środa, 30 listopada 2016

Mikołaj zaklepany

I nastała wiekopomna chwila- jak co roku- zaklepaliśmy przybycie Świętego Mikołaja. Bo Chłopcy grzeczni przecież! :P Listy namalowane, podpisane, pierniki upieczone i schowane do pudełka. Jak tak dalej pójdzie to nic nie zostanie na choinkę. W trosce o to właśnie, dziś upiekłam ciastka z marchewką i dżemem. Aż się Chłopcom uszy trzęsły! Tu link:  http://anciamamcia.blogspot.com/2015/01/ciastka-z-dziurka.html
Pracownia częściowo odświeżona, jeszcze jeden lub dwa dni i niemal każdy zakamarek będzie jak nowy. Okna umyte również :)
Póki co zmagam się z katarem (chyba po ostatnim pobycie na budowie zmarzłam) i teraz mam za swoje. Kicham i prycham. Dziś zajadamy zupę krem z kalafiora. Całkiem, całkiem. Daje radę.
A w domu ściany zaczyna pokrywać śnieżna biel. Tak, nasi fachowcy zaczęli malować ściany na czysto. Bardzo się cieszę. Jutro jest plan, żeby pojechać po dodatkowe kolory farb.
Jak czytam tego posta, to sama się z siebie śmieję. A raczej ze zdań, które napisałam. Wszystko pourywane jakieś...
Fachowcy nie dopytali, czy mają układać płytki wokół kominka i ułożyli. A jutro skują. Nie dam się przekonać do kolejnych listew łączeniowych, bo zaburzą mi kształt podłogi, na której będą panele. A jeśli chodzi o panele to- WYBRALIŚMY. Nareszcie. Szukałam takich, które będą jak najbardziej zbliżone do naturalnego koloru drewna i chyba się udało. Zostaną położone również na całej ścianie, więc powinno to całkiem nieźle wyglądać. Spełniają wymogi pod ogrzewanie podłogowe, zatem będzie podłoga w pełni. 
A z ciekawostek to Arek chce pokój żółto-czerwony. Hmmm. Już to widzę :)

poniedziałek, 28 listopada 2016

Zadania na grudzień

Też tak macie, że gdy nadchodzi grudzień chcecie wszystko uprzątnąć, odświeżyć, zakończyć pracę lub zlecenia po to, by z Nowym Rokiem rozpocząć wszystko od nowa?
Ja należę do osób, które na każdej płaszczyźnie starają się nieco wszystko pogrupować, niepotrzebne schować lub oddać, zużyte- wyrzucić. Czy to w głowie, czy w realu :) I dopadło mnie. Dziś musiałam zejść do piwnicy i odnaleźć moje pięknie przepisywane na czysto notatki ze studiów i zaczerpnąć nieco info z nich i stało się. Zaczęłam szperać w pudłach, żeby sprawdzić co też na dnie skrzętnie skrywają. A kryje się sporo skarbów- głównie gier, alfabetów-zabawek, pluszaków ze trzy reklamówki, całe pudło płyt CD z bajkami dla dzieci, o żesz! Jeszcze puzzle i gry dla nieco starszych. A co dopiero mówiłam, że zawiozę sporo gier z mieszkania do Niepołomic i się zrobi nieco luźniej. Zrobi się, zawiozę sporo więcej niż mi się wydaje...
Jak już odnalazłam notatki i schematy, które były mi potrzebne to...
O mały włos a dostałabym w głowę pokrywą od grilla, która spadła z góry i nieco się obiła :D Znalazłam też brakujący malarski pędzel (tak, malarski profesjonalny pędzel do malowania yhm obrazów- wiecie, że dawno temu miałam być malarką?!) Komplet uzupełnionych pędzli czeka. Kto wie, kto wie- może kiedyś z dziećmi ponownie zapełnię płótno jakimiś bohomazami? Przynajmniej powiem, że to dzieci :P
Z utęsknieniem dotknęłam ramy naszego sypialnianego łóżka, które rozkręcone stoi przy ścianie i cierpliwie czeka, aż ktoś je ponownie skręci i uzupełni materacem, a na wierzchu przyozdobi ciepłym kocem...
Wyszperałam ozdoby świąteczne, które przeznaczyłam do pracowni- a końcu pora zadbać o miejsce pracy i nieco lepszy nastrój w niej. Odkurzone, przygotowane, spakowane na jutro- czekają mnie bowiem porządki w biurze. Obiecałam na koniec roku zaangażować się nieco bardziej. Zaplanowałam zamieszczenie kilku dodatkowych informacji na stronę internetową, ale to na czwartek.
Wniosek jest jeden. Porządki w piwnicy odbyć się muszą!!!

