Komplementy wciąż o ustach
Jej
czerwonych
teraz prawił.
Patrzył jak je malowała,
nie chciał, żeby przestawała.
Trzymał dystans jak przystało.
Nieruchome Jego ciało,
za to słowa
tak!
Ruchliwe,
idealne,
 pieszczotliwe
odbijały się od ściany,
ależ był uradowany!
U Niej zaś odwrotnie było.

Nie raz ciało Ją zdradziło.
Za to słowa
pomyślane-
nigdy nie wypowiedziane.

Tak Im zatem dni mijały.
Słowa w uszach Jej dźwięczały,
nawet w nocy się z Niej śmiały
oddech potrafiły zmienić
lecz nie chciała ich docenić
i nic z nimi nie zrobiła.
Swoje myśli
swoje słowa
głębiej skryła.
I wiedziała.
On.
Pewnego dnia przestanie
i nie zwróci już uwagi
ni na usta, ni ubranie.

Młoda
Głupia
Niedojrzała-
zatem ma to,
czego chciała.

środa, 24 września 2014

Druga fajna wyprzedaż w FD!

Gratki, szmatki
i szpargały
przeważyły
Twe regały?
Krew nie raz już
Cię zalała
gdy zawartość
z nich spadała?
Może spadło
Ci na głowę
i zakląłeś
brzydkim słowem?
Może to się
już nie zdarzyć...!
Czas wziąć udział
w wyprzedaży!
Osiedlowa
i wśród swoich
pośród kolorowych
stoisk
z Sąsiadami
towarzysko
w naszym parku,
a więc blisko!
Chcesz dołączyć
w tę sobotę?
Może właśnie
masz ochotę-
pooglądać
porozdawać,
graty swoje
rozsprzedawać?
Możesz udział
wziąć w wymianie
potrenujesz
targowanie!
Albo może
masz Znajomych
lub Kuzynów
zagraconych?
Dołączajcie!
Przybywajcie!
I stoiska
rozkładajcie!

piątek, 19 września 2014

Dla Niej. Na 40-te urodziny.

Taka jedna...
córki Matka,

ponoć dziś 
Czterdziestolatka...

Ponoć trochę
zwariowana,

rzadko kiedy
nadąsana...

Dziś. To dzisiaj
wielki dzień.

Co ten dzień
przyniesie Jej?

Pożyjemy,
zobaczymy.

Dziś dzień 

mojej

Katarzyny.

wtorek, 26 sierpnia 2014

Formułka na nerwa nr 34

Jak to zatem znów się stało,
że się stało to, co miało?
Polskie Morze. Ja na brzegu...
Któż dołącza do szeregu?
To Pan Nerw mój ukochany!
Stoi boski Pan nad Pany.
Oczy znów ma rozbiegane,
myśli w głowie zasupłane.
Nic się zatem nie zmieniło-
włosy tylko Mu pokryło
jakimś żelem, brylantyną...
taki zwyczaj dawno minął!
Włosy w strąki zgrupowane
specyfikiem posklejane...
W głowie plan mi się kotłuje...
Najpierw Panu wiwatuję,
ręką moją wymachuję
na dzień dobry salutuję.
Oj coś mina nieszczęśliwa
tak to z Panem Nerwem bywa.
Ja na Niego, On do tyłu
buty kurzą się od pyłu,
Ja przyspieszam, by Go dotknąć,
nawet nie wie- musi zmoknąć!
Wszedł do wody po kolana,
woda, zimna w wodzie piana
I na Niego w mig naparłam,
wszystkie siły w sobie zwarłam,
wycofałam się do tyłu
z zimnej wody w piasek pyłu.
A Pan Nerw? Oszołomiony.
Stoi w wodzie zaskoczony.
Widzę fale z tyłu wielkie,
nadciągają siły wszelkie!
I przykryły Pana Nerwa.
I nastała krótka przerwa.

Znów Go w pole wypuściłam.
Znów kolejny plan ziściłam.
Zmyta z włosów brylantyna-
przecież to jest Jego wina!
Jak się włosy posklejało,
brylantyną smarowało,
to się karę otrzymało-
w zimnym morzu wykąpało.

Ktoś tam potem Mu pomagał,
bo o ręcznik ponoć błagał,
żeby ukryć swe łysiny,
bo zabrakło brylantyny.

wtorek, 5 sierpnia 2014

Zagadka?

Wczoraj. Tak. Dokładnie.
Co było? Kto zgadnie?
Sama Wam podpowiem,
zanim ktoś się dowie:
Dwa latka minęło,
nóżki za pas wzięło.

Zostawiło upominki
od Chłopczyka
i Dziewczynki,
albo raczej od Dziewczynek-
różnorodny upominek.

Nasza Trzydziestka w formie aktów i scen

Użyte rekwizyty:
basen, a w nim piątka dzieci, ciastka, sałatki, napoje, alkohol, śliwki spod drzewa, jeżyny prosto z krzaka, papierówki spod jabłoni, maliny również z krzaków, pomidory, ogórki i papryka ze szklarni, cebula, marchewka, pietruszka, kabaczki, cukinie, patisony i buraczki czerwone z pola, rosół w garnku najlepszy na świecie, ogórki kiszone ze słoja tak wielkiego, że sięgał Arusiowi po pas i wiele innych stworów oraz pyszności z girla

AKT 1 SCENA 1
Ja i Tomasz w Czernichowie.
Ciut za wczas, bo w dnia połowie
w tym dniu byłam rozluźniona,
Tomka Mama- ciut speszona...
Nie wiem czemu, jak i po co?
Dziś koncepcje nie obchodzą
i Rodzice wyjeżdżają,
tak! Natychmiast- oznajmiają.
My po sobie spozieramy
lecz nic się nie odzywamy.
Wzroki mamy rozbiegane,
ciągnie Tata szybko Mamę.
Nie wiem co to za komedia,
pusta myśl i tylna, przednia...

Szybko autem odjechali
ręką Nam nie pomachali.

SCENA 2
W kuchni więc się rozgościłam,
kurki w gazie podkręciłam
i makaron i mig odcedzam,
Tomasz czynność mą uprzedza
słowem głośnym, niewierzącym
i krzyczącym i proszącym...
Cóż się dzieje? Cóż u diabła?!
Miska, łyżka w zlew mi wpadła!
Pali się tam na podwórku?!
Słyszę "Sto lat" głosy chórku...!
Stoję w kuchni oniemiała,
bo Familia oszalała!

AKT II SCENA 1
Para bucha z makaronu,
biegnę z kuchni w głosy tonu,
przystanęłam za Tomaszem
i zmierzyłam się z hałasem.
Oczy z orbit wyskoczyły,
gości zliczyć nie zdążyły!
Z tortem wielkim maszerują
i pod nosem wyśpiewują!
Oczy znów żeśmy przetarli,
dla Arusia tak się zwarli?!
Urodziny przyspieszyli?
Czemu nas nie uprzedzili?!

SCENA 2
Patrzę w tort i nie.. nie wierzę
z dołu, z góry wzrokiem mierzę,
tort i gołe me popiersie!
(Wstyd napisać to w tym wersie),
piętro niżej Tomasz leży
i bogactwo Mu się szerzy...
bo w monetach wypoczęty,
na Nim kocyk naciągnięty.
Są też dwa kreskowe kody
tort...na NASZE jakby gody,
na TRZYDZIESTE URODZINY
od najbliższej nam RODZINY.

