poniedziałek, 30 września 2013

Formułka na nerwa nr 6

Najpierw Ci przywalę
i zdjęciem utrwalę!
Potem Ci przyłożę-
zdjęcie w album włożę!
Więc w pola uciekaj!
Zbyt długo nie zwlekaj!
Zaraz Cię popędzę!
U-cie-kaj czym prę-dzej!!!

Formułka na nerwa nr 5

Żebyś na kaktusie usiadł!
Byś słoną pić wodę musiał!
Żeby w pudle Cię nadali!
Niech by nawet Cię wysłali!

Formułka na nerwa nr 4

Żebyś czarta w szyi ścisnął,
żebyś słowem mu zabłysnął,
może by Ci wtedy uległ...?
(choć byś pewnie zgniótł koszulę)
I Twój widok idealny
stałby wreszcie się normalny ?!

Przymilanka nr 1

Będę tak dla Ciebie, jak kołdra dla łóżka,
będę też dla Ciebie jak ranna poduszka,
będę Ci smakować jak poranna kawa,
będę odtąd szeptać do Twojego uszka!

Kampania karmnikowa

Może by pomyśleć
o małych ptaszynach?
Takie są bezradne,
a tu idzie zima...

Zawsze coś się znajdzie,
nawet w małej kuchni,
a jak nie chcesz znaleźć,
zawsze możesz kupić!

Zrób dobry uczynek
i zamontuj karmnik,
może część jedzenia
się wreszcie nie zmarni....?

Jeż

Idzie jeżyk w lesie,
liść na kolcach niesie.
Czemu liść na grzbiecie?
Bo nadeszła jesień!
Jak w kulkę zwinięty,
wtedy niedostępny,
znaczy, że się boi,
zawsze schodź mu z drogi.
Nie sprzątaj ogrodu
swego zbyt dokładnie,
to może na dłużej
jeżyk w nim zostanie.
Zrobi sobie domek
z liści przesuszonych
i z suchych gałęzi
w kącie położonych.
Niech się tak zakopie,
niech się tam wyczochra,
a gdy zmierzch nastanie,
przejdzie mu ochota.
Wyjdzie w noc by znaleźć
ślimaka, dżdżownicę,
wyjdzie by je spożyć,
najeść się obficie.
Na dobre Ci wyjdzie,
kiedy zje szkodniki,
ujmie Ci roboty,
a to Ci jeżyki!


Doda news- c.d.

O laboga,
znowu trwoga!
Znowu! Głos
zabrała Doda.
Wiecie co
postanowiła?
(czy się nic nie
nauczyła?!)
Dalej w fanów
skakać będzie!
Miejcie to na
swoim względzie!
Ja już teraz
proponuję:
wystawiamy
ręce w górę!
I łapiemy
Dodę śmiało,
tak, by nic się
Jej nie stało!
(Bo wiadomo-
mocne trunki-
mogą zmienić
Jej kierunki).
Tu mi pomysł
wpadł do głowy:
strój Batmana
niech założy!
Więc niech się
zaraz rozpędzi,
nad fanami
hen, hen leci!
Tym razem
może się uda-
peleryna
zdziała cuda!
By wylądowała
tylko,
jak znów spadnie-
będzie przykro :-(
W pelerynie
niechaj sunie,
w swoim
ulubionym tłumie! :-)))))))))))))))))))))))


Porządki w piwnicy

Toż piwnica w szwach pękała
i się wreszcie doczekała,
bo porządki zrobiliśmy,
pół rzeczy wyrzuciliśmy.
I nareszcie me przetwory
powróciły na swe tory.
Na regale w rzędzie stoją,
wcale zimy się nie boją.
Nawet miejsca się zrobiło,
bo się wreszcie przeluźniło.
Czasem lubię posortować,
poprzekładać, pogrupować...
ale to z umiarem wszystko,
to porządki przecież...tylko :-)

niedziela, 29 września 2013

Wsi spokojna - wsi wesoła :-)

Wnusia, Wnusio, Babcia, Dziadzio tak się dziś bawili,
tak się zeszło, razem wspólnie cały dzień spędzili.

Już ostatnie pomidory do koszyka weszły,
znalazł się i Pan Ogórek- kujący- niegrzeczny!

Znalazły się także grzybki, o sobie znać dały,
to pieczarki i prawdziwki- tak powyrastały!





I gołąbki te z kapustą, znów przepyszne były...
Na brytfannach prostokątnych, tam się ułożyły!


Dużo z Nami przyjechało domowych pyszności,
część z nich na niedzielnym stole wnet zagości!

By na koniec opisunku przebrała się miarka,
to Wam powiem- zachód słońca był w kształcie talarka....:-)



sobota, 28 września 2013

To, czego chcę

Chcę poezję mieć nieziemską,
tak, poezję nieprzeciętną.

Chcę poezję mieć ambitną
i nieco kontrowersyjną.

Chcę się wznosić i upadać,
chcę niektórych słowem badać!

Taka moja właśnie misja,
sama nie wiem skąd tu przyszła.

Nie wypędzę jej nie mogę,
bo ja przecież żyję, chodzę!

Chcę uwalniać myśli swoje,
wtedy wolne ciało moje.

Potem znowu się napełnia,
bo pojawia się myśl wielka,

ale chcę ją ubrać w słowa,
które zapamięta głowa-

Twoja głowa- myśli pełna,
niech ona mnie zapamięta!

Ale zapamiętać może,
tylko jeśli słowo mądre,

bo dziś nasza rzeczywistość
mądre słowa puszcza w nicość.

A więc bądź tu ze mną dzisiaj,
z moich myśli racz skorzystać.

Podaj mi i myśli swoje-
niechaj będą one moje!

Chcę je mieć na własność przecie!
(tak to jest w dzisiejszym świecie).

M.M.

Ten pieprzyk.
Te usta.
Te oczy.
Ten nos.

Nikt inny
to przecież,
jak Marilyn
Monroe.

Ta buzia.
Te włosy.
Ten powab.
Ten czar.

Niejedna
by chciała
wyglądać
dziś tak.

Seksapil,
uroda
i talent
to fakt.

Pamiątka.
Ikona.
Kobieta,
oj tak!


piątek, 27 września 2013

To co ślina na język przyniosła

Pietrzyki znalazły wietrzyki,
Łętki zabarwiły cętki,
Piwowarki- dobrej marki,
Pani Dymek znajdzie rymek,
a Świętonie w dobrym tonie
i Jasiówki wprost ze skuwki,
a Gawędy chcą lawendy
i Sendorka wyszła z worka,
Kliki mają swoje bziki,
Wojnarowie w dobrym słowie,
a Sanoki chcą w obłoki
i Koziełki nie-diabełki ...:-)))))

Formułka na nerwa nr 3

Żebyś kupę w piórach zrobił!
Byś utaplał w błocie nogi!
By Ci zzieleniała skóra!
I na głowie rosły rogi!

Formułka na nerwa nr 2

Byś się wstydził Ty Niemoto!
Chiński Bublu! Ty Miernoto!
Tak Ci dzisiaj nautykam!
Tak! Już jestem z Tobą kwita!

Cenisz życie ?

Kiedy budzisz się o świcie,
wiesz, że w Tobie wciąż jest życie?
Czy się z tego czasem cieszysz?
Czy nie bardzo fakt ten cenisz?
Czy się cieszysz, żeś jest zdrowy?
To zapytaj się swej głowy!
Może pora zacząć cenić?
W końcu wszystko można zmienić...!

Cóż poradzić...?

Co Artysta
w ciele czuje,
kiedy wszystko
się rymuje?
Kiedy słowo
się podkłada,
potem współgra,
jak sonata..?
Takie szczęście
niesłychane,
kiedy wszystko
rymowane,
kiedy słowo
wers zapełnia,
potem strofa
cała pełna.
Upsss, kolejny
nowy wierszyk
do kolekcji
całej reszty :-)))))

Różowe pąsy

Mamy pąsy dziś różowe,
bo powietrze rześkie, zdrowe,
po osiedlu tańcowało
i śmiało się przemieszczało.

Jak się tu tak przemieszczało-
pąsy Nam namalowało :-)
Wróciliśmy ot, z pąsami,
co się zwą też rumieńcami :-)


Reprymenda dla pralki

Pranie znów wystaje z kosza,
co mnie nieco złości.
Nie przestaje wołać do mnie
w całej objętości.

Ile tego prania, ile
jeszcze w życiu zrobię?
Dobrze, że już pralka Frania
jest w innej epoce...

Kolorowe frutki-tutki,
fafki, fifa-rafki,
każdy inny tam materiał,
włochaty i gładki.

Nie ma co narzekać, zatem
pranie już się kręci,
ale co to? Co ja słyszę?
coś tam strasznie rzęzi!

To się z miejsca zrywam zatem,
wprost na równe nogi,
patrzę...moja pralka wyszła
ze swej obudowy!

Co się jej tam nie podoba?!
Toć zawsze w niej stała!
Stolarz dla niej przecież zrobił,
drewniana z merbau'a!

Stoję dalej, patrzę na nią,
trzęsie się jak piernik.
Nie wiem czemu tak wędruje,
tak się dziwnie kręci...

To ją trzymam z całej siły,
aż mnie bolą ręce,
chcesz mnie wpędzić do mogiły???
Nie mogę już więcej!!!

Wreszcie koniec. To się pytam,
o co tobie chodzi???
Przyszła krzywda? Chcesz uciekać
i się oswobodzić???

Ona zaś mi odpowiada:
smutno mi tu samej,
pranie robię ciągle w kółko...
i kolejne pranie!

O litości! To jej mówię:
TAK W KÓŁKO! A jakie?!
Chcesz inaczej pranie kręcić...?
W trójkąty, w kwadraty ...?

O litości! Dalej mówię,
tyś od tego przecież,
każde urządzenie tutaj
ma swoiste cele!

Wracaj tam na swoje miejsce,
do swej obudowy!
Nie chcesz mnie posłuchać- przyjdzie
Konserwatorowy!

Chcesz żeby cię ostukiwał?
Żeby reperował?
A skąd wiesz, czy mi nie powie:
"Przyda Wam się nowa...".

POSŁUCHAŁA. Stoi grzecznie
w swojej obudowie.
Mam nadzieję, że już dzisiaj
nic więcej nie powie.

Won mi won!

Który to już raz z kolei
obudzili moje Dziecię?
Zwariowali, pogłupieli!
Od dwóch lat to znoszę przecie!

Ile jeszcze będę znosić?
Stuk młotkami, dźwięk wiertary,
mam po dziurki w nosie jeszcze
tych odgłosów męskiej gwary!

środa, 25 września 2013

Nasze Kwiatuchy

Mamy w domu kwiatki, bo je dostaliśmy,
kwiatki Tino-Tadki, tak je ochrzciliśmy.
Różowo-zielona Tina- żona Tadka,
Tadek- to mąż Tiny- poprzedniego kwiatka.

Tadeusz czasami sobie w kulki leci,
bo się operdziela, zamiast mieć już dzieci.
Tina zaś pracuje, bo to po niej widać,
raz liście rozkłada, na noc je zawija.

A Tadeusz? Cóż, prócz tego, że cały zielony,
tak się zachowuje, jakby nie miał żony!
Mamy też bambusa, Jaśka się nazywa,
ma ona dzidziusia- to Hermenegilda.

Od przedwczoraj z Nami
mieszka Leonardo!
Rośnij sobie Leo,
rośnij, nie na darmo!

Tino-Tadki
Jaśka
Hermenegilda (dzidziuś)
Leonardo


wtorek, 24 września 2013

Sposób jedzenia delicji

Okrągłe ciastusio
moje ulubione,
jak mały talerzyk-
tylko obrócone.

Może być jak ufo-
latający spodek,
w którym są marsjanie
tam zadomowione.

Z wierzchu czekolada,
zawsze ją zębami
i trochę językiem
od góry podwadzam.

Patrzę na delicję,
czy wszystko zlizałam?
Się tego nie wstydzę,
choć nie jestem mała...

Jak już czekoladki
na delicji nie ma,
to na drugi ogień
idzie galareta.

A to Ci plasterek,
taki maluteńki,
taki kolorowy,
taki gładziusieńki...!

Szybko się rozpuszcza
moja galaretka,
ale w ręku trzymam
dół mego ciasteczka...

Jak zapewne Wiecie
toż to jest biszkopcik,
który w moich ustach
zbyt długo nie gości.

Taką to metodą
zajadam delicję,
jedną..., drugą...,trzecią...,
a może wnet wszystkie....?

Nowy etap

Sama nie wiem co napisać,
skołowana jestem wciąż.
Nie potrafię też wyrazić,
czemu zesłał mi Go los...?

Niby dobrze było,
ale jednak nie,
wreszcie się skończyło,
ale jakże źle...!

Inaczej nie mogło
zakończyć to się,
chociaż bardzo chciałam...
teraz to już sen...:-)

Stary etap w życiu
właśnie odszedł w dal,
nowy się rozpoczął,
wreszcie mi nie żal...!

Robić swoje będę,
bo to cała Ja,
łatwo się nie poddam-
to natura Lwa.

Finish

Aleś w oczach stracił wszystkich mych znajomych,
w oczach mej rodziny, za wyjątkiem Żony...
Nie chcę w Twoim bagnie robić piruetów,
nie chcę udowadniać na przekór wszystkiemu...!
Czyść swoje bagienko na tysiąc sposobów,
ale i tak z niego nie wygonisz smrodu...!

sobota, 21 września 2013

Smutny Kurczak

-Cześć Kurczaku!
-Cześć Prosiaku!
-Co tam słychać dziś?
-Nic nie słychać,
 jest mi smutno,
 bo skrzywdził mnie Miś...
-Jak to Skrzywdził?
 Co Powiedział?
 Szybko mów tu mi!
-Tak mi smutno,
 że nie mogę
 nic powiedzieć Ci.
-Mój Kurczaku,
 tak mi przykro,
 to niedobry Mich!
 Jak Go spotkam
 to Mu powiem:
 "Idź a kysz, a kysz!"
-Tak Mu powiesz?
 "Idź a kysz!"?
 A nie boisz się?
-Nie, Kurczaku.
 A wiesz czemu?
 Bo Skrzywdził i mnie...

Zawód myśliciela

Myślicielem można być codziennie.
Myślicielem można być niezmiennie.
Zawsze i wszędzie o każdej porze,
rano w południe, w każdym humorze.
Jak Cię zapyta ktoś wścibski nieco,
to mu odpowiedz: Drogi Kolego,
jam myślicielem jest nie od wczoraj,
na cały etat jak Wernyhora.
Jak Wernyhora? Tyś myślicielem?
Cóż ten Twój zawód...cóż, on oznacza,
Że się obijasz, że się zatracasz!
Nic podobnego, Drogi Kolego,
nie znasz mych myśli, nie wiesz gdzie biegną!
Nie znasz koncepcji, sposobów licznych!
A zawód ten drogi kolego
sprawia, że złościsz się na mnie nieco
lecz niepotrzebnie, wierz mi kolego
moje myśli były są i będą!
Panuj nad sobą, złości Twej szkoda,
bo tylko pracy mi zaraz dodasz!
Myśleć będę również o Twej głowie,
o postawie Twojej, całej Twej osobie!
Więc uciekaj stąd, uciekaj prędko,
bo myśli w mej głowie się teraz kłębią!
Ciężka dola- zawód myśliciela,
czas mój wolny, wszystko mi odbiera!
Bym ja tylko znała myśli swoje,
to by chociaż wyszło mi na zdrowie...

Jedni i drudzy

Tacy żeśmy różni,
tacy żeśmy inni,
jedni jak szatany,
a inni niewinni...

Jedni to by chcieli
romantyzmów wiele,
inni zaś z kolei
chcą uświęcać cele.

Jedni optymiści
na co dzień szczęśliwi,
drudzy pesymiści
raczej nieszczęśliwi...

Tego co chcą jedni
drudzy by nie wzięli,
jedni chcą na akord,
drudzy po kolei.

Jedni chcą być piękni,
tylko to im w głowie,
a Ci drudzy znowu
piękno mają w sobie.

Nawet wpis dla jednych
będzie tylko normą,
a dla drugich będzie
rymowaną formą.

Taki urok w świecie
żeśmy cali inni
w scenariuszu dzieje
zapisane...wszystkich.

czwartek, 19 września 2013

Chłodzie - smrodzie!

Chyba dziś na przekór,
na przekór pogodzie,
wyjdę z domu, powiem:
Witam Cię mój Chłodzie!
Myślisz, żeś mi straszny?
Że się Ciebie boję?
Pilnuj się mój drogi!
Znasz moje nastroje!
Nie ma żartów ze mną,
dobrze o tym wiesz!
Z drogi mi uciekaj,
daleko, hen, hen!
A jak nie uciekniesz,
kopa wsadzę Ci,
(może słońce wróci,
choć na kilka dni?)
Przepędzę Cię czapką,
grubym pulowerem,
wielkim parasolem,
długaśnym spacerem!
Przepędzę Cię śmiechem
Tak! Na przekór Tobie,
boś mi nie jest straszny
(to na przekór sobie)
A jak się nie poddasz,
jeśli trzeba będzie,
to wezmę kompana!
Uciekaj czym prędzej !!!

Formułka na nerwa nr 1

Sratatata pic armata!
Niech Ci przyśni się Hogata!
Niech Ci jęzor Twój zawiąże
i już nigdy nie rozwiąże!
Niech Cię w żabę zaczaruje,
niech Cię w zupie ugotuje!
To dla Ciebie, to za karę,
boś przeważył dzisiaj szalę!

Apel do Katarzyny

Dziś na urodziny
mojej Katarzyny
apel swój wpisuję:
(pewnie się zbuntuje)
Twa galeria tortów
w szwach już dawno pęka!
Załóż bloga swego,
bloga tortowego!
A pozwól że innym
oczy ich nacieszyć,
pozwól skomentować,
może coś ulepszyć...?
Zdolna Bestia z Ciebie
w Twoim środku drzemie,
się nie uzewnętrznia,
sama - czemu - nie wiem!
Czekam na galerię
tortów kolorowych
i okazjonalnych,
jeszcze tych bajkowych!
Każdy miło wspomni
torta przecie swego,
a nuż Ci zamówi
może następnego..?
Bo jak się napatrzy
na te smakołyki,
zaraz mu się włączą
smakowe czujniki...:)

3 lata minęło...

Wczoraj Nam stuknęło,
trzy lata minęło...
Ile jeszcze stuknie? 
Czy będzie tak cudnie?
Co Nas jeszcze czeka? 
Co Nam czas odwleka?
Co w Nas się obudzi? 
Co zaś się wystudzi?
Czy się rozwiniemy? 
Czy w miejscu staniemy?
Na to sobie sami... 
sami odpowiemy... :)