Co za wielkie, ciężkie wieko
tak upadło niedaleko,
że mi prawie mózg obiło,
gdy w podłogę zadudniło...

Dostać w głowę takim deklem
co zadudnił tak zaciekle,
to naprawdę śmieszne nie jest.
Taką raczej mam nadzieję...:)

niedziela, 27 listopada 2016

Co w domu słychać?

A słychać, pompa ciepła działa w najlepsze i jest już przyjemnie ciepło. Zdarza się jakiś komunikat, ale i tego będziemy musieli się nauczyć, żeby działała poprawnie. Płytki w salonie już położone, zafugowane i zakryte, aby nikt nie uszkodził przy dalszych wykończeniach. Wciąż waham się czy zamawiać podłogę- panele, które wybrałam. Parametry, jednostki, cena...to nigdy nie jest takie proste. Za wszelką cenę chciałabym zamówić i nie żałować za dwa lata...Jest jednak pewna granica cenowa, której nie przekroczę- no way! Jeszcze nie zwariowałam...!
Mają przyjechać lustra, zatem w nadchodzącym tygodniu uzupełnią się fugi wokół luster i będzie można zakładać umywalki, baterie oraz wc. Jak wc będzie czynne to już prawie na noc zostać będzie można i...sprzątać, sprzątać i jeszcze raz sprzątać. Ekipa- złego słowa nie powiem- ogarnia cały ten bałagan naprawdę nieźle, ale okien, podłóg, płytek na ścianach myć nie będą, choć śmiałam się, jak byliśmy ostatnio i zobaczyłam nareszcie mój zafugowany brodzik- to tacy dumni z niego byli, że wszystko na świeżo było zmiecione i odkryte dla widoku :)
Najważniejsza sprawa to montowanie gniazdek, bo nadal prawie wszystkie kable wystają...To również ma być zrobione w tym tygodniu. Miło tak wejść do siebie i zobaczyć jak praca wre :) W tym tygodniu również jest szansa, że pomalują ostatecznie ściany na biało, bo gładziutkie już są wszędzie. Będzie poprawiany garaż wewnątrz- Mąż Mój nie odpuszcza :P
A ostatnio co chwilę przeglądam abstrakcyjne obrazy. Mam fioła na ich punkcie, bo za każdym razem widzę coś innego. Każde spojrzenie powoduje, że nie wiem co za chwilę w nich zobaczę. Nawet nastrój ma wpływ na to, jak odbiorę dany obraz- o świetle nie wspominając. Mam trochę tych ścian w domu. Z pewnością znajdzie się miejsce dla jakiejś odjechanej, nasyconej kolorami abstrakcji!

poniedziałek, 21 listopada 2016

Lepiej mi :)

Lepiej mi, bo słońce świeci mocno :) Biegłam dziś sobie swoją trasą i powiem szczerze, że się tak zgrzałam jak mało kiedy. Myślałam, że mnie przewieje, że zimne powietrze, a tu nic! Biegłam, gdzie nogi niosły w towarzystwie pięknie świecącego słońca! Wspaniałość! Wróciłam czerwona jak burak, zmęczona- ale tak przyjemnie zmęczona. Po drodze niewątpliwie byłam atrakcją dla wszystkich napotkanych robotników, którzy pokazywali na mnie palcem, bez najmniejszego obciachu. I znów scena jak z filmu: bo nóżki mnie niosły przed siebie, muzyka w uszach Gunsów (i nie tylko) na full i śmiałam się pod nosem z tych wszystkich napotkanych, bo widziałam tylko ruchy ich ust- nie słysząc co mówią- bo szczerze, to mało mnie to obchodzi :)))
Fajnie tak śmiać się do siebie,
fajnie, gdy słońce świeci,
fajnie, gdy muzyka gra!
Kawa dziś na balkonie będzie :)
Czy to aby napewno końcówka listopada...?

środa, 16 listopada 2016

"Nieistotne"

Nieistotne tyle rzeczy
nieistotne tyle spraw,
chociaż zewsząd wszystko skrzeczy
i domaga się swych praw

Mówię basta. Mówię koniec.
Bo wszystkiego nie dogonię.
I zabiegać nie zamierzam.
To co teraz JEST przemierzam.

I wyrzucam to co zbędne
i wypycham też nogami
bronię przed tym się zaciekle.
Nie chcę więcej się tym dławić.