AKT III SCENA 1
Kosz z różami trzydziestoma
i wycieczka wykupiona
i szampany procentowe
etykietą ozdobione,
nowe mamy też ubranie-
"po trzydziestce- lepsze branie".

Taki dzień nam zgotowali.
Wszyscy to ukartowali.
Wszystko było ustalone,
ale przez nas ponaglone...

EPILOG
Z naszej strony był wyjątek,
popołudnia był początek,
a my na wieś już jedziemy,
samochodem szybko mkniemy,
teraz to się nie spóźnimy
i Rodziców w mig zwolnimy,
bo strażacka uroczystość,
wykażemy większą bystrość,
żeby na czas się zebrali,
żeby szybciej pojechali...

No to żeśmy wykazali...
plany Im pokrzyżowali,
mieli w domu gdzieś się schować,
mieli dom udekorować...
Psikus zatem z naszej strony...
był hmmm cóż.... niewydarzony :)

W przedstawieniu udział wzięli:
Teresa, Celina i Józef,
Lucyna, Konrad, Maja i Julia,
Katarzyna i Nikola,
Mirosław, Ewa i Mateusz,
Anna, Tomasz i Arkadiusz + miejmy nadzieję Tymon,
Trzy Koty i Miśka, Kilkanaście Kur i dumny Kogut.

Wniosek:
Lepszej trzydziestki mieć nie można!
Dziękujemy za przedstawienie :-)
Fotki później.


sobota, 19 lipca 2014

Miasto, a wieś

Rzecz się działa na terasie,
wszyscy jedli w pełnej krasie,
całe dnia tak na powietrzu,
tak od rana aż do zmierzchu.
Tak żeśmy tam dnie spędzali,
z domu mało korzystali.
Oj inaczej tam niż w mieście...
może by tak robić częściej...?

Babka z cytrynowym lukrem

To piaskowa babka
babka lukrowana
idealnie masa
była ubijana.
cytrynowym lukrem
na wierzchu polana
w wieczór była cała,
połowa do rana :)

czwartek, 3 lipca 2014

Oszukali mnie! Banda Złodziei

Eleganckie pudełeczko
co się zwie Magnackie Mleczko
folią szczelnie owinięte
leży. Póki co zamknięte.
I skusiły mnie słodkości
okazałam swe słabości
i pudełko otworzyłam.
Ależ się rozochociłam...
Czekoladka z rąk wypadła...!
O żesz w mordę! Cóż u diabła?!
Patrzę, mrugam jak Hilary-
czekoladki nie do pary!
Nawet na tym oszczędzają!
Czekoladki wykradają!
Potem ładnie zafoliują
w międzyczasie w gębie żują!
Ooo Ciężarna zbuntowana...
partia zła...wybrakowana...

wtorek, 24 czerwca 2014

Do O... nr 10

Nic się dalej nie zmieniło
Wzrokiem Ciebie mierzę
wzrokiem Ciebie prowokuję
stoisz tam. Nie wierzę.

Widzę Ciebie bardzo blisko,
ale się nie ruszasz.
Nie ma  w Tobie żadnych gestów.
Nie muszę Cię słuchać.

Wzrokiem siebie tak mierzymy
z dużej odległości
wszystko wypośrodkowane teraz.
Cud obojętności.

Czekam dalej, może jednak
może się odezwiesz,
albo jednak, tak jak było
w sobie się zaweźmiesz.

Wczoraj znowu był Dzień O...
nic mi nie wypadło,
powiem Tobie na dodatek,
zniczy nie zabrakło.

I wiesz co Ci powiem jeszcze?
Cud obojętności
tak się teraz rozpanoszył,
na dobre zagościł.

I co teraz? Jak się czujesz
kiedyś obojętny?
Bez różnicy dla mnie teraz
czyś nadal zawzięty...

Jak tak teraz widzisz
całe życie moje...?
Po coś bliskim zafundował
częste niepokoje?

Jakbyś zrobił mały gest
to może bym uległa
lecz nie robisz. Twoja sprawa.
Nie jestem już wściekła.

Mógłbyś ze mną wypić kawę,
mógłbyś zażartować,
bo nie powiem potrafiłeś
dobrać dobre słowa.

Mógłbyś mi coś ugotować,
bo mi smakowało,
ale widzisz... urządzenie
dzisiaj gotowało.

Mógłbyś mi coś zreperować,
sam wiesz jak dokładnie,
ja też wiem, że potrafiłeś
wszystko skrupulatnie.

Kawy raczej razem 
już nie wypijemy,
różnych kuchni, dań i potraw
nie zasmakujemy.

Wszystkoś zepsuł
co cna i do zera.
Słyszysz, widzisz te litery?
Czy znów nie dociera?

wtorek, 17 czerwca 2014

Pilnować rozporków, bo wstyd!

Wyszło na wierzch szydło z wora,
niestosowna była pora
gdy Mu szydło wystawało
i z majtkami tak zwisało.
Wór felerny, bo rozpięty,
co za nieład niepojęty!

Wór- to Jego był rozporek,
co za duży miał otworek.

Szydło- było przyrodzeniem,
moja mina- zniesmaczeniem...!

niedziela, 15 czerwca 2014

1 miejsce AnciMamci !

Pierwsze miejsce otrzymałam,
tego się nie spodziewałam,
że me wiersze Ktoś wyróżni
w tej blogowej wielkiej próżni,
ale jednak tak się stało,
że się Komuś spodobało,
to jak w postach opisuję,
to, że w postach się rymuje
każda strofa, każdy wers,
ten kto czyta wie jak jest.
Jest mi dziś niezmiernie miło,
że się Mamcię wyróżniło.
Teraz dla Niej będzie wers,
dla Szaleństwa Pani S.:
nawet nie wiesz, co zrobiłaś...
bardzo mnie uszczęśliwiłaś,
cieszę się, że gusta Twoje
się wpisują w rymy moje.
Cieszę się i podskakuję,
tylko Tobie dziś rymuję!
A Wam wszystkim drodzy mili,
wrzucam, byście zobaczyli
bloga nieco szalonego
i do Świata Szymkowego
czasem sobie zaglądnęli,
tutaj link, byście kliknęli:

http://swiatszymka.blogspot.com/

Serdecznie dziękuję :)

środa, 11 czerwca 2014

Dla Pana Wójta

Do Wiesława z życzeniami
przyszliśmy tu dziś nie sami
lecz z Druhami i Druhnami,

żeby w grupie salutować,
imieniny dziś świętować,
ale też i negocjować

ot, samochód co strażacki,
superszybki, zawadiacki,
co to w akcji jest wariacki,

bo o przyszłość Straży chodzi,
dla prestiżu nie zaszkodzi,
z tym nie sposób się nie zgodzić.

Zdrowia, szczęścia też życzymy,
uśmiechnięte mamy miny,
bo nasz Wójt ma imieniny!

Jak samochód się pojawi,
wszystkich nas to ułaskawi,
Wójt po wioskach się rozsławi.

Będą kiedyś drugie tury,
wzrosną znów temperatury
odnośnie kandydatury

wtedy My zagłosujemy,
Wójta drugi raz poprzemy
Dziś w tym dniu już o tym wiemy!


czwartek, 15 maja 2014

Kremówy od Tortowej Bestii z okazji psiej pogody :)

Krople z nieba lecą
wszędzie sobą śmiecą
słońce się schowało,
wkoło posmutniało...
I z tego powodu,
deszczowego chłodu
Słodkość Wam przedstawiam
i wierszem zabawiam:

Trzeba pół kartonu mleka
niechaj w pogotowiu czeka
i do garnka przelanego
razem zagotowanego
z:
szklanką cukru prawie pełną (3/4)
niech się razem uzupełnią
z cukrem waniliowym jednym
z aromatem jakże świetnym
i pół kostki margaryny.
Niech się wszystko zmieni w płyny!
Niech się razem zagotuje!
Niech za długo nie paruje!

Dodajemy lecz ostrożnie,
choć to nie wygląda groźnie:

znowu pół kartonu mleka
niech się wlewa i nie zwleka,
jedna szklanka zwykłej mąki-
niech nie cierpi już rozłąki,
plus dwie łyżki kartoflanej,
intensywnie wciąż mieszanej
z jednym żółtkiem lecz bez piany,
wszystko nadal w mig mieszamy!.

Niech mieszane długo będzie,
niechaj znikną grudki wszędzie,
niechaj wyjdzie jednolite
i rzecz jasna smakowite!

Masę lekko wystudzamy,
a krakersy układamy
na brytfannie nie za dużej
i na spodzie i na górze.
Masą będzie przełożone
i w lodówce wystudzone.
Niech krakersy będą słone
idealnie ułożone!





















Już. Najlepszy przepis macie.
Gwarantuję. Spadną gacie.
Deszcz nie będzie Wam przeszkadzał,
ich smak będzie Was osładzał,
jeszcze bardziej, jeszcze trudniej
jeśli z wierzchu cukrem pudrem
będą równo posypane.
Doznania gwarantowane!
I podzielcie prostokąty,
niechaj wyjdą równe kąty,
symetryczne, krakersowe
jak Kremówki-Pyszne-Nowe.

Przepis jest od Katarzyny,
Taaaaak już widzę Wasze miny
Wiecie- to Tortowa Bestia,
należała Jej się kwestia.




















Smacznego!

P.S. Gdyby wyszły grudki, polecam zmiksować na wysokich obrotach powstałą masę tak, aby była płynna.

piątek, 9 maja 2014

Formułka na nerwa nr 33

Nie za długo żeś się cieszył
nader szybko żeś się speszył
napotkałeś Konkurenta
pękła Twoja twarz nadęta

i zrobiła się sflaczała
błyskawicznie zmizerniała.
Nie, to dla mnie nie dziwota,
aż raziła Twa głupota.

Wielki Znawca i Doradca
myślałby kto Pan i Władca...!
Ja się pytam: Ty doradzasz?
Ot, Ty sobie sam przeszkadzasz!

A dopiero innym prawić,
adorować Ich i bawić...
instruować, pokazywać,
kończynami wymachiwać...!

Zatem Tamten Cię skasował,
a powiedział ze dwa słowa
lecz powiedział tak dosadnie,
że w sekundzie byłeś na dnie!

Długa droga jest przed Tobą,
lepiej licz się z mą przestrogą!...
Chyba grozić Ci nie muszę?
Zaserwować Ci katusze...?

wtorek, 6 maja 2014

Do O... nr 9

Tak, znalazłam rozwiązanie.
Jakie?
Interpretowanie.
Co Ty na to mi odpowiesz?
Możesz teraz knuć plan w głowie?
Nie, nie możesz, bo żeś martwy.
Dla mnie jednak jesteś warty...
Minimalnie,
okruszynkę,
nie za dużo,
ociupinkę
ale jednak...
niby mało
samo z siebie tak się stało,
że nabierasz tu znaczenia.

Nic nie zmieni wydarzenia.

Jak tak teraz patrzysz na mnie,
jak np. jem śniadanie,
albo jak mam dzień wariata,
jak się czujesz jako .....?
Dalej mięśnie swe zaciskasz?
Gromy z oczu wszędzie ciskasz?
Czy się gromy już skończyły
i się we łzy zamieniły?
Czy Ci teraz jest wygodnie?
Jakie masz na sobie spodnie?
Nikt Ci nic nie uprasuje...
nikt Ci nic nie przygotuje...
nikt się z Tobą nie zaśmieje...
Sam żeś rozwiał swe nadzieje...!
Już mi nie potowarzyszysz,
śmiechu mego nie usłyszysz...
już mi nie pogratulujesz.
Czego?
Sam wkrótce zrozumiesz.



niedziela, 27 kwietnia 2014

Pralka szaleje :)

Pralka z karabinu strzela.
Nie! Mnie to nie rozwesela!
Tak wariuje, hałasuje!
Czemu znowu się buntuje...?
Huku tyle narobiła
i sąsiadów pobudziła.
Dzielnie Tomasz ją przytrzymał
i tak ładnie się napinał...
Niech się pralka znów zbuntuje...
Niech Tomasza znów testuje... :)))
Teraz piszczy, że skończyła
lecz Tomasza rozjuszyła,
tak Jej pracę podsumował,
kiedy ją tak w ryzach chował:
"niech mnie w d... pocałuje"
Coś dziś Mężuś słowem pluje...

link dla Niewtajemniczonych
w przednich postach umieszczony:

http://www.anciamamcia.blogspot.com/2013/09/reprymenda-dla-pralki.html

środa, 23 kwietnia 2014

Masaż- hmmm- relaksacyjny....? Mało powiedziane!

Po raz pierwszy coś takiego się zdarzyło,
do potęgi jakże entej mnie speszyło!
Bo zostałam namówiona na masaże
w czas gdy trwały nasze egipskie wojaże.
Masowała mnie dziewczyna w całej bieli,
nie sądziłam, że tak bardzo się ośmieli...
Czarne oczy...jak dwa węgle tajemnicze,
silne ręce, bardzo zwinne, trochę dzikie
różne kształty na mym ciele zakreślały,
różne punkty tak wrażliwie uciskały,
nie pamiętam co mnie kiedy tak przyparło
że nie jeden raz mi dech całkiem zaparło!
Czułam mięśnie, której były mi nieznane,
czułam punkty umiejętnie uciskane
i nie raz dostałam wielkiej gęsiej skórki,
bo czasami łaskotały Jej pazurki...
Tak inaczej momentami masowała...
Czemu wtedy w moje ucho oddychała?
I pytała czy jest dobrze, albo lepiej- idealnie?
I chwilami masowała wręcz nachalnie...!
Nawet kości wszystkie mi ponaciągała,
tajemniczym wzrokiem na mnie spoglądała.
Gdy spinałam czasem mięśnie mimo woli,
to wiedziała, w której setnej mnie ukoić!
Tak niesamowita i bardzo zadziorna.
Cała w bieli. I na pozór niepozorna :)
Jak ostatni masaż dla mnie zakończyła,
swym uściskiem bardzo ciepłym zaskoczyła.
Głowę na bok odwróciła, oczy skryła.
Doskonale się z mym ciałem rozprawiła.
Cóż...ten masaż niby był relaksacyjny,
jednak zdarzył się w nim punkt kulminacyjny,
bo usiadła ot, okrakiem przy mej głowie,
pochylając się za blisko nad tułowiem....

Pizza na francuskim cieście- wierszem :)


















Na francuskim cieście podpiekanym wcześniej
szpinak rozłożyłam, tak go przyrządziłam:

na patelni rozmrażany
solą, pieprzem doprawiany,
parmezanem posypany,
co był wcześniej posiekany,
czosnek w proszku też użyłam
i smak nieco wyostrzyłam.

Pomidory, co suszone
i w kawałki pokrojone
i cebula co w potrzebie
niech podsmażą się w zalewie.

Jak się nieco zarumienią
minimalnie kolor zmienią,
wtem je ułóż na szpinaku.
Czujesz kompozycję smaku...?

I szynką parmeńską
z wierzchu ozdobione
oraz serem żółtym
nieco przyprószone
siedzą w piekarniku.
Nastaw w minutniku
na minut piętnaście
to dobry czas właśnie.

Efekt murowany,
przysmak wypiekany
jest jednym z najlepszych
znów pisany wierszem.

Niech się ślina produkuje
w głowie mózg niech już gotuje!
Szukaj w sklepie i w lodówce
w prawej, górnej, lewej półce
tych produktów co użyte.

Niech Ci wyjdzie smakowite!

sobota, 19 kwietnia 2014

Dla Was na Wielkanoc

Niech beczy Baranek
wśród Waszych pisanek
niech Wam słońce świeci
niech się cieszą dzieci!
Zróbcie też psikusa
w Śmigusa Dyngusa!

Niech tradycja nie przeminie
wśród Was Wszystkich i w Rodzinie!

AnciaMamcia z Rodziną.

wtorek, 15 kwietnia 2014

Pan, który wpadł do basenu

Był w Egipcie Pan Mądrala,
nad wszystkimi się przechwalał,
że tu był i tamto widział,
taki w życiu Jego przydział.
Więc tu chodził, tam narzekał,
konwersacji nie doczekał.
Tak zajęty przechwalaniem,
nagrodzony był kąpaniem
takim niezapowiedzianym
i przez Niego tak niechcianym...

ale...

jak się narzekało,
jak Mu nic nie pasowało,
jak się wszystko wyśmiewało,
jak się tyle głupstw gadało,
to się w końcu doczekało...

I uwaga: owa scena:

wszyscy wkoło przy basenach.
Pan Mądrala jest na brzegu
pośród wszystkich swych kolegów
i rękami wymachuje,
pewnie wszystkich znów strofuje...
chciał skąd przyszedł znów powrócić...
krzywo musiał się odwrócić
i choć przy tym zęby szczerzył
PROSTO W BASEN KROK WYMIERZYŁ!

Poderwałam się w leżaka
myślę sobie: ale draka!
I nastała konsternacja,
no bo wiecie, taka akcja!
Nic to, że Pan wpadł do wody,
bo skorzystał dla ochłody,
za to zmienił wizerunek,
ZMOCZYŁ CAŁY EKWIPUNEK!
I aparat duuuuży taki
z obiektywem wiekorakim
i ręczniki nasiąknięte,
co na kartę były wzięte.
Wszystko basen Mu pochłonął,
ducha omal nie wyzionął.
Jak wyskoczył na powierzchnię
pomyślałam: jestem we śnie!

Pan koło nas prawie sikał
i rękami twarz zatykał.
Ja usiadłam na leżaku,
myślę: pakuj, graty swoje pakuj!
Łów w basenach swe pierdółki,
szukaj do pływania rurki,
żebyś znowu był w komplecie
w ciepłym słońcu, pięknym lecie!

Gdybyś widział
ten frasunek...
nikt nie poszedł
na ratunek,
rurkę w usta
każdy wsadził,
brzuch od śmiechu
ręką gładził!

Nawet nie wie,
że to piszę,
wciąż plusk wody
w uszach słyszę.
Pan Mądrala
skulił uszy
i aparat
swój wysuszył.

Dla Was o Nim napisałam,
bo nie sama śmiać się chciałam! :)

piątek, 11 kwietnia 2014

Statystyki bloga

Coś mnie Stany polubiły
statystyki mi podbiły,
a podbiły je tak mocno,
że wygrały nawet z Polską!
I umieram z ciekawości,
że zza światów tylu Gości...

:)))

czwartek, 10 kwietnia 2014

Powrót z Egiptu

Zdjęcia się grupują
słowa się rymują
ubrania uprane
wszystko już schowane.
Żal aż serce ściska
z oczu łzy wyciska...

Zostały wspomnienia
piękne wydarzenia
przeróżne przygody
w egipskie pogody.
Mamci łza leciała,
gdy odlatywała...

Mamcia twarz schowała
okular ubrała
nos w górę zadarła,
choć serce rozdarła...
twarz swą obróciła
uśmiech wymusiła...

Może tam powrócić?
i rytmy zanucić?
Wonie znów powąchać
i plażą podążać?
Dań znów zasmakować
za palmą się schować?

Muszle znów wyłowić
angielskim się głowić
i jeździć taf-tafem
bez planu lecz z trafem?
Patrzeć znów w czerwone
morze, co jest słone?...

wtorek, 1 kwietnia 2014

AnciaMamcia frunieeeeeee !

Torby puchną jak szalone
sporo do nich jest włożone,
lot nam trochę przyspieszyli,
tak, psikusa nam zrobili!
Dzisiaj w nocy wyjeżdżamy
i rękami Wam machamy!
Tydzień- frunę leniuchować
i do cienia głowę chować.
Oby nas tam nie ukradli!
Czytelnikom by podpadli...
Lecę dalej nas pakować,
chcę już wreszcie le-niu-cho-wać!!!

sobota, 29 marca 2014

Do O... nr 8

Tak w kolejnej mojej dobie
mówię Mu o Twej osobie
lecz On tego nie pojmuje.
Nie wie co Ja czułam, czuję.

Dawno nic Ci nie pisałam.
Nie. Nie ja nie zapomniałam...
Nie chcesz teraz mi się przyśnić.
Czy żeś w snach jest moich bliźnich?

Kiedy na mnie przyjdzie pora?
Z ranka, w nocy czy z wieczora?
Jesteś znowu ze mnie dumny?
Wiem, to temat bardzo trudny...

Wiem, wylewny to nie byłeś.
Żałuj, czego nie zrobiłeś!
Żałuj, czego nie widziałeś!
Żałuj, czego dokonałeś!

Nic niczego już nie zmienia.

Nie, nie żałuj mi spojrzenia.
Tak. Chcę widzieć oczy piwne,
słyszeć głos Twój, wszystko dziwne.

Znów Ci słowa wypisuję.
Znowu Cię rozpamiętuję...

środa, 26 marca 2014

Formułka... nr 32

Zacznij władać słowem wreszcie!
Może Cię docenię jeszcze?
Pokaż swoją złą naturę,
bo wymyślę Ci torturę!

Zacznij działać Flegmatyku,
bo postawię na budziku
wielką, czarną tarantulę!
Już się łączę z Twoim bólem,

bo wiesz...wkoło tylu ludzi
budzik ludzi głośno budzi,
czasem nawet się porusza,
czasem ludzi wręcz ogłusza,
czasem nawet podskakuje,
(tarantula się szykuje...)

Tak więc widzisz myśli moje
cenne są jak dawne zwoje
starych, mądrych papirusów-
nie brakuje w nich psikusów!

Powróć w pierwsze akapity,
choć żeś znowu z tropu zbity
radzę Ci się dostosować!
Sam wiesz...
ciężko mi spauzować :)

wtorek, 25 marca 2014

Ona cz. III

Nie, to nie był dzień jak co dzień.
Ona.
Znów siedziała w chłodzie.
Dreszcze
przez Nią przechodziły
momentami Ją męczyły.
Mogły przestać lecz
nie chciały
Te Jej dreszcze Go
zwabiały.
Teraz siedzi
obejmuje
swe ramiona
i masuje
i rozgrzewa
ręce swoje.
Zima.
W zimie chłodne są pokoje.
Ciało drży
i Jej nie słucha.
Dziś na zewnątrz zawierucha.
Już za dużo dziś zrobiła.
W fotel mocno się wtuliła.
Słyszy.
Wstaje i przechodzi.
On.
Coś często dzisiaj chodzi.
Idzie.
Przeszedł
niby prędko
lecz spod oka
na Nią zerknął.
Tak.
Ukradkiem
mimochodem
nie zważając na pogodę.
Znów.
Bez słów się zrozumieli.
Znów.
Na siebie "nie spojrzeli".
Dziś.
Jej
zrobił niespodziankę
małą
kawy filiżankę.
Bez pytania
akceptacji
jakże pewny
swojej racji!
Tak po prostu
ją postawił.
Raz kolejny się Nią bawił.
W Jego ruchach
tyle gracji...
nie przewidzi Jej reakcji...
Znów.
Zaskoczył Ją
swym czynem.
On.
Wszystkiemu On był winien...

Pan z mieszkania socjalnego!

Pan z mieszkania socjalnego
nic nie robi dziś nowego
tylko znowu się przechadza
i dwa psiska wyprowadza.

Rottwailera ma dużego,
ma pitbula też białego.
Inne psy są zagrożone-
Pana psiska są puszczone.

Przechadzają się do woli
z Wielkim Panem co w "niedoli",
bo Go życie znów ubodło
w życiu Mu się nie powiodło...

Dzień w dzień mija na spacerach,
tak to jest w tych Jego sferach,
bo Pan Wielki się przechadza,
schodź Mu z drogi! Nie przeszkadzaj!

Bo ma psiska bez kagańca,
nerwy moje są na krańcach...
A Ty? Flaki swe wypruwaj!
Dwój się i trój! Nawet Fruwaj!

Zwiąż z końcami inne końce!
Pan- spokojny! My- jak gońce!
Terminowo płać podatki!
Bo Pan Wielki ma wydatki...!

środa, 12 marca 2014

Instrukcja obserwacji otoczenia nr 2

Kolejna instrukcja obserwacji otoczenia,
żebyś mógł zobaczyć co się lubi zmieniać.

Były lody, śnieg i mróz, gdzie że się podziały?
i czy na odchodne ręką Tobie pomachały?

Bardzo Cię ziębiły? Może w kość Ci dały?
Może sobie zamarzyłeś, by nie powracały?

Usiądź. Pomyśl teraz. Jak to się zdarzyło?
Gdzie się wszystko pochowało i się ulotniło?

Wszystko weszło gdzieś w kanały, może zabłądziło?
Może szpary i szczeliny sobie pomyliło?

Wszystko było oblodzone, twarde zamarznięte,
zimne, białe, śliskie, mokre, chłodem nasiąknięte.

I zaczęło gdzieś uchodzić, aż się rozproszyło.
Czy patrzyłeś, podziwiałeś jak tak uchodziło?

Topniał, wsiąkał śnieg głęboko prosto w czarną ziemię,
potem zniknął, a na drodze ujrzałam kamienie,

co przykryte były, cierpliwie czekały,
teraz znów się wyłoniły, o sobie znać dały.

Oczyszczone, odkażone przez mrozy i chłody,
przez niskie temperatury w zimowe pogody.

Przestój.

Wszystko czeka, by przebudzić się do życia.
Czeka, aby wyjść ze swego ciemnego ukrycia

i znów Cię zadziwić, oszołomić, porozkwitać
i świat przyozdobić, kolorem Cię witać

zapachem Cię urzec, świeżym, różnorodnym,
gwiazdą w nocy, jasnym słońcem w ciepły dzień pogodny.

Przyjdzie pora. Tunel znowu znajdzie wyjście,
w dziuplę światło zajrzy, znowu będą liście.

Znowu będą piękne kwiaty i od nich zapachy,
znowu słońcem poparzone będą ciężkie blachy.

Wszystko czeka. Bądź cierpliwy. Patrz nań i obserwuj,
albo lepiej....plan na wiosnę sobie zarezerwuj.

wtorek, 11 marca 2014

Pucowanie balkonu

Posprzątane,
płytki teraz lśnią jak nowe,
bo wypucowane,
że sześć razy balkon myłam
też nadmienię,
bo to właśnie przez te razy...
teraz się rumienię :)

środa, 5 marca 2014

Formułka na nerwa nr 31

Idzie. Mój Wyczekiwany.
Idzie Boski Pan nad Pany.
Dzisiaj mamy znów spotkanie,
na spotkaniu ustalanie.
Dziś tak mi się wymyśliło,
bo mi rano się nudziło,
że założę dzisiaj mini...

Pan nad Pany już się ślini...
Idzie. Widzę Go z daleka,
wzrok na nogi me ucieka!
Myśli, że Go nie dostrzegłam,
a ja wcześniej tu przybiegłam,
żeby trochę Go podręczyć
i upomnieć, trochę zmęczyć...
Będzie teraz niespodzianka
wymyślona zaraz z ranka.

Cicho sza, bo obserwuję,
co też Pan Mój wzrokiem knuje...

c.d.n.

poniedziałek, 3 marca 2014

Maszyna doskonała

Stoi. Wyeksponowany
i przez ledy oświetlany.
On król kuchni, ja Królowa,
niech talentów swych nie chowa!
Niech pokaże swe zdolności
i niech robi nam pyszności.
Tak. Maszyna doskonała.
Właśnie z nami zamieszkała.
Ma pokrętło i guziki,
które robią fiku-miki,
bo ścierają, rozdrabniają
i miksują i gotują.
Noże tańczą piruety,
podskakują taborety
Mienią mi się te guziki
i te wszystkie ozdobniki.
AnciaMamcia urzeczona,
thermomixem podniecona.
Co w mej kuchni się wydarzy?
Czy thermomix mi coś zważy?
Może coś mi ugotuje?
Coś napewno mi szykuje...
Czajnik z gwizdkiem wygwizdany,
przez thermomix przekrzyczany.
Piski, zgrzyty i hałasy
są naprawdę pierwszej klasy.
Jak tornado teraz hula,
jak w tartaku lecą wióra.
Zakup ten wyczekiwany,
teraz wiem, że jest udany.

Tarka co mi palce ścięła
gdzieś w szufladzie przystanęła,
pomyślała "mam za swoje,
teraz to już nic nie zbroję.
Czego ja się doczekałam?
Przecież wcale nie rdzewiałam".
Wiecie...tarce dałam burę...
przeszła na emeryturę.

piątek, 28 lutego 2014

Dyplom (za zajęcie pierwszego miejsca w konkursie Matki Browar)

Za Twój mózg co się wytężył,
za Twój pomysł co zwyciężył,
bo zmajstrował Walentynkę,
taką oto mam nowinkę:
pierwsze miejsce Ci przyznała
sprawiedliwa Browar Mama,
więc dla Ciebie wiersz pisany
i do tego rymowany!
Bardzo na to zasłużyłaś,
piękną kartkę wymyśliłaś.
Cieszę się i gratuluję,
z Tobą sukces Twój świętuję!
I na zapas coś Ci powiem,
niech kto inny też się dowie:
wykazałaś się zdolnością
i prostotą i miłością,
żebyś zawsze pamiętała,
co Twa kartka zawierała-
ot, serduszko ze spinaczy,
pomysłowe, jak się patrzy!
Te ich barwy kolorowe
i tworzywa plastikowe…
Co Ci dało te pomysły?
Czy masz może umysł ścisły?
Czy to Dzieci Cię natknęły
i spinacze podsunęły?
Jeszcze raz Ci gratuluję
i dwa razy Cię całuję!


czwartek, 27 lutego 2014

No i jest Aleksander!

Jest. Kolejne Cudne Dziecię.
Aleksander jest na świecie!
Jak tu o tym nie wspominać?
Mama z Tatą mają Syna!
AnciaMamcia gratuluje,
post Olkowi dedykuje :)
Miłosz zatem ma już brata.
Dzielna Mama, dzielny Tata :)

Wspomnienia z ferii

Miło czas się tam spędziło,
bo po śniegu się chodziło
i na źródłach się moczyło,
pyszne dania się spożyło.
I Dzieciaczki tam szalały,
Jedna Duża, Drugi Mały.
Maja w łyżwach tańcowała,
Jula z stoków się ślizgała
i odważne to Dziewczyny-
różne mają dyscypliny.
Oskar, Daria też śmigali
i na nartach pozjeżdżali.
A Nikola- Weteranka
nakręcała Ich od ranka,
szlaki, tory przecierała,
gdzie się dało- tam zjeżdżała!
Na zjeżdżalniach, na pontonach
utrzymane w dobrych tonach.
Chciała nawet zjeść Arusia :)
Jakaś inna ta Nikusia...:)
Babcia dzieci utulała,
wszystkie w nocy pilnowała,
może chociaż "ciut" użyła,
ale dobrze, że tam była,
bo do knajpy się chodziło,
sto tematów omówiło,
grzańcem żeśmy się ogrzały,
dużo spraw zaplanowały.
I kapela przygrywała,
stopa w bucie tańcowała.
W tabu żeśmy znów wygrały,
śliwowicy powąchały,
bo Panowie to wypili,
pięknie się nią uraczyli :)
Auto nam zaszwankowało,
to się będzie pamiętało...!
Czas tak szybko znowu płynie...
szybciej niż tam....w Poroninie...

środa, 26 lutego 2014

Ona cz. II

Wyszła.
Idzie więc przed siebie.
Nie, nie idzie sama
lecz z Jego spojrzeniem.
Poszła.
Trochę za daleko.
To przez łzę, którą chowa
pod powieką.
Mruży oczy, żeby łza
nie wypłynęła,
żeby wsiąkła,
żeby nigdy nie kapnęła.
Doszła.
Stoi.
Dalej oczy mruży.
I naiwnie, znowu myśli,
że to czemuś się przysłuży.
Stoi tyłem odwrócona.
Blaskiem oczu
tych
niebieskich
oślepiona.
Patrzy teraz gdzieś daleko.
I co widzi?
Tylko to, co chowa
pod powieką.
Mruga szybko,
sztywno stoi
i udaje, że powietrze
chłodne koi...
Ręce teraz ma w kieszeniach
swych wsunięte.
Reszta ciała zimna stoi.
Jest zziębnięte.
Nagle znowu.
Czuje to spojrzenie.
On znów patrzy
w Jej posturę
i odzienie.
Nie...zapewne
znów się pomyliła.
Nadal stoi,
patrzy prosto...
Jeszcze chwila...
Jednak kątem oka
Go dostrzega.
Jednak patrzy,
stoi.
Na co czeka?
Jednak znowu
dobrze Jego ruchy oceniła
i że nazbyt blisko stoi
uchwyciła.
Nie potrafi nawet unieść
swego wzroku.
Stać Ją tylko na
zrobienie półobrotu.
Lekko tylko,
trochę na bok
się odsunął.
I podobnie
tak jak Ona
ręce wsunął
do kieszeni.
Chciało, lecz
nie mogło
nic się zmienić.
Przestrzeń stworzył
idealną,
niezbyt bliską,
nie daleką
namacalną.
Kulturalny.
Niebanalny.
Nienachalny.
Zamienili się miejscami.
Trochę niezdecydowani.
I gdy w progu raz kolejny się minęli
nigdy siebie
ani razu
nie dotknęli.

poniedziałek, 24 lutego 2014

Koncert Backstreet Boys i debiut Sąsiadówek

http://m.onet.pl/rozrywka/muzyka/koncerty,rd9yk

Pojechały!
Rozmarzone,
nauczone,
roztańczone.
Tak się za NICH rozśpiewały,
że tam zadebiutowały!
Piękne.
Młode
i szczęśliwe.
Same z sobą
przez to piękno
są uczciwe.
I prawdziwe.
Pokazały wszystko to,
co naturalne.
Są szalone,
uzdolnione
i wokalne.
Nikt nie wsadzi Ich do żadnej temperówki!
I nie zmieni.
Dwie z Nich.
Moje :)
Gwiazdy :)
Sąsiadówki :)

niedziela, 23 lutego 2014

Ona

Szła
z dokumentami i stukała obcasami.
Nieświadoma swej urody.
Zapukała.
Chwila ciszy.
Zaczekała.
Usłyszała.
Weszła.
Zaraz spotka oczy. 
Te.
Niebieskie.
Świdrujące.
Często tylko
w Nią patrzące.
Niech to szlag.
Wszystkowiedzące.
Głębszy oddech wzięła
i głowę wsunęła.
Lekko sparaliżowana
i przez nerwy roześmiana,
i do środka poproszona,
perfumami otoczona
weszła w pomieszczenie.
Włosy, Jej odzienie.
Guzik, suwak i kolczyki,
szminka, zapach, czarne szpilki...
W Jego oczach tkwią ogniki.
I tańcują.
Zaś Jej ruchy Go blokują,
a ogniki już wariują.
I speszona
wciąż na siłę nieświadoma
uciec chciała
lecz bez ruchu
ciągle przed Nim
nadal
stała.
I powoli.
Bez pośpiechu
trochę z żalem,
że nie umie tak
trwać dalej
oddech wzięła.
Wzrok spuściła.
Pomieszczenie opuściła.
Dłonie puste teraz miała.
Włosy nimi przeczesała.
Szła. 
Biodrami kołysała,
lecz już się nie uśmiechała.
Widział. 
Patrzył. 
Rejestrował.
Wciąż uczucia swoje chował.
Czemu szybko odchodziła?
Ładna. 
Czego się wstydziła?
Czekał. 
Ona też czekała.
Patrzył. 
Ona to widziała.
Mówił. 
Ona rozumiała.
Śmiał się. 
Ona też się śmiała.
Nie chciał żeby odchodziła.
Wierzył. 
Ona nie wierzyła.

