piątek, 30 września 2016

Do Ciebie Boże...

Ten, kto stąpa po tej Ziemi
na Twój wzór ponoć stworzony
Dziełem Twoim tutaj wszystko
Tobą udoskonalone

Czasem w tej doskonałości
człowiek błądził po omacku
i powstały nieścisłości
w dziele Twej doskonałości.

Chyba nic chciałbyś Mój Boże
widzieć dzieci Twe ułomne?
Ślepi Ludzie Głusi Ludzie-
Politycy-pracochłonne...

Jakie dzieło chcesz oglądać
Boże, któryś tak nam doskonalił...
Jedna Partia i głos który
większość Kobiet z nóg powalił...

Dałam Boże Ci Dwa Dzieła,
które Tobie są podobne
samoistnie i świadomie
chęcią życia były głodne.

Dzieła swe Tworzyłeś
od początku doskonale.
I na podobieństwo Twoje
dzieła stworzyłam wytrwale.

Żeby były DOSKONAŁE.
MOJE I ŚWIADOME.
(Moje Partio to sumienie.
Tobie- nieznajome!)

Widzisz Boże, nie grzmisz Boże
kiedyś to nastąpi
Ten, kto trafi Tam do Ciebie
w swoje racje zwątpi.



czwartek, 29 września 2016

Zakończenie sezonu

Spełniło się marzenie Arka o tym, by mógł patrzeć na ognisko. Męczył, męczył i wymęczył... Wykopki na wsi udały się, choć pogoda w tym roku nieco płatała nam figle. A to zaświeciło słońce i kiedy już wydawało się, że wyjdzie na dobre, to za moment pokropił deszcz i zrobiło się ponuro. Na sam czas wykopków i ogniska na szczęście deszcz nas oszczędził. Zebraliśmy 36 paczek ziemniaków, które wylądowały w piwnicy. Możemy śmiało robić frytki :) Znów dane mi było poczuć zapach ziemi, który podczas wykopków jest wyjątkowy. Zawsze twierdzę, że to jeden z tych zapachów, który przypomina mi beztroskie dzieciństwo. Czasem tęsknię za tym...a teraz patrzyłam sobie na moich Dwóch Wspaniałych, jak dzielnie starali się wrzucać ziemniaki do wiaderek. Dudi jednak nie boi się ubrudzić. Arek zdecydowanie wolał ich jednak nie dotykać, tylko jeździć z Dziadkiem na traktorze, a i Dziadek pozwolił pokierować!!! Zabrał się Aruś do wrzucania ziemniaków dopiero po tym, jak dostał rękawiczki. Wtedy było Mu już wszystko jedno. Potem po skończeniu wszystkich przewidzianych prac, Dziadek rozpalił ognisko i ręcznie przygotował prawdziwe patyki do ogniska. Ileż było śmiechu, jak patyki upaliły się pierwsze niż kiełbaski i wisiały jak na nitce...! Fajny czas spędzony na wsi zapamiętamy napewno. Są zdjęcia, więc jak Chłopcy podrosną to z chęcią im przypomnę jak to na wsi bywało...:)
Wróciliśmy do domu, z zapachem ogniska na ubraniu, najedzeni i zaczęliśmy przebierać dzieci do spania wtem przywitał nas...żołądkowy wirus Tymka.
Na drugi dzień w niedzielę pojechaliśmy do Portu w Nieznanowicach, razem z moimi siostrami. Przepiękne miejsce, idealne na niedzielny obiad i spacer. Jednak zarówno obiad jak i spacer w tym dniu z uwagi na stan zdrowia Tymka był "na szpilkach". Cały czas myślami byłam gdzie indziej i chyba już przeczuwałam co się święci...To co działo się przez ten tydzień chciałabym oddzielić wielką krechą i nigdy do tego nie wracać. Nigdy jeszcze nie miałam do czynienia z tak nieprzyjemnym wirusem żołądkowym, albo raczej moja młodsza latorośl nie miała...! Niech to się już więcej nie powtórzy!
Dziś jest lepiej. Mamy czwartek. Prawie tydzień wyjęty z życia. Z Tymkiem jutro jeszcze zostajemy w domu dla bezpieczeństwa.
To nas jesień przywitała...!

czwartek, 22 września 2016

Aborcja- protestuję!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Wara Tobie Polityku
z ciała i z sumienia
Nigdy za mnie nie decyduj
nie ujmuj cierpienia

Nigdy przecie
Ty nie pojmiesz
nie jesteś Kobietą...
stąd tysiące Kobiet w Polsce
krzyczą w tłumie: 

Veto!

Jeśli kiedyś stanę u drzwi
Tego Jedynego-
On osądzi Polityku!
Tobie nic do tego!!!

poniedziałek, 19 września 2016

Skóra i puder

Po ostatnich odwiedzinach moich sklepów i sklepików do których zaglądam, jak tylko mam wolną chwilę- towarzyszy mi niemal codziennie zapach olejków. Tym razem sięgnęłam po olejek pudrowy i skórzany. Dawno temu dostałam kominek, który powrócił do łask i jest codziennie odpalany :) Zapach raz słodki, raz nieco drażniący nos unosi się w moim małym mieszkanku i umila nam jesienne wieczory, które w ostatnich dniach diametralnie się zmieniły. Są już dłuższe, bo zmrok robi się zdecydowanie wcześniej. Na balkonie mam świeżo zasadzone wrzosy i lawendę, żeby zatrzymać lato... a i kulinarne menu w mojej kuchni się zmienia. Wszystko co ostatnio gotuję jest jeszcze bardziej pikantne, napoje intensywne. I żeby optymistycznie zakończyć wpis, za to właśnie kocham jesień: że smak i zapach wszystkiego co z ziemi wyrosło jest tak silny...że w garnku ostro, kolorowo a w powietrzu pachnie niemiłosiernie!

niedziela, 18 września 2016

I pojechał!

13 września to będzie pamiętny dzień dla naszej Rodzinki. Bowiem w tym dniu Arek pojechał SAM na rowerze- na dwóch kółkach rzecz jasna. Teraz śmiało hamuje, zawraca i kręci ósemki. I chce się ścigać, jak to Arek. Mój Dzielny Czteroletni Mistrzunio <3

środa, 14 września 2016

Wesele na ...250 par :)

Lubię śluby i wesela. Zawsze na takie okazje zabieram ze sobą dobry humor, żeby się dobrze bawić. Z takim nastawieniem nawet jak coś się nie uda, to zawsze można się zwyczajnie uśmiechnąć, gdyż nie zawsze Państwo Młodzi mają wpływ na to, co się dzieje. Pierwszy raz w życiu mieliśmy okazję być na tak dużym ślubie. W kościele na całej mszy śpiewała dziewczyna.
Było pięknie. Zwykle po takich uroczystościach nachodzą mnie przemyślenia, jacy to Rodzice Państwa Młodych muszą być dumni, że wyprawili takie ogromne wesele i wszystko się udało... Szczerze przyznaję, że porwała mnie chwila, w której pół tysiąca ludzi śpiewało sto lat Młodej Parze. Nic, tylko puchnąć z dumy pozostaje :) Suknia Pani Młodej i tak będzie tym jedynym i dla mnie najbardziej urzekającym elementem całego przyjęcia. Było nam niezmiernie miło, że mogliśmy uczestniczyć w takim przedsięwzięciu :D
Sobota była dla nas dniem, w którym mogliśmy się bawić, obserwować, smakować i uczestniczyć w pięknych chwilach, których nie zapomina się do końca życia :)
W niedzielę znów wylądowaliśmy na Bobrowym Rozlewisku. Muszę przyznać, że osiągnęłam już niemal mistrzostwo w pakowaniu naszej czwórki nad wodę oraz w pakowaniu kosza piknikowego. Na miejscu tradycyjnie zrobiłam masło czosnkowe i standardowo nie zostało nic! Ani jednej chrupiącej kromki :)
Znów przywieźliśmy ze sobą 2 kg piasku (po kilo przypadające na Jednego Syna)...pisać więcej nic nie muszę...