Manekiny od Lucyny

Wczoraj były urodziny,
ależ było miło,
to Wam powiem w dużym skrócie,
co się wydarzyło.
Był tort czeski i paluszki
z ciasta francuskiego,
były bezy, ostre danie,
a to coś nowego!
Było 100 lat już od progu
i szczere życzenia,
a Solenizantką była
przecież nasza Renia!
Były kwiatki, czekoladki,
książka- nie harlequin,
a najlepsze jest na koniec-
był z nami manekin!
On prosto z Paryża
z nami przywędrował,
stał posłusznie cały wieczór,
nic nie protestował!
Solidnie obszyty
dobrym materiałem
stał dostojnie na swej nodze-
białym piedestale.
Będzie służył do pracowni,
jako rzecz niezbędna,
niebanalna, oryginalna
i wprost nieprzeciętna!
Kto chce w domu
mieć na własność
swego manekina?
Zamówienia wszystkie zbiera-
jakby co- Lucyna :-))))))))

P.S. Za pozwoleniem Twórczyni wrzucam zdjęcie :)


wtorek, 17 września 2013

Biała skrzynio-ławka

Kupiliśmy białą skrzynię,
a że siedzę w domu,
pomyślałam może skręcę-
nie powiem nikomu.

Więc otwieram wielkie pudło,
a tam same deski,
a gdzież się podziały
śrubeczki i wkrętki...?

No więc grzebię sobie dalej
w wielkim ciężkim pudle,
sięgam jeszcze głębiej,
ale wszędzie pusto.

To czym mam to teraz skręcić?
Gwoździami mam zbijać?
Pewnie, chyba zwariowali!
Toż to trudna sztuka...!

Same deski wkoło wszędzie,
ale nagle widzę
duże, płaskie pudełeczko...
Jezu...Jezu Chryste...!

Czemu tyle tego? Czemu aż tak dużo?
Po co tyle śrubek?
Aby wszystkie są potrzebne???
Są małe i duże...

Kołki, śrubki, wkrętki, deski,
jeszcze dwa zawiasy,
wszystko w jedną skrzynię wchodzi?
Nie no, nie do wiary!!!

Nagle piszą, że potrzebne
są mi dwie osoby,
ale przecież mój Arusio
jeszcze jest za młody!

Więc dylemat mam niemały,
skręcać czy nie skręcać?
Nawet jakbym chciała - szukam-
nie ma śrubokręta!

Co za dom nasz! Myślę sobie,
brakuje narzędzi,
albo inna opcja jeszcze-
Tomasz zachachmęcił!

To ci dzwonię, a On mówi:
"skrzynka z narzędziami",
już uradowana jestem,
bo wiem gdzie to mamy!

I otwieram ciężkie wieko,
oczy mam jak spodki,
aż zaklęłam wtem pod nosem:
"po ch... tyle kabli ???"

Cienkie, grube, kolorowe,
złoto, miedź i srebro,
wszystko mieni się jak nowe,
a to ci pudełko!

Po co tyle tego trzyma?
Mój Ty Dobry Boże,
się poczułam w tamtej chwili,
jak facet w Sephorze!

No więc trzeba szybko działać
póki Aruś śpi
i z pod spodu biorę zestaw
śrubokrętów w mig!

Prawie trzy godziny zeszło,
ale skrzynia jest!
Będzie w sam raz na rupiecie
Arkadyjkowe :-)))


poniedziałek, 16 września 2013

W szklarni czernichowskiej

W szklarni spaceruję
stopy me ostrożne,
co by nie poniszczyć
wijący się groszek.

Ale tu zielono,
ach, ulga dla oczu,
bo w gęstej zieleni
tak dużo koloru!...

Stąpam dalej nieco,
trochę się pochylam,
patrzę- pomidory,
woń ciężką ich wdycham...

Stąpam znowu dalej,
uważam na wodę
co w wężach pulsuje,
zniszczyć ich nie mogę!

Woda daje życie
papryce czerwonej,
zielonym ogórkom,
fasoli zielonej...

Do końca alejki
jeszcze jest daleko,
wychodzić stąd nie chcę,
cieszę się jak dziecko!

Wszystko się rozwija,
nabiera rozmiarów,
każdy listek inny,
pełno różnych kształtów...

Duszne tu powietrze,
gorące i zdrowe
w każdej mej komórce
teraz zagnieżdżone.

Ogórki kujące,
strączki aksamitne
same znów zostają,
ktoś inny wnet przyjdzie...

Oda do Kate Moss

Czemu żeś tak cudna?
Czemu żeś jest taka?
Czemuś nigdy nudna?
Nigdy żeś nijaka...

Moja Idealna!
taka żeś kobieca,
trochę rustykalna,
trochę nowoczesna...

W jedne dni żeś matką
w inne zaś dziewczyną,
to trochę jak pejzaż,
który sam się zmienia...