środa, 19 lutego 2014

Placki ziemniaczane i uszczerbek na zdrowiu

Ze wsi przyjechało całe jarzynowo,
trzeba spożytkować je rozsądnie- z głową.
Wczoraj po śniadaniu i przy ucieraniu
na zwykłym tarełku, stojąc przy krzesełku
tarło ciach zrobiło- palca uszkodziło.
Nic to- myślę sobie, dalej swoje robię,
dalej wszystko ścieram, wtem prawie zaklęłam!
Drugi raz! To boli! Ancia miny stroi...
Tarło się uparło i naskórek zdarło!

Nie, nie będę się tak męczyć,
tarło trzeba przezwyciężyć,
AncięMamcię rozbuchało,
teraz to się doigrało...
Tarło nic się nie domyśla,
na termomix kolej przyszła.
Mogło palce me oszczędzić,
teraz może sobie zrzędzić!

Będę slim, będę fit
i to wcale nie jest kit!
Nie jest również to reklama,
bo termomix znam ja sama.
Kilka lat się tak wahałam
i w pokazach udział brałam,
teraz się zdecydowałam,
bo na tarle krzywd doznałam.
I tarełko pretekst dało,
będzie teraz w kącie stało :P

wtorek, 18 lutego 2014

Formułka na nerwa nr 30

Stok. Śnieg. Zima.
Jego mina.
Czy się boi?
Ledwie stoi.
Zaraz sprawdzę
ileś warty,
boś na nogi
zapiął narty.

(I jak zwykle
wymuskany
w nowe trendy
jest przebrany).
Na co zda się
przebieranie,
aby ważne
jest ubranie?

Niech ze stoku
szybko znika!
Niech przekona
mnie technika!
Niech pokaże
co jest warty!
(kiedyś w locie
zgubił majty!)

Sunie. Jedzie
coraz szybciej.
I zaciska
mocniej knykcie.
Co ja widzę???
Cóż wyprawia???
Znów zapuścił
gdzieś żurawia...
Znowu skupić
się nie umie,
choć na nartach
szybko sunie...

Przez to, że się
czymś rozproszył-
nie! Nie będzie
się panoszył!
Będą słowa
i zaklęcia!
Nowe będą
przedsięwzięcia...

Formułka na nerwa nr 29

Kara trochę się odwlekła
nie myśl sobie, że uciekła!
Proszę bardzo już serwuję-
czytaj co Ci wypisuję:
za małego ubierz buta,
i grubego zegnij druta,
niech się Twoje czoło spoci,
jak się AnciMamci psoci!
Niech muskuły Ci się prężą,
może nawet niech zwyciężą!
Bo wysiłek Ci wskazany,
za to żeś nieusłuchany!

Zgiąłeś wreszcie tego druta
i wcisnąłeś stopę w buta...
Godne widzę poświęcenie...
plamy potu...Twe odzienie...
lekko teraz rozwichrzone,
artystycznie pogniecione...

Dobrze, basta! Niech Ci będzie!
Nie podskakuj nigdy więcej!

poniedziałek, 17 lutego 2014

Powrót

Wpierw osiedle zobaczyłam...
ledwie stopę postawiłam
coś sobie uświadomiłam,
jednak trochę się stęskniłam...!
Za mieszkaniem kontrastowym
w sumie prawie całkiem nowym,
za moimi kolorami,
czerwieniami i czerniami
i za bielą i za złotem,
za zielenią zaraz potem...
Tak więc jestem.
Powróciłam.
I za Wami też tęskniłam ::)

niedziela, 9 lutego 2014

Przygotowania do ferii cz. 2

Bluzy i polary,
skarpety do pary,
buty ocieplane
również spakowane
+ toniki,
kosmetyki
i piżamki
i ręczniki
Wszystkie graty
ogarnięte
i na zamek
zasunięte,
stoją teraz
i czekają
i się do nas
uśmiechają :)))))))))))))))))))))))))))))))

Przygotowania do ferii cz. 1

Sterty prania
prasowania
i sprzątanie
i składanie,
planowanie,
upychanie,
odznaczanie,
ustalanie,
zamieszanie,
odliczanie,
uśmiechanie,
radowanie..!
Depilacje,
akrobacje,
kombinacje
i wariacje...!

sobota, 8 lutego 2014

III rok, semestr V

Rozdział pierwszy zatwierdzony, piąty semestr zakończony.
Sesja moja zaliczona, AnciaMamcia jest spełniona.
Dzięki Babciom, dzięki Cioci, chociaż Aruś im tam psoci
AnciaMamcia chwilę miała, zatem wszystko zaliczała.
Teraz za to mam nagrodę, nie zważając na pogodę
w poniedziałek, gdzieś w południe (haha ależ będzie cudnie!)
w małe góry uciekniemy, Piwowarków zabierzemy.
Zasłużony wypoczynek, taka jedna z mych nowinek :)

Plany 2014 r.

Tutaj je uwiecznię
niech siedzą bezpiecznie,
wszak siedzą nie same
na wiek wieków. Amen.

O domu myślimy,
czasem się złościmy,
bo w naszym mieszkanku
już się nie mieścimy.

Syncio Akrobata,
tak jak Jego Tata
wszędzie wchodzić musi,
każda rzecz Go kusi.

Studia swoje kończę,
mam blogowe łącze,
które uszczęśliwia,
pisać umożliwia.

Licencjat mnie czeka,
to potok nie rzeka,
jest w trakcie pisania,
pełno rozmyślania...

Jak te studia skończę,
może będę coachem,
tak Was uświadomię,
do pracy pogonię!

Znajdę w Was potencjał,
będzie Was nakręcał
i dzwonił Wam w uszach-
jak budzik ogłuszał!

Mamy też pracownię,
sukces- nieodzownie,
z dofinansowaniem
co spożytkowane.

Rezerwacja ferii
jak los na loterii.
Tak to jest Jej wina-
kto winny? Lucyna!

Takie mamy plany,
niech fruną bociany,
czy My temu wszystkim,
aby podołamy...?

środa, 5 lutego 2014

Piorun

Dłuuuugie wąsy, kocie oczy
któż to po dywanie kroczy?
To Kocisko! Niesłychane!
Bo Piorunem jest nazwane!
Czarrrrny, miękki, aksamitny,
zwinny, szybki jest i sprytny.
Z przodu zdobi go krawatka,
biała, mała, miła łatka.
Mruczy sobie coś pod nosem,
patrzy mętnie gdzieś ukosem.
Nic uwagi mu nie umknie,
leeeeży, pręży się wciąż dumnie.
Własny oooogon go ciekawi,
przez to często się nim bawi.
Mordka, łapka, koci grzbiet
Piorun znów przeciąga się.
Właśnie wskoczył mi na brzuch,
teraz ja wytężam słuch.
Cztery łapy przewieszone
i Kocisko ułożone.
Drzemki znów mu się zachciało
i mruczenia było mało.
Głowa na bok przechylona
w gruby sweter jest wtulona.
Słyszę...Piorun mruczy cicho...
tłumię w sobie lekki chichot.
Ogon sam mu podskakuje
Tak się Piorun relaksuje.
Cicho sza...niech dalej drzemie...
Nie...pozycji swej nie zmienię...

wtorek, 4 lutego 2014

Pióro. Fioletowe.