p.s. Na przyszły sezon obiecuję sobie kupić menażkę :D

wtorek, 6 września 2016

Shopping :)

W nadchodzący weekend- nie zapeszając- wybieramy się na Ślub i przyjęcie weselne. Nie lada to wyzwanie dla Państwa Młodych, bo organizują imprezę na UWAGA- 500 osób! I nie lada to wyzwanie dla mnie, bo co ja mam na siebie włożyć?!

***

Dziś od rana wybrałam się na zakupy. Jakże sprawnie mi poszło! Myślałam, że zostawiając wszystko na ostatnią chwilę nie znajdę nic, co wpadnie mi w oko, a tu taki psikus, że w 20 minut (serio) znalazłam sukienkę. Wybrałam zwiewny materiał w kolorze szampańskim, bo ma być piękna pogoda. Zamierzam założyć do tego moje szpilki light blue i dodatki w kolorze złoty brąz. Sukienkę udało mi się kupić w ekspresowym tempie i za....cenę prawie minimalną! Czy może być lepiej...? Czy mówiłam, że uwielbiam wyprzedaże? :) Była to ostatnia sztuka, która czekała właśnie na mnie :) I co ważne, jest szansa, że jeszcze nie raz ją wykorzystam na inne okazje.
Po zakupach spotkałam koleżankę, która znalazła chwilkę, żeby potowarzyszyć mi przy serniku i kawie :)

Z fryzurą będę musiała poradzić sobie sama, bo terminu już brak :)
Naprawdę cieszę się, że nie będę musiała przemierzać kolejnych kilometrów w centrach handlowych i tym samym tracić w nich czas :)

czwartek, 1 września 2016

1 IX !!! Ale jak to...?!

Czas pędzi nieubłaganie. Działa to na korzyść, bo wszystko idzie do przodu zgodnie z planem, ale z drugiej strony pewne chwile już nie wrócą na dobre... i pewnie nie tylko ja jako Matka mam w tej sytuacji totalne rozdwojenie jaźni... Bo dobrze, że dzieci rosną i zaczęły pełną parą chodzić do edukacyjnych placówek, ale czuję się trochę nieswojo na fakt, że etap przebywania w domu przynajmniej jednego z Nich już nigdy nie powróci! I dziwnie mi dziś...Pierwszy raz od niepamiętnych czasów- bez obiadu!!!
Aruś wczoraj wieczorem powiedział, że będzie tęsknił za swoim fioletowym kocykiem i już moja w tym głowa, żeby odwrócić nieco Jego uwagę i skierować myślenie w inne tory :)
Tymuś dziś pierwszy raz został na obiad i spanie w żłobku. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Póki co jest bardzo dzielny, naprawdę spodziewałam się wszystkiego. Jest dobrze. I nic innego nie pozostaje mi jak cieszyć się tą chwilą, że wychodzą i spędzają czas w sposób, w jaki chciałam żeby spędzali. I nie chorują, bo to nie sezon jeszcze. Matka ciesz się. Teraz i już!

A co poza tym? Tak jak w poprzednim poście pisałam w tym roku na jesieni, może dopiero w zimie (zobaczymy czy czas i finanse pozwolą) zamierzamy się wybrać w góry z dziećmi. I już dziś zakupiłam 6 par boskich, chłopięcych, grubych rajstop pod kombinezon. Nie mogłam się powstrzymać. Uwielbiam kupować chłopięce majtki, kalesony i rajstopy chroniące przed wiatrem/zimnem. I cieszę się z nich, jakbym to ja miała je zakładać :P Arusiowi też nowe bokserki zakupiłam z bawełny organicznej, aj aj aj! Super sprawa, będą jak znalazł na zimę. Pasuje mi jeszcze kupić parę ubrań dla Arka, bluzy, polary, spodnie...rośnie mi Aruś oj rośnie!