W całej Twej prostocie
wszystko najpiękniejsze,
Ty żeś naturalna,
jak te moje wiersze.


sobota, 14 września 2013

Desperacja



Siedzę w domu jak ta kwoka i pilnuję Syna,
Jeszcze trochę tak posiedzę w końcu Męża nie ma…
Nie ma i nie będzie przez najbliższe dni,
Fajne to to nie jest, mówię wierzcie mi!
A gdzie mój Mężulek? Zaraz się dowiecie,
Z Kondzio i Mirusiem, na rajdach są przecie…
Znowu się wybrali, męski wypad ten
Właśnie na ten weekend im „przydarzył się”.
Kiedy zaś jest babski? Kiedy wypad ten?
Kiedy ja się pytam? No kiedy i gdzie???!!!
Równouprawnienie przecież dzisiaj jest,
A ja w domu siedzę! Nie, nie, nie, nie, nie!
Niech mnie ktoś zabierze, niech zabierze mnie,
Niech nie mówi dokąd lub kiedy i gdzie…
Może ktoś chce jechać? Niechaj zgłosi się,
Taka jestem biedna… ale nosi mnie !!!
Nigdy tak nie będzie, podział musi być !!!
A kimże ja jestem ??? Też chcę piwo pić !!!

Nabuzowana nie idę spać. Koniec, kropka.

Za wielkim murem ... (bajusia)



Za wielkim murem

Było siedem gór,
Było siedem rzek,
Był też wielki mur,
Był też słoik-wek.

Słoik- wek? A co to?
Skąd on się tu wziął?
Coś się pomyliło,
Że to tu wskoczyło.
A więc…

Było siedem gór,
Było siedem rzek,
Był też wielki mur,
Był też mamy krem.

Mamy krem? A skąd on?
Skąd on się tu wziął?
Coś się pomyliło,
Że to tu wskoczyło.
A więc…

Było siedem gór,
Było siedem rzek,
Był też wielki mur,
Był też ptaków ćwierk.

A za murem tym,
Było kwiatów sto,
Któż to mieszkał w nim?
Duży biały ząb.

Duży biały ząb?
Skąd on się tu wziął?
Coś się pomyliło,
Że to tu wskoczyło.
A więc…

Było siedem gór,
Było siedem rzek,
Był też wielki mur,
Był też ptaków ćwierk.

A za murem tym,
Było kwiatów sto,
Któż to mieszkał w nim?
Chipek sobie żył!

On miał imię swe,
Miał rodzinę swą,
Jego imię to
Purpurowy Słoń.

Purpurowy Słoń?
Skąd on się tu wziął?
Coś się pomyliło,
Że to tu wskoczyło.
A więc…

Było siedem gór,
Było siedem rzek,
Był też wielki mur,
Był też ptaków ćwierk.

A za murem tym,
Było kwiatów sto,
Któż to mieszkał w nim?
 Chipek sobie żył.

On miał imię swe,
Miał rodzinę swą,
Jego imię to
Fernandinando.

Ma swą żonę też
Fernandinan
Złote włosy ma,
Białe ząbki, wiesz?

(To dlatego tak
Bardzo o nie dba).

Fernandinando
Czarne włosy ma,
też o nie dba, jak
Fernandinanda.

Fernandinando,
Fernandinanda
Mają dzieci swe,
Razem bawią się.

Ale śmiesznie jest,
Bo imiona ich
Takie same ,
Jak Rodziców swych!

Fernandinandka,
Fernandinandek
Mają łóżka dwa
I kołderki dwie.

Smacznie sobie śpią,
Gdy za oknem noc,
A gdy wstaje dzień,
Idą bawić się.

Ale zaraz, stop!
Jeszcze robią coś,
Co nazywa się,
Mycie ząbków, bo

Dbają o nie jak
Mama i tata.
Przez to białe
I nic nie bo!

Fernandinandka
Ma kucyki dwa,
One złote,
Pięknie zawsze lśnią.

Fernandinandka
Bardzo o nie dba,
Rano czesze je
I wieczorem też.

Fernandinandek
Czarne włosy ma
Też o nie dba jak
Fernandinandka.

Ale zaraz, stop!
Robią jeszcze coś,
Co nazywa się,
Ubieraniem, wiesz?

Fernandinandka
Ma więc sukienki,
Fernandinandek
Za to spodenki.

Dzieci cieszą się,
Ale zaraz, stop!
Jeszcze robią coś,
Jedzą śniadanko!

Fernandinandka,
Fernandinandek
Dobrze wiedzą, że
Zdrowo trzeba jeść.

Wędlina i ser,
Warzywa i ryż,
Owoce i chleb,
Wszystko jedzą więc.

Jak już zjedzą wtem
Idą bawić się,
Bawią również się
Z kotkiem i pieskiem.

Ale fajnie jest,
Dzieci cieszą się,
Cieszy również to
Mamę i ta.

Potem znowu zaś
Wstaje nowy dzień,
Jedzą śniadanko,
Idą czesać się,

Ale nie myśl, że
Dzieje tylko się
Zawsze tylko to
Oj nie, nie, nie, nie!

Bo za murem tym,
Tam gdzie kwiatów sto,
Jest też słoik-wek,
Purpurowy słoń

Opowiem Ci więc
Cóż tam dzieje się,
Opowiem Ci więc
następnym razem!