Pióro. Fioletowe.
Czernią pisze
słowa nowe.
Gwiazdka dla mnie
zostawiła.
Chciała bym coś nim
kreśliła?
Inny może
zamiar miała?
Nie wiem co ta
Gwiazdka chciała.
Pióro jest
w dotyku miękkie.
Fioletowe.
Bardzo piękne.
Artystyczne
tworzy słowa
czarne i liryczne.


poniedziałek, 3 lutego 2014

Mucha

Mucha dziś się obudziła
do mieszkania się wprosiła
lata sobie przydżumiona,
bo za wcześnie obudzona.

Jakby w innym świecie była
przód swój z tyłem pomyliła
taka zdezorientowana
w słabym słońcu nie ogrzana.

Zabzyczała cicho mucha
frunie blisko mego ucha
teraz frunie etapami
ledwo macha dziś skrzydłami

praca muchy dziś mozolna
w szybę uderzyła z wolna...

czwartek, 30 stycznia 2014

blogtortempieczony

Bloga reklamuję,
nazwę zacytuję:
"blogtortempieczony"
właśnie jest tworzony.
Tak się ociągała,
długo się wahała
lecz po mej namowie
nareszcie zmądrzała!
I dorzuca zdjęcia-
nie brak Jej zajęcia,
wszak tortów bez liku
upiekły z Moniką.
To Ci koleżanki!
A to ci Kompanki!
To ci dzielne besite!
(takie me sugestie).
Dla Was wymyśliłam-
specjalnie- tą kwestię :-)

http://blogtortempieczony.blogspot.com

c.d.n.

O Słoniach

Skórę mają
chropowatą
i w kolorze
popielatą.

Uszy wielkie
im trzepocą
w każdą porę
w dzień i nocą.

Takie wielkie
to zwierzęta,
za to małe
ich oczęta.

Bardzo są
inteligentne,
ich rozumy
niepojęte.

Ociężałe
bardzo duże,
mają trąbę
tuż przy chmurze.

Spotkasz słonia
malutkiego
wtedy dmuchnij
w trąbę jego,

wtedy Ciebie
zapamięta!
Takie właśnie
są słonięta.

czwartek, 23 stycznia 2014

Nikczemne Bestie

Chcę być pustelnikiem
chcę być Żywotnikiem,
który nie chce ludzi,
których złość wciąż budzi.
Po co tacy ludzie?
Niech żyją w obłudzie
niech żyją beze mnie
te Bestie Nikczemne!
Chcę żyć swoim życiem,
jego "serca biciem"
nie chcę Ich obłudy
Ludzie-Wielkoludy,
Przeze mnie Ich czyny?!
Przeze mnie Ich miny?!
Same sobie winne!
Jak wulkany czynne...

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Do O... nr 7

Zgrzyt podłogi.
Idą nogi
lecz zaznały
nieco trwogi,
bowiem kuchnia
Ty przy stole
patrzysz w okno
gdzieś na pole.
Przystanęłam
trochę wcześniej,
wiesz, że stoję
bardzo grzecznie...
Z boku Ciebie
obserwuję
znów Ci wiersze
wypisuję...
Ręką żeś się
nie podpierał,
na co długo
żeś spozierał?
Chciałam żeby
myśli Twoje...
Chciałam żeby
były moje...
Nigdy mi ich
nie zdradziłeś,
czy się przez to
udusiłeś...?
Czy Cię w strzępy
rozerwały,
gdy w Twym ciele
tak szalały?
Dalej patrzysz
gdzieś za okno
krajobrazy
w deszczu mokną.
Zerkam zatem
mimochodem
w tą deszczową
dziś pogodę.
Zerkam w profil
Twój na chwilę
i przyglądam
się Twej żyle.
Wszystko widzę
po kolei
już na gorsze
się nie zmienisz...
Widzę Ciebie
tak dokładnie
o czym myślę
teraz? Zgadniesz?
Oddech słyszę
Twój miarowy
i dodajesz
dźwięk gardłowy.
Jaki plan znów
żeś wymyślił?
Po co znowu
żeś się przyśnił?
Czemuś w snach
mych zamyślony?
Dalej żeś
nieodgadniony!
Lubię to
kontemplowanie,
lubię takie
rozmyślanie.
Może mamy
coś wspólnego?
Niesklasyfikowanego?...

środa, 15 stycznia 2014

Formułka na nerwa nr 28

Jak bawiłam się w Sylwestra,
co mi grała tam Orkiestra,
w swojej głowie zobaczyłam
Pana Nerwa, co wywijał...
Wystukiwał obcasami,
nie nadążał za rytmami...
Tak mi chciał zaimponować,
zaczął mi improwizować...

Przywdział strój od paso-doble
i rozhulał się na dobre!
I poniosły Go żywioły,
omamiły Go jemioły,
a procenty co wypite
i jedzenie co spożyte,
tak mu w głowie namieszało
i w żołądku przewracało,
że z tych polek, kujawiaków
wylądował na deptaku!

I spocony, roztańczony,
wszelkich rytmów pozbawiony
karę musi znów otrzymać...
BYŁO ZNOWU TAK PRZEGINAĆ?!?

środa, 8 stycznia 2014

Sylwester 2013 r.

Tak bardzo udany
i wyczekiwany,
zdjęciem uwieczniony,
cały przetańczony!

Mocno go przeżyłam,
bardzo się cieszyłam,
że inny od wszystkich
pośród moich bliskich.

Z należnym humorem,
rytmicznym zespołem
Nowy Rok witałam,
wciąż się przy tym śmiałam!

Genialny Sylwester-
dzięki Tej Orkiestrze!
I ciągle mi mało,
tak szybko zleciało...

Te setki obrotów,
bez żadnych kłopotów...!
Cały czas mnie śledzą,
one dobrze wiedzą...

co Anci pasuje-
jak się wytańcuje!
Wiercą dziurę w brzuchu,
wciąż rytmy mam w uchu...

Eh to Nowe Brzesko...
Zagraj mi orkiestro!
Wcale się nie smucę...
jeszcze tam powrócę....!

piątek, 3 stycznia 2014

Piosenka- Idealny świat

Słońce hen, zaświecę je, schowało się za chmurą gdzieś...
Zaświeć mi! Rozjaśnij! Niech świat lśni! Niech błyszczy dziś!
2x

Ref. Stworzę sobie własny mój idealny świat,
       niechże mi odejmie przynajmniej z tuzin lat,
       drzewa niech zakwitną, krzewy niechaj przytną,
       dziury niech zasypią, myśli złe niech wyprą!

Słońce jest, rozświetla mnie, wychyla się zza chmury wtem
razi świat, oślepia i ujmuje lat, rozkwita kwiat!
2x

Ref (2x). Stworzę sobie własny mój idealny świat,
       niechże mi odejmie przynajmniej z tuzin lat,
       drzewa niech zakwitną, krzewy niechaj przytną,
       dziury niech zasypią, myśli złe niech wyprą!

czwartek, 2 stycznia 2014

Dla Lucyny

Dróg bardzo szerokich,
basenów głębokich,
kursu zakończenia,
domu "postawienia",

Niech Ci dróg ubywa,
niech się dobrze pływa,
niech Cię tango porwie,
tak jak Greka w zorbie!

I miejsca na ziemi,
gdzie dużo zieleni....

Zdrowia, radowania
życzy- siostra Ania :)