W głowie sito, które cedzi
to co ważne i co warte,
niech przesieje wszystkie śmieci.
Pora skusić życia kartę.

wtorek, 15 listopada 2016

Qla świetlna !!!



Wczorajszy księżyc był zjawiskiem jakiego nie mieliśmy okazji obserwować od 1948 roku bodajże. Rzeczywiście był wielki! 
W nocy między godziną 2.00 a 3.00 Tymon się przebudził, napił się i ułożył ponownie do snu.
Ja z kolei zamiast wrócić do łóżka, to podeszłam do okna, bo jakby jakaś nowa lampa w nie świeciła. Odsunęłam żaluzje, a tu...KULA. Okrągła, duża, świetlna kula, skierowana wprost w nasze okna, tkwiła sobie samotnie, ale niezwykle odważnie zaglądała do naszego mieszkanka. I tak przyklejona
i wpatrzona patrzyłam sobie na Niego przez dobrych parę minut. Dostrzegłam nawet oczy i uśmiech :) Taki dumny był i okrągły...zupełnie jak...KSIĘŻYC :D Uśmiechał się w całej swojej wielkiej dostojności i okazałości. Sam. I niczego się nie bał. Odważny z Niego Gość, tak sobie myślę. Nic tylko Go pogłaskać i przytulić. Taki dla mnie wczoraj BYŁ. Niezwykły, jak nigdy dotąd. I nieosiągalny. To Jego największy atut :)

Znalezione obrazy dla zapytania księżyc 14 listopada 2016
źródło Internet: openmagazyn.pl
Świeć mi kulo
świeć tak mocno
świeć mi w nocy
w moje okno.

Przypominaj mi
o sobie
jeśli chcesz
to w każdej dobie
wykorzystuj 
swoją siłę.

Będzie to
niezwykle miłe...


czwartek, 10 listopada 2016

Zimno..! Ale tylko na zewnątrz :)

Ile można wetrzeć, wsmarować, wklepać balsamu w przesuszoną skórę? Dużo, chyba z 0,5 kg! Tyle chyba wczoraj wtarłam w niemal każde możliwe miejsce. Przyniosło mi to ulgę i nastrój też się poprawił. Zrobiłam też maskę na twarz. Po niedługim czasie nałożyłam krem nawilżający i naprawdę zrobiło mi się lepiej. Zawinięta w najgrubszy sweter, przy otwartym oknie popijałam gorzką kawę. Chwile dla siebie są dla mnie czasem nieocenione....
Polecam bardzo kosmetyki specjalistyczne polskiej firmy TOŁPA. Wyprodukowane z samych naturalnych składników, niektóre nawet w metalowych tubkach, żeby nie zasysały powietrza i przy tym bakterii. Wystarczy dobrać odpowiednio do predyspozycji skóry, ja tak zrobiłam i od jakiegoś czasu używam głównie tej marki. Mają też dostępną linię dla dzieci, ja używałam płynu do kąpieli oraz balsamu, a ostatnio wpadła mi w oko pasta do zębów, mająca w składzie ksylitol- zamiast cukru, który o zgrozo- pojawia się w pastach do zębów i to wcale ponoć nie rzadko! Pasta ma bananowo-miętowy smak. Jak zużyjemy standardowy elmex to pewnie wypróbujemy pastę od Tołpy.
W międzyczasie ogarnęłam lodówkę, zrobiłam w niej totalny porządek i miejsce na kolejne zakupy. Po południu musieliśmy z dziećmi pojechać wybrać podłogę, albo raczej jej fragment do salonu. Niełatwa to sprawa, bo dzieciom w takich chwilach się nudzi. A czas nam ucieka! Chcielibyśmy móc w zimie pojechać i normalnie wejść do domu :) Przewiało mnie niesamowicie! Zimno jak piernik i ta wilgoć w powietrzu!!! 
Wstępnie wybrałam też drzwi, powiem szczerze, że mnie urzekły! Teraz, jeśli złożymy zamówienie trzeba czekać od 4-6 tygodni. Aż mi wierci w brzuchu na myśl, że już coraz bliżej do wstępnego końca naszych planów na ten rok. Płytki w łazienkach już w zasadzie skończone, ponoć potrzebują jeszcze "ze dwa dni" :D
Prąd jest, żarówki bezwładnie wiszą na kablach i dają już światło w naszym domu. Pompa ciepła zaczęła grzać, póki co ustawiona na dół na 17 stopni. To już jest dom! Jak jest światło i ciepło to już musi być dom, a nie budowa. Wymurowana została również altanka na kosz śmieciowy i słupy pod bramę :) Wszystkiego przybywa z dnia na dzień!
Cieszę się ogromnie, na myśl, że to nowe nasze gniazdko urządzam po swojemu. Tomasz nie wtrąca się w ogóle. Ma to szczerze w nosie :) Projektował, budował i basta. Reszta moja. Tylko moja jupiiiiiiiiiiii :)
A ten stół?! Matko.....
http://jysk.pl/salon-jadalnia/stoly-do-jadalni/stoly-do-jadalni/stol-gadeskov-90x190-jasny-dab-czarny
Długi na 190! Wszyscy by się przy nim zmieścili.
Skradł moje serce pieron jeden!

wtorek, 8 listopada 2016

Milusiński !!!