Fernandinando,
Fernandinanda,
Fernandinandek,
Fernandinandka

Pozdrawiają Cię
I machają Ci
Smacznie sobie śpij
Spij  …(imię)… śpij.

Koniec części pierwszej.

piątek, 13 września 2013

Siąpie deszczyk...

Smutno trochę dziś za oknem, deszczyk cicho sobie siąpie.
Gra melodię mi nieznaną, to melodia na dobranoc.
Można słuchać godzinami, kiedy dzwoni za szybami.
Można słuchać, patrzeć można, jedna kropla...druga kropla...
Kropla z kroplą tworzą kroplę. A co tworzy milion kropel...?
Zafascynowana deszczem, tak jak nigdy wcześniej jeszcze,
otworzyłam okno w deszcz ten, dłoń kroplami swoją pieszczę...
I dotykam kropli małych, łączę krople sobie w pary.
Jak osobno wiszą przecie, to im smutno jest na świecie!
Deszczyk cicho sobie siąpie, moja ręka nadal moknie...

czwartek, 12 września 2013

Prasowanie...???!!!

Na piernika mi Dał przykaz
prasowania Swej koszuli!
A nuż mnie to dziś uczuli?
A wiadomo, kto przewidzi,
czy żelazko już nie nowe
mnie nie skrzywdzi?
A kto mi zagwarantuje,
czy żelazko granatowe
coś nie knuje?
Może jednak...może ktoś chce
za mnie chętnie w środę rano
pomordować się z mankietem?
Może ma kto taki fetysz?
Niech no powie!
Nie no, lepiej było kiedyś,
kiedy suknie miały bufy
i stelaże,
a faceci mieli lufy!
Lecz internet, o cholera
przecież dla mnie
najważniejszy...
Nie no, lepiej
to jest teraz :-)
Dobrze, odwołuję apel,
już rozkładam biały kabel
i niech będzie,
wodą spryskam, uprasuję,
białą męską tę koszulę :-)))

środa, 11 września 2013

Hedonista

Co powiedzieć Hedoniście,
gdy spodobał się Artyście?
Czy Mu prawić komplementy?
Czy nie będzie zbyt przejęty?
Czy się zbytnio nie rozjuszy?
Bo Artysta nie usłuży!
Czy się zbytnio nie przyklei?
Czy nie będzie zaś w nadziei,
że z Artystą duet będzie?
Tegoż ja nie mam na względzie!
Toć ja duet już stworzyłam
z moim Mężem, mam też Syna...
Nic nie powiem Hedoniście,
że spodobał się Artyście,
że mi mocno imponuje
(taki styl reprezentuje).

Dla tych co mają dzieci

Chciałabym być dzieckiem jeszcze, wleźć w kałużę, biec przed deszczem...
Chciałabym na wielkiej łące widzieć krowy się pasące...
Chciałabym malować farbą, mieć do tego wielki karton,
a jak wyschnie już z farbami, to go przypiąć spinaczami,
żeby wisiał tak do słońca i falował się na końcach...
Chciałabym też w srogą zimę utknąć w zaspie aż po szyję...
Ale wczoraj usłyszałam (powiedziała Tomka Mama),
coś bardzo budującego, dla mnie optymistycznego:
"małe dzieci mogą wszystko, lepić śnieżki wleźć w mrowisko,
a że wyście Rodzicami, to i Wam tak wolno, dla Nich!
Teraz wszystko Wam wypada! Ta Kobieta dobrze gada :-)))

Niania w parku

Siedzi sobie w parku pewna starsza Niania,
siedzi sobie siedzi cała nadąsana.

Siedzi sobie w parku owa starsza Niania,
ma ze sobą Dzieci, jest umalowana.

Dalej siedzi w parku owa starsza Niania,
głos ma wręcz ochrypły od upominania.

Ciągle siedzi w parku owa starsza Niania
pupa ją już boli od przesiadywania.

Dwie i pół godziny Dziecko w wózku siedzi,
jak to jest możliwe, że tyle wysiedzi???

Owoców nie chciało, a to Nianię złości
i się nasłuchało Jej obrzydliwości.

Drugie Dziecko w piasku cudne babki klepie,
samowystarczalne, całe uśmiechnięte.

Dziecko biegać chciało, to się dowiedziało,
że w parku jest brudno, pomyślało: "Trudno".

Ugodowych dzieci pilnuje ta Niania,
no więc czemu siedzi cała nadąsana???

Nagle Niania widzi (dalej nadąsana),
że z przodu nadciąga owych Dzieci Mama!

Wstaje starsza Niania trochę nadąsana
i szybko do piasku robi babkę "banan".

I zdaje relację szczęśliwej Mamusi,
co Dziecko zrobiło, co dziś zrobić musi.

