piątek, 24 lipca 2015

Policjanci z jajami

Och! Co za spontan, co za atrakcja
wczoraj się w parku zdarzyła,
zatem na blogu tu informacja-
Policja nas odwiedziła.
Gdzie? Na osiedlu
fajnodomowym,
przy wodzie, czipsach i piwie.
Ktoś oknem trzaskał
i błyski puszczał,
podglądał nas obrzydliwie.
Najpierw Ochroniarz
ręce rozkładał
i tuptał z nogi na nogę,
pewnie pomyślał:
sześć dziewcząt siedzi
grzecznie na kocu,
nic zrobić więcej nie mogę!
Znów Go wezwali
więc znów przychodzi
i mówi do nas półszeptem:
"grzecznie siedzicie,
lecz znów telefon.
Ostatni raz już przyszedłem,
Sąsiad uparty do nas wydzwania
i teraz Policję wzywa".
A to niech dzwoni, my na kocyku
chować nie będziem piwa!
Bo my u siebie i w naszym parku
chciałyśmy sobie pogadać
i na spokojnie każda w swe usta
czipsa zaczęła wkładać.
Minęła chwila. Ktoś tu nadciąga.
Jest sąsiad i jest sąsiadka.
Oni dzwonili, bo im przeszkadza,
że z matką spotyka się matka.
I grzecznie zatem informujemy,
że jest po jedenastej,
że my siedzieć tu nadal będziemy
lato jest do jasnej, ciasnej...
Foch i obraza. No cóż poradzić.
Piwo i czipsy legalne
i zachowanie nasze aż nader
było w tym dniu kulturalne.
Chcieli skorzystać z naszych komórek,
czy swoich w nerwach nie wzięli?
CO?! Padły nam nasze komórki
więc pecha znów będą mieli.
Zapytałyśmy ich na odchodne:
"to co, mamy dzwonić na siebie?" :P
"Mamy to zgłosić? i tym podobne...
idźcie już, idźcie już lepiej...
Pan się ubierze, bo na wpół goły
mowę Pan do nas wygłasza!
Może to zgłosić? Że rozebrany?
Bo nas to bardzo obraża...!
Pani sąsiadka blondplatynowa,
czemu się na nas tak wściekła?!
I po telefon z Panem Sąsiadem
tak bardzo szybko uciekła...
On nigdy nie pił? Ona nie jadła?
Nikt nigdy Ich nie zaprosił?
Żal d...ę ścisnął? Do licha, diabła
nigdy Ich śmiech nie tarmosił?!
W głowie się czasem
pomieścić nie chce,
że ludzie są tacy sztywni.
NIE MOJA WINA
NIE MÓJ INTERES,
ŻE LUDZIE NA ŚWIECIE DZIWNI.
Zatem nadjechał duuuuuży radiowóz,
a w środku dwóch Policjantów,
takich no wiecie- po kilku głębszych
można by wziąć za Amantów.
I wysiadają. Prężą swe klaty
na lewo w przód i na prawo,
my śmiech tłumimy jak małolaty.
I Radna z nami jest. Brawo.
Prawie wszystkie żeśmy mamuśki,
do koca tak przyklejone,
woda i czipsy, piwo na środku-
teraz już mało schłodzone...
Patrzą tak na nas, na nasze miny
i lekko się podśmiechują
i myślą: Co my tu k.... dzisiaj robimy?
A jak tak gdzieś...torturują?
A jak gdzieś kradną,
Bóg wie co jeszcze?
A tu matule spisywać...
Cóż, my cichutko i na kocyku,
zaczęli nam przytakiwać.
Nawet kajdanki mieli podobno,
wszystko nam powiedzieli,
my z radiowozem razem na zdjęciu-
nic z naprzeciwka nie mieli...!
jakbyśmy chciały- dziś też możemy
spotkać się na kocyku.
Dyżur znów mają nasi Panowie,
znów z nimi śmiechu bez liku...
Jak będę chciała, będę tam siedzieć
i piwko będę tam piła.
Z tym towarzystwem nikt mnie nie zgarnie,
bo w kupie zawsze jest siła !!!

4 komentarze:

  1. Ania, zajebiste to jest!!! Sikam ze smiechuni znowu wspominam ta szalona wczorajsza noc :) "bo my tu tworzymy tą, no, no tą, KOMUNĘ panie policjancie" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yyy a kajdanki macie? Takie prawdziwe? Nie jakieś chinskie badziewie? Te wasze chyba bez futerka, nie??? :-P

      Usuń
  2. Hahaha!! Wiersz pierwsza klasa a sama historia wręcz z gatunku "to chyba żart". Gdyby nie to, że byłam to bym nie uwierzyła☺
    Askani

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! fajnie, że Ci się podoba :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz :)