sobota, 19 lipca 2014

To jeszcze nie koniec!

Życie mi inaczej płynie
po ostatnim egzaminie
trochę jestem na pustkowiu,
jakby słońce było "w nowiu"
jakby coś nie w kolejności...
trochę smutek mi zagościł...
Nie ma kawy i znajomych
i tematów niewiadomych
wszystko było kwestią czasu,
nie ma studiów i hałasów,
nie ma rozmów, nie ma debat,
nie nadejdzie nowy temat.
Trzeba znowu coś wymyślić.
Pora w głowie to uściślić.

Pa Pa pielusio!

Poszły hen pielusie,
Aruś ma majtusie.
Pielusie daleko,
za górą, za rzeką.
Odpieluchowany
Aruś Mój Kochany.
Coś łatwo to poszło...
Serce się uniosło.
Reszta w notatniku,
o trzech dniach w nocniku :)
Nie chciał już pielusi.
Aruś- Syn Mamusi :)

Nie ma jak z Dziadkiem

Może to być wierszyk,
może to być bajka,
rano karmił kurki,
potem zbierał jajka,
karmili też kotki,
pieska też karmili
i krok w krok za rękę
z Dziadkiem gdzieś chodzili,
a to po jarzynki
hen hen za stodołę,
a to na spacery
daleko gdzieś w pole.
...
Nawet się nie wtrącam
nawet w to nie wnikam
i z lekturą na leżaku
w wersach się zamykam.
...
Nawet się nie wcinam
i nie dyskutuje,
za to z książką
gdzieś na sobie
lekko pochrapuje :P

(i od siódmej rano
po polu w piżamie,
takie Aruś na wsi
właśnie miał ubranie :)
Na wsi jest inaczej,
oj zdecydowanie,
a przebrany był dopiero
jak już zjadł śniadanie).

Miasto, a wieś

Rzecz się działa na terasie,
wszyscy jedli w pełnej krasie,
całe dnia tak na powietrzu,
tak od rana aż do zmierzchu.
Tak żeśmy tam dnie spędzali,
z domu mało korzystali.
Oj inaczej tam niż w mieście...
może by tak robić częściej...?

Kolba kukurydzy

Kolba kukurydzy
już spałaszowana.
Tak. Jestem szczęśliwa
jako Jego Mama.
Co pod nos podsunę,
to chętnie skosztuje,
serce w środku puchnie,
dusza się raduje :)



Babka z cytrynowym lukrem

To piaskowa babka
babka lukrowana
idealnie masa
była ubijana.
cytrynowym lukrem
na wierzchu polana
w wieczór była cała,
połowa do rana :)

Kompot, ale jaki!

Kompot gotowany
prawie jak u Mamy
różne owocności
wprost same pyszności.
Dwa kubki wypite
przez mego Arusia
znowu tak sam z siebie
nikt Go w tym nie zmuszał.
Mimo, że kwaskowy
i tak Mu smakował,
może właśnie przez to
Aruś repetował?


Pa Pa Smoczusiu!

Siódmego miesiąca,
jeszcze dnia trzeciego
roku dwa tysiące
jeszcze czternastego
smoczuś zażegnany-
bardzo szybko
przez Arusia
zapomniany.
Jak to zatem się odbyło?
Co się wtedy wydarzyło?
To u Mamy w notatniku...
tam zapisków jest bez liku...
W nagrodę podusia,
pantofle w nagrodę,
powoli wchodzimy
na przedszkolną drogę :)













czwartek, 3 lipca 2014

Oszukali mnie! Banda Złodziei

Eleganckie pudełeczko
co się zwie Magnackie Mleczko
folią szczelnie owinięte
leży. Póki co zamknięte.
I skusiły mnie słodkości
okazałam swe słabości
i pudełko otworzyłam.
Ależ się rozochociłam...
Czekoladka z rąk wypadła...!
O żesz w mordę! Cóż u diabła?!
Patrzę, mrugam jak Hilary-
czekoladki nie do pary!
Nawet na tym oszczędzają!
Czekoladki wykradają!
Potem ładnie zafoliują
w międzyczasie w gębie żują!
Ooo Ciężarna zbuntowana...
partia zła...wybrakowana...

wtorek, 1 lipca 2014

Oranżada w wannie

Nic Arusia nie wybieli
jak ma kredki do kąpieli
i do tego musujące
gwiazdki mocno bulgoczące.
I czerwono się zrobiło
jak się wszystko rozpuściło.
Jeden mały problem powstał,
mały kubek w wannie został
i przez kubek "oranżady"
usłyszałam głośne zwady
i Tomasza upomnienie,
szybkie z wody wychodzenie...
Taka fajna woda była...
lecz Arusia przechytrzyła,
bo tak sprytnie się podszyła...
w oranżadę się zmieniła :)