Pewnie i zapłatę wkrótce znów otrzyma
w końcu Jej pilnuje i córki i syna!

wtorek, 10 września 2013

Szelki

Ten Mężczyzna,
czy przystojny?
Sama nie wiem,
kwestia sporna
lecz napewno
bardzo strojny
był ostatnio
na przyjęciu
w garniturze.
Boże Wielki
jak tak można
ubrać szelki???
Tak do spodni...
tak po prostu...
tak beztrosko...
A kobiety
wodzą wzrokiem
w końcu szelki
nad rozporkiem!
Boże Wielki
jak tak można
ubrać szelki???
Ten Mężczyzna
co ma szelki
ma na palcu
sygnet wielki.
Tak błyszczący,
że aż blask ten
szczypie w oczy!
Boże Wielki
jak tak można,
złoty sygnet
i te szelki...!!!
Ten Mężczyzna
co z sygnetem
i szelkami
robi co chce
z kobietami.
One patrzą
niby chwile
potem przeły-
kają ślinę,
żeby najpierw
wzrok odwrócić,
żeby potem
po raz wtóry
móc z powrotem
choć na krótko
w Jego sygnet
wzrok wbić mocno
i w te szelki...
Ten Mężczyzna
co z sygnetem
i szelkami
wszystko widzi.
On świadomy
swej postury
i osoby.
Mocno patrzy.
bardzo mocno,
taka siła
z oczu bije,
że aż robi
się gorąco,
lekki uśmiech,
głowa w górę,
ta postura
idealna,
taka zdrowa,
namacalna...
Ale cóż to..?
Cóż to znaczy?
Wtem podchodzi
z tyłu facet!
Czy to gej jest???
Nie, no raczej!!!
Rzecz naprawdę
niesłychana,
bo On chwyta
Tego Pana -
Boże Wielki! -
Tego co ma
sygnet, szelki!!!
I pociąga
Go za sobą
i tak razem
gdzieś wychodzą...
Boże Wielki
traci urok...
Traci urok
Jego sygnet,
tracą urok
Jego szelki...
A Kobiety?
Zawiedzione!
Wzrok przenoszą
swój na nowe
twarze ludzi-
ewidentnie
się Im nudzi,
bo ten obiekt
namacalny-
stał się teraz
niewidzialny.

Boże Wielki
Ten Mężczyzna
ubrał sygnet,
Boże Wielki

ubrał szelki! -
nie dla kobiet!
Dla mężczyzny!
Co za czasy
Jezu Chryste...

Uff, koniec :))
anciamamcia

Doda news

O laboga
co za trwoga
pierwszy news dnia
dzisiaj "Doda"!
Toć ze sceny
się rzuciła,
ale w fanów
nie trafiła...
No i skandal
wszem i wobec,
tak swobodnie
dziś rzec mogę,
ale teraz
na poważnie:
(zdrowie przecież
bardzo ważne)
oby szybko
powróciła
i piosenki
zaś stworzyła,
oby już nie
chorowała,
swoim śmiechem
zabijała,
swym wyglądem
szokowała,
oby już Nam
wyzdrowiała :))))

Łupki od orzechów

To się chwytam jak pies jeża
drewnianego zaś moździerza.
Łupki lecą jak te wióry
po raz enty po raz wtóry.
Niechże zrobią coś ze sobą
jakiś obraz niech utworzą!
Pejzaż może, widok jaki
ptaki, góry, polne maki!
A nie tak na próżno lecieć...
Nic nie robić, nic nie wiedzieć...
Tak bez celu pomyślunku,
bez sposobu, wizerunku,
bez kierunku, bez zamiaru,
bez pomocy, bez umiaru...
Skandal! Tak to rzecz ujmuję!
Bo wypada dziś coś umieć!
Nawet łupkom od orzechów
Są w wiaderku znów bez celu....

Gotowa do startu? Start!

Zatraciłam swoją duszę
odbudować ją dziś muszę,
bo mój talent się marnuje,
a nuż go ktoś potrzebuje..?
Więc wierszować będę dzielnie
postaram się wnet codziennie
rozpisywać wszystkie słowa,
teraz wiem już żem gotowa!
Taka moda dziś nastała
cóż poradzić, będę miała
sto sposobów by wyrazić
coś lub kogoś też urazić,
ale w sposób poetycki,
nowoczesny lub gotycki.
Jak ktoś lubi to niech czyta,
ja Mu wiersz podsunę- kwita!
Ale zaraz- jeszcze moment,
o komentarz bardzo proszę,
o uwagi, o krytykę
w końcu lepsza chcę być zwykle!
Doskonalę swą poezję,
ale obcych słowa jeszcze
tak istotne, że niezbędne..!
Napisz ze dwa słowa przecież,
poświęć chwilę matce młodej,
której w głowie się łomoce
od siedzenia w domu samej,
zrób przyjemność- nie bądź chamem!

Serdecznie witam i pozdrawiam Wszystkich Wirtualnych :)
anciamamcia