Tak się kończy
szybki wypad
w celu załatwienia
paru spraw.

Milusiński
w moich rękach.
Wzdychać muszę
och i ach!

I włochate to
i miłe
i w kolorach
black and white

Będzie mi
umilał zimę
Zgadzam się,
tak, yes, all right :P
anciamamcia.blogspot.com


poniedziałek, 7 listopada 2016

Zagadka

Co ma cztery nogi?
Co ma cztery rogi,
a na wierzchu blat
i ma sporo lat?

Będzie znów jak nowy.
Po mojemu kolorowy.
Złotem będzie się przeplatał,
tak jak różne jego lata.

Przyszła pora.
Stolik znalazł Amatora.
I Amator ucieszony :)
Stolik będzie odnowiony.




piątek, 4 listopada 2016

Czy pamiętasz...?

Czy pamiętasz smak powietrza
który smagał Twoją twarz?

Czy pamiętasz moje włosy,
które stargał na wskroś wiatr?

Słowa, myśli pojedyncze
i refleksje
w myślach lincze

Ile już minęło lat?

Nie żałuję. Nic. Niczego.
Choć wiatr hula mi po twarzy
choć się z Tobą nic nie zdarzy...

Ile już minęło lat?

Minie jeszcze tuzin lat,
wszędzie będzie hulał wiatr...

Wiatr niech wieje, słońce praży-
to jest przecież życia smak....

Ile ludzi, tyle życia
nikt nic nie ma do ukrycia...

Ach...minęło tyle lat...!

środa, 2 listopada 2016

Powrót do rzeczywistości :)

Zastanawiam się, jak to się dzieje, że Święto Zmarłych trwa tylko jeden dzień, a przed tym świętem jest taki ruch w mieście? Ludzie są wszędzie. Na ulicach korki, w sklepach wszyscy zachowują się jakby miało zabraknąć towaru. O umiar proszę! To tylko jeden dzień, który powinien skłaniać do nostalgii, spokoju, a nie szaleństwa tuż przed :( Jedzenia jeszcze w sklepach nie brakuje, więc po co ten pośpiech? I te nerwy za kierownicą? Nie śpiesz się za szybko- taki wniosek mi się nasuwa, bo możesz skończyć....wiadomo gdzie :(
W dzień poprzedzający Arek był na pierwszych halloween' owych urodzinach u kolegi z przedszkola. Zabawa była przednia, było zbieranie cukierków, lizaki w kształcie dyni i wiedźmy :D Chłopcy szaleli na maksa, miło mi się patrzyło na ten rozgardiasz, który zapanował w mieszkaniu Solenizanta. (Miło mi się patrzyło, bo to nie mój rozgardiasz :) Takie są następstwa organizowania imprez w domach, mieszkaniach :) Arek zadowolony bardzo, to Jego taka pierwsza przygoda i przebieranki razem z kolegami z takiej okazji :) Arek ponownie wykorzystał strój czarodzieja, mieliśmy też kościotrupa, nietoperza i inne stworki :)
Po tych trzech godzinach szaleństwa wróciliśmy do domu, zadowoleni i z kolejnym zaproszeniem na następne urodziny :D Cudowny czas nastał :D Dzieci mi rosną!!!
W Święto Zmarłych pojechaliśmy na cmentarze. Nigdzie nam się nie spieszyło. Zapaliliśmy znicze i znów można było poczuć tą magiczną atmosferę na cmentarzach. To wyjątkowy dzień, który skłonił mnie do refleksji nad tym co do tej pory, a co jeszcze przed. Potrzebowałam tego, tak dużo się ostatnio dzieje. Po powrocie zjedliśmy obiad i przeznaczyliśmy resztę dnia na zabawę z dziećmi.
I choć urodziny i Halloween były super zorganizowane, to jednak nic nie przebije naszej polskiej tradycji... :)

A teraz pozostaje dotrwać do końca tygodnia, choć ciągle myślę, że dziś poniedziałek :)